Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
RSS
 

Archiwum kategorii ‘Artykuły’

W TYM ZNAKU ZWYCIĘŻYSZ – IN HOC SIGNO VINCES

19 wrz

IN HOC SIGNO VINCES – W TYM ZNAKU ZWYCIĘŻYSZ

Łacińskie słowa: „In hoc signo vinces”, które po polsku znaczą: „W tym znaku zwyciężysz!jakie pod błyszczącym krzyżem miały się ukazać, według starożytnej legendy, Konstantynowi Wielkiemu w czasie marszu na Rzym tuż przed stoczeniem bitwy z Maksencjuszem przy tzw. Moście Mulwijskim w roku 312, zadecydowały, że dokładnie przed 1700 laty, w roku 313 po Chrystusie, Konstantyn Wielki w Mediolanie wydał tzw. „edykt mediolański”, który przyznawał chrześcijaństwu zupełną wolność. Chrześcijaństwo stało się religia panującą, a Konstantyn Wielki na łożu śmierci przyjął chrzest.

Znak krzyża ma w chrześcijaństwie wielkie znaczenie. Apostoł Paweł pisze: ”Mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą.” (1 Kor 1,18) Dlatego dla zbawionych przez Jezusa Chrystusa zwiastowanie o krzyżu jest podstawowym nauczaniem: „My zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo.” (1 Kor 1,23).

Stąd dla Marcina Lutra, jako wiernego ucznia ap. Pawła i św. Augustyna, najważniejszą teologią była „teologia krzyża” – (łac. theologia crucis). Chrześcijanin, luteranin ze znakiem krzyża spotyka już w zaraniu życia podczas chrztu świętego, gdy ksiądz  mówi do niego czyniąc znak krzyża świętego: „Przyjmij znak krzyża świętego, + bo w krzyżu Chrystusa jest zbawienie twoje.” (Agenda Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego [Luterańskiego] część II, tom 1, strona 22) lub według poprzedniej Agendy: „Przyjmij znak Krzyża świętego na czole (+) i na piersiach (+)”. (Agenda Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego czyli Ewangelicko – Luterskiego, strona 283). Taki jest nasz początek, początek z krzyżem.

A co potem? I tu spotykamy się z pytaniem, które postawiono na stronach internetowych: (http://www.forum.konfesyjni.pl/viewtopic.php?t=1349&p=17701#p17701http://www.forum.konfesyjni.pl/viewtopic.php?t=1349&p=17701#p17701 )

„Czy ewangelik może się żegnać znakiem krzyża świętego i jak, jakim krzyżem, kiedy?”

Na ten temat czytamy w Historii Kościoła:

Historia znaku krzyża sięga aż do Tertuliana, jednego z wczesnych ojców kościoła, żyjącego w latach 160 – 220 n.e. Tertulian napisał, że w pierwszych wiekach chrześcijanie wszystko rozpoczynali od znaku krzyża. Gdy wychodzili ze swych domów lub do nich wracali, błogosławili się. Budząc się rano czy kładąc się na spoczynek wieczorem z wielką czcią wykonywali znak krzyża.

(…) Angielscy reformatorzy wierzyli, że użycie znaku krzyża powinno pozostać w gestii indywidualnego wyboru, jak napisano w modlitewniku króla Edwarda VI. „… klękanie, żegnanie się, składanie rąk, uderzanie się w piersi i innych gestów można używać, lub nie, ponieważ nabożność każdego człowieka służy bez winy”

Znaku krzyża świętego na czole i piersiach używa się zarówno w Kościele Zachodnim, jak i Wschodnim. Na ten temat czytamy w internetowej Wikipedii (http://pl.wikipedia.org/wiki/Znak_krzy%C5%BCahttp://pl.wikipedia.org/wiki/Znak_krzy%C5%BCa ) następująco: „Znak krzyża w Kościele rzymskim i w Kościele ewangelicko-augsburskim (luterańskim)

Duży znak krzyża w Kościele katolickim i w kościołach ewangelicko – luterańskich wygląda następująco: prawą ręką, z wyprostowanymi palcami (symbolika 5 ran Chrystusa) kreśli się linię od czoła (wypowiadając w tym czasie słowa „w imię Ojca”) do serca („i Syna”), później od lewego („i Ducha”) i do prawego ramienia („Świętego”).

Mały znak krzyża polega na nakreśleniu na ciele (zwykle kciukiem prawej ręki) trzech krzyżyków: na głowie, ustach i sercu. Wyraża on gotowość do rozumienia, głoszenia i realizowania w życiu Słowa Bożego.

Znak krzyża w Kościele prawosławnym i w Kościołach wschodnich

Znak krzyża w Kościele prawosławnym i Kościołach wschodnich  wykonuje się prawą dłonią ze złączonymi 3 palcami: kciukiem, wskazującym i środkowym (symbolika Trójcy Świętej), a 2 pozostałe są schowane (symbol dwóch natur Jezusa). Znak krzyża kreśli się od czoła („w imię „) do górnej części brzucha („Ojca „) a potem do prawego („i Syna”) i lewego ramienia („i Ducha Świętego”).

Przed reformą Nikona rosyjscy prawosławni czynili znak krzyża tylko przy pomocy palca wskazującego i środkowego, krzyżując je. Tę formę do dzisiaj zachowali staroobrzędowcy.” Krzyż „prawosławny” ie posiada figury Pana Jezusa ale ikonę naklejoną lub namalowana na krzyżu.

Znak krzyża w Kościele ewangelicko-augsburskim (luterańskim)

Reformator ks. dr Marcin Luter zachował w Kościele luterańskim znak krzyża świętego jako że był gorliwym wyznawcą „teologii krzyża”. Reformacja nie walczyła ze znakami (łac. signo), bo i Jezus używał wielu znaków zwiastując Ewangelię i lecząc chorych. Reformacja walczyła jedynie z zabobonami (patrz: „Porządek Kościelny Wacława Adama”). Nie można powiedzieć aby znak krzyża był zabobonem, jeżeli nie wiąże się z nim zabobonów.

Jest pewne, że Marcin Luter i wszyscy ówcześni “luteranie” przed 500 laty, zawsze się żegnali przed i po modlitwie.

Przecież nie kto inny jak właśnie ks. dr Marcin Luter napisał w podstawowej księdze symbolicznej dla dzieci i nauczycieli, ale i księży, jakim niewątpliwie jest Mały i Duży Katechizm, w końcowej części Małego Katechizmu p.t.: “Jak ojciec rodziny nauczać powinien swoich domowników modlić się rano i wieczorem:

Rano, wstawszy z łóżka

( … Wieczorem, gdy idziesz spać…)

przeżegnaj się znakiem krzyża świętego i powiedz:

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.”

Jest to oczywiście stary zwyczaj “katolicki” – „powszechny” dawnego jeszcze niepodzielonego Kościoła, który chrześcijanom w czasie modlitwy przypomina: “Ego sum baptismo” – “Jestem przecież ochrzczony”. Luter te słowa pisał kredą na stole i ciągle je sobie przypominał, bo one znaczą: „Należę do Boga Trójjedynego, bo On do mnie mówi: „Jesteś mój!” Nie jestem sam. Nie muszę się lękać złego i zła.” Dlatego autor Małego Katechizmu wzywa nas abyśmy co dziennie wspominali na chrzest przez codzienny żal i pokutę. Chrzest a z nim związany znak krzyża świętego jest ważnym znakiem chrześcijanina, także luteranina. Dlatego Marcin Luter pozostawił w liturgii znak krzyża świętego. Dlatego się żegnamy aż po dzień dzisiejszy.

Wielu  mało uświadomionych pod tym względem ewangelików pyta nieraz: jakim znakiem krzyża mamy się żegnać – ewangelickim, czy katolickim, to znaczy jednym dużym krzyżem, czy trzema małymi krzyżami? Ewangelicy, luteranie ze Śląska Cieszyńskiego uważają bowiem, że trzy małe krzyże to ewangelickie, a jeden duży krzyż to katolicki nie zważając, że w czasie transmisji mszy katolickich w Telewizji (TV I godz. 7.00 lub TV Polonia godz. 13.00) nasi bracia i siostry katolicy żegnają się na początku mszy dużym znakiem, a przed czytaniem Ewangelii trzema małymi krzyżami.

Albo są tacy ewangelicy, którzy jadąc do Warszawy i idąc na nabożeństwo do kościoła św. Trójcy pytają mnie: dlaczego tam żegnają się jedynie dużym znakiem krzyża świętego, po katolicku?

Na tak postawione pytania odpowiadam: oba krzyże (duży i mały) są i katolickie i ewangelickie i anglikańskie, bo po prostu są krzyżami Zachodniego Kościoła, do którego my wszyscy należymy. Luteranie w Syberii może żegnają się znakiem krzyża prawosławnego, bo od wieków mieszkają na terenie gdzie w większości jest Kościół Wschodni – Prawosławny. Przecież nie od znaku takiego czy innego krzyża zależy nasza tożsamość luterańska czy nawet nasze zbawienie. Wielki mistyk luterański, a potem katolicki Angelus Silesius – „Anioł Śląski”  (ks. Johannes Scheffler, 1624-1677, poeta śląski z Wrocławia, autor wielu pieśni mistycznych, np. „Chcę kochać Ciebie Boży Synu” – ŚE 781) mawiał:

Krzyż wbity na Golgocie tego nie wybawi, Kto sam w sercu swoim krzyża nie wystawi

Dlaczego nie wszędzie w luteranizmie stosowany jest znak krzyża przez wiernych?

Do zaniechania czynienia znaku krzyża świętego przez wiernych w Kościele Luterańskim (oczywiście nie wszędzie!) przyczyniły się w ciągu minionych 5 stuleci różne czynniki:

- wpływ teologii Kościoła Reformowanego,

- wpływ luterańskiego racjonalizmu,

- wpływ pietyzm dla którego wszelkie zewnętrzne znaki, podobnie zresztą jak w racjonalizmie, są „adiaforą”, a więc rzeczą „nieistotną”’

- wpływ Unii staropruskiej z roku 1817,

- wpływ liberalizmu w Kościele,

- zwyczaje, które wprowadzali miejscowi księża na własną rękę nie licząc się z tradycją Kościoła,

- a obecnie: wpływ tzw. „neoluteranizmu”, „neoewangelicyzmu”, wpływ „neoewangelikalizmu”  i samych także chrześcijan „ewangelikalnych”, dla których wszystkie znaki stanowią „adiaforę”.

Były kraje, dzielnice i ośrodki pobożności luterańskiej gdzie przetrwał znak krzyża w liturgii luterańskiej. Tak było jeszcze do niedawna na całym Śląsku Cieszyńskim po obu stronach Olzy, które po polskiej stronie sięgało kiedyś aż pod Mysłowice (dawne powiaty: cieszyński, bielski, pszczyński), ale także na Mazowszu (tzw. Królestwo Kongresowe), tak było na Słowacji, po części w Czechach (Morawy), w krajach skandynawskich i po części w krajach nadbałtyckich, w Ameryce.

Unia staropruska z roku 1817 zaniechała używania w kościołach ewangelickich nie tylko kolorowych strojów liturgicznych używanych przez luteranizm światowy (pozostały tylko resztki w postaci kolorowych tzw. „antependiów” przed ołtarzem, na ambonie, przed pulpitem i na chrzcielnicy), ale też „przeżegnanie się”, choć wówczas ze strony księży pochodzenia luterańskiego natrafiono na opór. Na tyle mogli się oprzeć, że do błogosławieństwa czynili ręką znak krzyża i tak pozostało po dzisiejsze czasy.

Powstały za przykładem Anglii („High Church”), także w Niemczech w roku 1918  „Kościół Wysoki” zarówno w obrębie luteranizmu jak też i Kościoła Unijnego przywrócił na nowo wiele znaków i zwyczajów starożytnego Kościoła i pierwotnego luterańskiego Kościoła, w tym także znak „żegnania się”. Tych dawnych zwyczajów przestrzega także po dzień dzisiejszy Samodzielny Kościół Ewangelicko – Luterański w  Niemczech [SELK], a w innych krajach – staroluteranie.

To, że „żegnanie się” znakiem krzyża nie jest tylko pochodzenia katolickiego i prawosławnego, ale także dawnego luteranizmu niech zaświadczy osobiste, rodzinne doświadczenie.

Przodkowie mojej mamy, jak wielu innych, zaproszeni na Mazowsze przybyli w ramach osadnictwa aż z Wirttembergii z miejscowości Pforzheim i Birkenfeld w roku 1800 do Strobowa i okolicy (koło Skierniewic), gdzie założyli nowe osady (Brzozów–„Birkenfeld”, Franciszków-„Frankenfeld” ), budowali cegielnie i wznosili wspólnymi siłami inne budowy z wyrabianej przez siebie cegły, a w roku 1829 partycypowali w renowacji otrzymanego  zniszczonego pokatolickiego kościoła św. Trójcy oraz szpitala. Ludzie ci pochodzili ze starych luterańsko – pietystycznych rodów. W rodzinie, o której piszę nikt i nigdy, na pewno tylko przed reformacją, nie był rzymskim katolikiem (choć to nie jest wstyd ani grzech pochodzić bezpośrednio z rodziny katolickiej!), ale moja mama i jej siostry wynieśli z tego pobożnego pietystyczno-luterańskiego domu zwyczaj „żegnania się” przed i po modlitwie znakiem dużego krzyża. To czyniła moja mama aż do śmierci (1986).

A jak to wygląda dzisiaj w naszym Kościele w Polsce? Osobiście, z żalem obserwuję, niestety, że nawet tam gdzie wszyscy zawsze się żegnali (polski Śląsk Cieszyński i czeskie tzw. Śląsk Zaolziański) jeszcze tych 50 lat temu (pamiętam dobrze, gdyż 3 stycznia 2013 r. minęło 50 lat od mojego przybycia do pracy duszpasterskiej na Śląsk Cieszyński!) i to nie tylko do modlitwy, lecz podczas absolucji, przy odejściu od Stołu Pańskiego,  po otrzymaniu Komunii świętej, czy po życzeniu pokoju lub po błogosławieństwie, czyli wtedy gdy ksiądz ręką czynił znak dużego krzyża świętego, dziś tam gdzie ma wielkie wpływy współczesny “neopietyzm”, „neoewangelicyzm”, „neoluteranizm” i tzw. „ruchy ewangelikalne”, ale też ogromna laicyzacja Kościoła („in capite et in membris” – „w głowie i w członkach!”), tam zupełnie zanika także i stara tradycja luterańska “żegnania się”.

Jako ewangelicy – luteranie dla których Marcina Lutra „teologia krzyża” – „theologia crucis„  jest tak cenną powinniśmy się naprawdę zastanowić nad wartością krzyża Chrystusowego w naszym życiu.

I jeszcze jedno krzyż w luteranizmie zawsze był z figurą Pana Jezusa, czyli z tzw. „corpus”, w odróżnieniu od krzyża reformowanego i innych Kościołów oraz wspólnot protestanckich, którzy używali tylko krzyża gładkiego, bez  figury Pana Jezusa.

Za niedługo, bo za 4 lata, obchodzić będziemy na świecie 500-lecie Reformacji luterańskiej (31 X 2017 r.). Wkroczyliśmy w okres tzw. „dekady Reformacji”. Czy nie należałoby w tym okresie przygotowawczym zapytać się siebie samych: „co, nie tylko z wiary naszych przodków, ale i z ich zewnętrznych zwyczajów, jeszcze pozostało?”  Czy nie należałoby przywrócić to wszystko co po drodze przez tych 500 lat zostało zagubione? Weźmy do jednej ręki Biblię,  a do drugiej Księgi Wyznaniowe luteranizmu, które nasze Wydawnictwo „Augustana” wydało, i w tym świetle zobaczmy cośmy tak naprawdę zagubili.                                                                                             (Ks. Jan Gross)

 

15 – LECIE ORDYNACJI KSIĘŻY: Janusza Staszczaka i Marcina Orawskiego

20 lut
Tychy 1 II 1998 r. ordynacja księży: Marcina Orawskiego i Janusza Staszczaka

Tychy 1 II 1998 r. ordynacja księży: Marcina Orawskiego i Janusza Staszczaka

W dniu 1 lutego 2013 r. minęła 15-rocznica ordynacji dwóch księży naszego Kościoła: ks. radcy mgr. Janusza Staszczaka proboszcza parafii p.w. Jezusa Dobrego Pasterza w

ks. radca Janusz Staszczak

ks. radca Janusz Staszczak

Koszalinie, oraz ks. mgr. Marcina Orawskiego proboszcza pomocniczego parafii p.w. Opatrzności Bożej we Wrocławiu.

Ks. Marcin Orawski

Ks. Marcin Orawski

Obaj zostali ordynowani w nowym kościele p.w. ap. Piotra i Pawła w Tychach poświęconym przez ks. biskupa Jana Szarka w dniu 25 września 1995 r., gdzie ks. Janusz Staszczak odbywał praktykę przedordynacyjną. Ordynacji w dniu 1 lutego 1998 r. dokonał Zwierzchnik Kościoła ks. biskup Jan Szarek w asyście księży biskupów diecezjalnych: Rudolfa Pastuchy (diec. katowicka) i Mieczysława Cieślara (diec. warszawska) oraz księży proboszczów:

Andrzeja Czyża ze Skoczowa i ks. Jana Gross, miejscowego proboszcza. Księdza Marcina Orawskiego skierowano na wikariat do Wrocławia do parafii p.w. Opatrzności Bożej u boku ks. biskupa Ryszarda Bogusza, a księdza Janusza Staszczaka do Koszalina.

Prezbiterium koscioła św. ap. Piotra i Pawła w Tychach

Prezbiterium kościoła św. ap. Piotra i Pawła w Tychach

Ks. Marcin Orawski – urodził się dnia 13 marca 1970 r. w Cieszynie i ochrzczony

Ks. Marcin Orawski na ambonie zabytkowego kosciola Pokoju w Świdnicy

Ks. Marcin Orawski na ambonie zabytkowego kościoła Pokoju w Świdnicy

został w kościele ewangelicko-augsburskim w Goleszowie przez ówczesnego wikariusza ks. Jana Grossa. Później wraz z rodzicami oddanymi Kościołowi i młodszym bratem zamieszkali w sąsiednim Skoczowie, gdzie był konfirmowany przez ks. proboszcza Andrzeja Czyża i ks. proboszcza Jana Nogę.

Ks. Marcin Orawski przed ołtarzem kościoła partnerskiego w Berlinie

Ks. Marcin Orawski przed ołtarzem kościoła partnerskiego w Berlinie

Po ukończeniu studiów teologicznych w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie w roku 1996 uwieńczonych pracą magisterską na temat: „Fenomenologia Świętości w uję­ciu Rudolfa Otto” odbywał praktyki przed ordynacyjne w Skoczowie i w Bielsku – Białej. Po ordynacji w Tychach i odbyciu wikariatu we Wrocławiu, w 2003 r. wybrano go na stanowisko proboszcza pomocniczego parafii p.w. Opatrzności Bożej we Wrocławiu, gdzie proboszczem jest zwierzchnik diecezji wrocławskiej ks. biskup Ryszard Bogusz. Instalacji w dniu 9 listopada 2003 r. dokonał ks. biskup Ryszard Bogusz, a asystował i niedzielne kazanie 3. niedzieli przed końcem roku kościelnego wygłosił ks. radca Jan Gross, ówczesny prezes XI Synodu Kościoła.  Po za rozległą pracą parafialną, od 2000 r. ks. Marcin Orawski pełni funkcję duszpasterza więziennego diecezji wrocławskiej. W 2010 r. z rąk ministra sprawiedliwości otrzymał brązowy medal za zasługi w pracy penitencjarnej. W 2009 r. został powołany na członka komisji Systemu Internetowego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, która jest odpowiedzialna za wizerunek Kościoła w sieci. Jest także redaktorem czasopisma wojskowego: „Wiara i Mundur”. W Dominikańskiej Szkole Wiary we Wrocławiu jest wykładowcą.

Kościół im Gertrudy oraz centrum parafialne w KoszalinieKościół im Gertrudy oraz centrum parafialne w Koszalinie

Ks. radca Janusz Staszczak – urodził się, dnia 13 maja 1969 r. w Lublinie. Po zdaniu egzaminu dojrzałości, poszedł na studia teologiczne w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, które ukończył z tytułem magistra teologii ewangelickiej w roku 1996, po czym rozpoczął praktykę przed ordynacyjną w parafiach Mikołów i Tychy, gdzie dał się poznać gorliwym duszpasterzem, zwłaszcza wśród chorych. Jesienią 1997 r. został skierowany na praktykę do Koszalina, gdzie wówczas nie było ani mieszkania dla duszpasterza ani też stałego miejsca kultu. Nabożeństwa odprawiano w różnych  miejscach kultu tamtejszych Kościołów Protestanckich. W dniu 1 lutego 1998 r. w Tychach mgr teol. Janusz Staszczak został ordynowany wraz z mgr. teol. Marcinem Orawskim na księdza i skierowany przez Konsystorz do pracy duszpasterskiej w Koszalinie.

Dzięki jego staraniom popartym przez Władze Kościoła najpierw odzyskał XIII – wieczny kościół – rotundę im. Gertrudy (z r. 1383), która od roku 1534 stanowiła własność Kościoła Ewangelicko – Luterańskiego, a od początku XX wieku miejsce nabożeństw Parafii Kościoła Staroluterańskiego w Koszalinie. Po II wojnie światowej służyła różnym celom. Ponieważ Kościół Ewangelicko-Augsburski [Luterański] w Polsce jest prawnym następcą także i Kościoła Staroluterańskiego, dlatego ta zabytkowa świątynia w roku 1999 wróciła do właścicieli, którzy używali ją przez 411 lat. Poświęcenia świątyni i poświęcenia dzwonu w dniu 7 maja 2000 r. dokonał Zwierzchnik Kościoła ks. biskup Jan Szarek przy współudziale Zwierzchnika Diecezji Pomorsko – Wielkopolskiej ks. biskupa Michała Warczyńskiego.

Kolejnym etapem prac ks. Janusza Staszczaka i miejscowej Rady Parafialnej była budowa nowego Centrum Parafialnego, które po wielu trudnościach zostało poświęcone przez Zwierzchnika Kościoła ks. biskupa Janusza Jaguckiego przy współudziale Zwierzchnika Diecezji ks. biskupa Michała Warczyńskiego w dniu 17 maja 2008 r.

Obie budowle były jakby prezentem urodzinowym (13 maja) dla ks. Janusza Staszczaka. W Centrum Parafialnym znajduje się piękna, obszerna i nowoczesna  kaplica, sala parafialna, biura, mieszkanie proboszcza oraz pokoje gościnne. Ponadto na parterze znajdują się sklepy do wynajęcia (apteka, kwiaciarnia).

W dniu 7 grudnia 2008 r. Zgromadzenie Parafialne w Koszalinie wybrało ks. Janusza Staszczaka swoim proboszczem.

Instalacja ks. Janusza Staszcza na proboszcza w Koszalinie

Instalacja ks. Janusza Staszczaka na proboszcza w Koszalinie

Instalacja odbyła  się 6 stycznia 2009 r., a dokonał jej ks. biskup Michał Warczyński w asyście księży: Tomasza Woli z Piły, ks. Marcina Markuzela z Bładnic k. Ustronia i ks. Fryderyka Jana Macha z Norymbergi (Niemcy), który pochodzi z Górnego Śląska.

Ks. Janusz Staszczak był jednym z trzech kandydatów na urząd Biskupa Diecezjalnego wytypowanym przez  Konferencję Księży. W dniu 4 marca 2012 r. obradujący w Poznaniu Synod Diecezjalny Diecezji Pomorsko-Wielkopolskiej wybrał ks. proboszcza Janusza Staszczaka radcą diecezjalnym (zastępcą biskupa diecezjalnego). Od 14 kwietnia 2012 roku, ks. Janusz Staszczak jest członkiem XIII Synodu Kościoła (2012-2017), a w nim członkiem Komisji Liturgicznej.

Obydwu księżom życzymy „Ad multos annos!”

* * *

KAZANIE WYGŁOSZONE PRZEZ KSIĘDZA PREZESA JANA GROSSA  W CZASIE INSTALACJI PROBOSZCZA POMOCNICZEGO PARAFII EWANGELICKO – AUGSBURSKIEJ P.W. „OPATRZNOŚCI BOŻEJ” WE WROCŁAWIU W 3. NIEDZIELĘ PRZED KOŃCEM ROKU KOŚCIELNEGO, DNIA 9 LISTOPADA 2003 R.

Tekst: Łk 17.20 – 24:

Zapytany zaś przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie Królestwo Boże, odpowiedział im i rzekł: Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie, ani nie będą mówić: Oto tutaj jest, albo: Tam; oto bowiem Królestwo Boże jest pośród was. Rzekł też do uczniów: Przyjdą czasy, kiedy będziecie pragnęli widzieć jeden z dni Syna Człowieczego, a nie ujrzycie. I będą mówić do was: Oto tam, oto tu. Nie chodźcie, ani się tam nie udawajcie.

* * *

Drogi Księże Marcinie, proboszczu pomocniczy parafii Opatrzności Bożej we Wrocławiu! Czcigodny Księże Biskupie Ryszardzie, Gospodarzu Diecezji Wrocławskiej i Proboszczu Parafii Opatrzności Bożej! Drodzy Bracia w Urzędzie Kościoła! Czcigodni Goście ekumeniczni z zagranicy i z Kraju! Umiłowani w Panu bracia i siostry!

I. Dzień dzisiejszy jest historycznym i zarazem wielkim dniem dla Parafii Opatrzności Bożej we Wrocławiu, a zarazem wielkim dniem dla Ciebie, drogi i miły Przyjacielu! Przyznam, że jest to także i dla mnie pamiętny dzień z dwóch względów:

* Oto w roku 1970 miałem ten przywilej trzymać Ciebie na rękach w kościele w Goleszowie i w Sakramencie Chrztu Świętego polecić Ciebie łasce Pana naszego Jezusa Chrystusa, a potem w dniu 1 lutego 1998 r. w naszym nowym kościele ap. Piotra i Pawła w Tychach razem z ks. biskupem Janem Szarkiem i innymi asystentami, apostolskim zwyczajem kłaść ręce na Twoją głowę i Twojego Kolegi ks. Janusza Staszczaka, przekazując Wam urząd zwiastowania Słowa Bożego oraz sprawowania i udzielania Świętych Sakramentów. Z tych to względów ten dzień, który dał nam Pan jest także dla mnie wielkim i pamiętnym dniem.

* Po drugie: po raz pierwszy w życiu staję na ambonie kościoła Opatrzności Bożej we Wrocławiu. Dziękuję Księdzu Biskupowi Ryszardowi za zaproszenie mnie do wygłoszenia kazania przy tej to uroczystości instalacji nowego proboszcza pomocniczego. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że w ten sposób łamiemy tradycję, ale skoro takie było życzenie Księdza Biskupa i nowego Proboszcza Pomocniczego, pierwszego w powojennych dziejach tej parafii, to należy z pokorą, ale także z radością i wdzięcznością to przyjąć.

Przy tej okazji pragnę jako Prezes Synodu naszego Kościoła w imieniu wszystkich członków Synodu, jak też i Rady Synodalnej, przekazać wszystkim zgromadzonym serdeczne pozdrowienia, a na ręce Księdza Biskupa i ks. radcy Edwina Pecha, także gorące podziękowania za tak gościnne przyjęcie Synodu przed dwoma tygodniami na terenie Waszej Diecezji.

II. WROCŁAW – dzisiaj to metropolia na miarę europejską. Metropolią i stolicą całego Śląska, zwłaszcza tego kościelnego Śląska, był także w dawnej, świetlanej przeszłości. To przecież stąd na cały Śląsk przyszła Reformacja XVI wieczna. Jakże jej sprzyjał, choć pozostał do śmierci katolickim biskupem, biskup wrocławski Baltazar von Promniz, od roku 1548 właściciel Wolnego Państwa Pszczyńskiego. To o nim napisał w roku 1931 w książce o polskim Górnym Śląsku ks. dr Rudolf Schneider: „Jakichże to biskupów miał wówczas Wrocław! To właśnie Biskup Baltazar von  Promniz chronił luterańskich kaznodziejów i potwierdził rok łaski dla ich wdów!” Patrząc przez wiele lat na wspaniałe kontakty ekumeniczne dzisiaj we Wrocławiu, można i dzisiaj powiedzieć: „Jakichże to biskupów ma dzisiaj Wrocław!” Chciałbym aby można było także z dumą napisać: „Jakichże proboszczów i kaznodziejów ma dzisiaj Wrocław!” Tego Wam drodzy Bracia w Urzędzie wszystkich Kościołów, a zwłaszcza Tobie drogi mój Bracie Marcinie, życzę z całego serca!

Tyle miejsca w kazaniu poświęcam tej sprawie, gdyż przynależność Śląska do Wrocławia nie skończyła się w czasach reformacji. Oto w dniu 29 października 1861 r. ewangelicki biskup wrocławski, zwany wówczas generalnym superintendentem. miał w swojej jurysdykcji także cały Górny Śląsk. Generalny Superintendent dr Hahn z Wrocławia poświęcił, a w naszych dokumentach archiwalnych z tamtych czasów nazwany jest konsekratorem, kościół św. Jana w Mikołowie, w którym dane mi było przez 25 lat być proboszczem, a za niecałe 3 miesiące kończę czynną służbę proboszczowską .

III. Kochani moi! Wpatrując się w bogatą historię Kościoła lepiej nam dostrzec, że nie od nas rozpoczyna się i nie na nas kończy się Kościół i Królestwo Boże na ziemi. Dzień 9 listopada w historii, zwłaszcza naszych zachodnich sąsiadów to dzień szczególny: w dniu 9 listopada 1938 r. miała miejsce straszliwa „noc kryształowa”, a więc rozpoczęcie nazistowskiego programu przeciwko naszym „starszym braciom” – Żydom, a dzień 9 listopada 1989 r. to symboliczny dzień upadku „muru berlińskiego”, a zarazem dzień pojednania, dzień nowych perspektyw. Jak blisko mogą ze sobą żyć dwa narody pojednane przez Boga, tego samego Boga, którego nasi „starsi bracia” nazywają „Jahwe Elochim”, świadczy dziś obecność naszych sąsiadów z Berlina na tej uroczystości, ale też fakt, że za niedługo będziemy w jednej Europie. Biblia uczy nas, że tam gdzie jest pokój i sprawiedliwość, tam też jest Królestwo Boże na ziemi, bo „Królestwo Boga przecież nie jest pokarmem i napojem, ale sprawiedliwością, pokojem i radością w Duchu Świętym” (Rz. 14,17). A to znaczy, że nie tam na świecie jest już Królestwo Boże gdzie jest pełnia dobrobytu materialnego, ale tam gdzie czynią pokój pomiędzy sobą, w rodzinach, pomiędzy Kościołami i narodami, tam gdzie panuje sprawiedliwość społeczna, gdzie ludzie potrafią się ze wszystkiego radować, choć nie wiele posiadają, i za to Bogu dziękować. Czy to już jest pomiędzy nami, pomiędzy naszymi narodami, pomiędzy naszymi Kościołami, w naszych rodzinach, w naszym społeczeństwie.

Myślę, że mimo tych pozytywnych oznak, do pełni urzeczywistnienia się wśród nas Królestwa Bożego, jest do tego jeszcze daleko, ale z drugiej strony możemy patrzeć z nadzieją, bo Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii powiada, że „Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie”, że ta zmiana z królestwa ziemskiego w Królestwo Boże następuje nieraz bardzo niezauważalnie. Ono jest tam właśnie gdzie panuje pokój, radość w Duchu Świętym, gdzie wszystko dzieje się sprawiedliwie. Dlatego nigdy nasz Kościół Ewangelicki nie był ekskluzywny. Nigdy nie nauczał, że tylko u nas jest Chrystusa, że tylko my możemy być zbawieni. Byliśmy zawsze dalecy od tego aby mówić: „Oto tutaj jest Chrystus!”, „Oto tylko wśród nas jest Chrystus”. Dlatego Kościół Ewangelicki nigdy nikomu nie odmawiał zbawienia, od samego początku był Kościołem ekumenicznym, bo Kościół z samego założenia biorąc pod uwagę arcykapłańską modlitwę Pana Jezusa musi być ekumeniczny. Przecież to szeroko pojęty ruch ekumeniczny propagował w latach 20 i 30 – tych tamtego stulecia luterański prymas Szwecji i zarazem arcybiskup Uppsali dr Nathan Sőderbloom. Zawsze tak nauczaliśmy, zgodnie z dzisiejszą Ewangelią, że Chrystus i Jego Kościół jest tam, gdzie „wiernie naucza się Ewangelii i należycie udziela się Sakramentów.” (CA art. VII) Tam jest Kościół Jezusa, tam jest Jezus w Duchu Świętym i tam jest On obecny wśród Jego Ludu, tam jest Królestwo Boże na ziemi. Tam gdzie inaczej się naucza, niż Chrystus w dzisiejszej Ewangelii uczy – tam „nie chodźcie, ani się tam nie udawajcie.” Bo Chrystusa nie da się zamknąć w żadnym ziemskim Kościele, ani w najpiękniejszej świątyni, ani nawet w żadnej ziemskiej wspólnocie, społeczności, czy organizacji. On w Duchu Świętym „gdzie chce tam wieje”. A napewno jest tam gdzie jest Słowo Boże zwiastowane i Sakramenty święte udzielane. Do tego potrzebny jest urząd posługiwania w Kościele i do tego na nowo zostałeś powołany, drogi Bracie Marcinie w tym zborze i w tym mieście. Tylko bowiem wtedy może wśród nas uwidocznić się Królestwo Boże, gdy Chrystus wśród nas będzie zwiastowany. On bowiem tam sam przychodzi ze swoimi darami, owocami Ducha Świętego jakimi są, jak uczy ap. św. Paweł: „…miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.” (GL 5,22)

Życzę Wam kochani, aby tu we Wrocławiu wyrastały na drzewach wszystkich Kościołów chrześcijańskich i w synagodze wrocławskiej te owoce Ducha Świętego, a w ten sposób urzeczywistniało się wśród nas Królestwo Boże, o które codziennie w Modlitwie Pańskiej prosimy: „Przyjdź Królestwo Twoje!.” Amen.

 

CZY LUTERANIZM POSIADA KATEDRY?

01 sty
Pewien dostojnik naszego Kościoła na usłyszane zdanie swego rozmówcy: „… w waszej katedrze luterańskiej w…”, odpowiedział: „my luteranie nie mamy katedr. To tylko jeden biskup i jeden ksiądz chcieliby mieć katedry.” Po usłyszeniu tego stwierdzenia zabrałem się do studiowania na temat katedr w luteranizmie. Najpierw musiałem dowiedzieć się co to jest „katedra”, skąd się to określenie wzięło i który kościół chrześcijański może być katedrą?
Nauka o liturgii zwana „liturgiką” na ten temat mówi tak:
„Katedra, kościół katedralny, kościół biskupi (łac. ecclesia cathedralis, z gr. καθέδρα, kathedra – krzesło, siedziba) – to główny kościół biskupa diecezjalnego, arcybiskupa (archikatedra) lub patriarchy (kościół patriarchalny).”
Czyli określenie „katedra” wprost pochodzi z języka greckiego, a pośrednio i łacińskiego.
Katedra to po pierwsze, podwyższone miejsce z którego biskup głosi Słowo Boże,
a po drugie kościół, w którym to miejsce się znajduje.
Dalszym określeniem jest to kościół biskupa lub arcybiskupa, a więc tam gdzie jest biskup, gdzie wygłasza kazania, tam jest katedra, gdyż tam z pewnego podwyższenia, na którym ustawione jest krzesło, na którym siedzi biskup lub z miejsca podwyższenia (ambona) zwiastuje Słowo Boże. Stąd też niektórzy nasi polscy biskupi dbali o to aby co najmniej raz w miesiącu odprawić nabożeństwo w kościele św. Trójcy w Warszawie (ks. biskup Janusz Jagucki), czy też inni biskupi w wielkie święta odprawiali nabożeństwa i wygłaszali kazania w kościele św. Trójcy.
Tak więc katedra związana jest z biskupem, a biskup z katedrą.
Tam więc gdzie była ciągłość episkopatu – urzędu biskupiego, tam też po reformacji XVI wieku pozostały wraz z urzędem biskupa także katedry.
Pierwszą katedrą światowego luteranizmu na świecie była i jest archikatedra w Uppsali (Szwecja, po szwedzku „Uppsala domkyrka” czyli „uppsalski kościół katedralny”). Jest to największa budowla sakralna całej Skandynawii, budowana od 1270 r. przez 165 lat. Kiedy w roku 1531 Szwecja przyjęła luteranizm, a w dniu 22 września 1531 r. ostatni rzymsko-katolicki biskup ordynariusz Diecezji Vǟsterås bp Petrus Magni udzielił święceń biskupich pierwszemu luterańskiemu arcybiskupowi Uppsali Laurentiusowi Petri Nerciusowi ta katedra stała się luterańska katedrą, w której toczy się całe życie Kościoła Szwedzkiego. Tu znaleźli także miejsce spoczynku najwięksi ludzie narodu szwedzkiego łącznie z wielkim arcybiskupem Nathanem Söderblomem. Do końca XVII wieku dokonywano tu koronacji królów szwedzkich, a aż dotąd dokonuje się tu konsekracji wszystkich szwedzkich biskupów z wszystkich 15 diecezji w czasie wielkiej mszy (högmässa), której przewodniczy sam arcybiskup z wszystkimi szwedzkimi i zagranicznymi luterańskimi i anglikańskimi arcybiskupami i biskupami.
Ten porządek kościelny został zachowany i przekazany przez Kościół Szwedzki także Kościołowi w Finlandii, który był początkowo prowincją kościelną Kościoła Szwedzkiego.
W roku 1817 fiński biskup Jakob Tengström został arcybiskupem archidiecezji Turku, a katedra stała się archikatedrą Kościoła i Prymasa Finlandii. Kościół Fiński składa się z 9 diecezji posiadających katedry biskupie.
Nieco inaczej było w innych krajach, gdzie zachowano pod inną postacią urząd episkopalny, a więc w miejsce arcybiskupa ustanowiono „generalnego superintendenta”, a w miejsce biskupa „superintendenta” do roku 1920 kiedy to sukcesywnie wprowadzano nowotestamentowy urząd biskupi (por. Dz 12,3; 15,3; 18,1;1 Kor 15,7; Ga 1,19; 2,9.12)
Tak było też w Polsce gdzie dopiero w roku 1936 nastąpiła ta transformacja ze względu na nieprzychylne stanowisko ówczesnego Rządu Polskiego do podpisania Ustawy o Stosunku Państwa do Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego w RP. Dopiero po 16 latach oczekiwania w dniu 25 listopada 1936 r. ogłoszono Dekret Prezydenta Rzeczypospolitej o stosunku Państwa do Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego w RP, w którym na czele Kościoła zamiast Superintendenta Generalnego stanął Biskup Kościoła, którym na ten urząd został wybrany w dniu 3 lipca 1937 r. dotychczasowy Superintendent Generalny ks. dr Juliusz Bursche, który uprzednio na stanowisko generalnego superintendenta został instalowany 22 stycznia 1905 r. w kościele św. Trójcy w Warszawie.
Ewangelicka katedra w Berlinie
Ewangelicka katedra w Berlinie
Jeśli chodzi o Polskę to wszyscy superintendenci generalni (ks. Adolf Ludwig, ks. bp Paul Woldemar von Everth, ks. Karol Gustaw Manitius, ks. Juliusz Bursche) instalowani byli w kościele św. Trójcy w Warszawie. To był ich kościół biskupi i dlatego śmiało może być nazwany katedrą polskiego luteranizmu.
Co ciekawe, w innych krajach, gdzie nie było biskupów, lecz generalni superintendenci, lub superintendenci, pozostały stare nazwy katedr i kościoły zbudowane po reformacji tam gdzie była siedziba generalnego superintendenta też nazywano katedrami (np. Sanct Petersburg, Moskwa). W Niemczech, w Danii, w Norwegii, na Łotwie i w Estonii mamy wiele katedr lub archikatedr tam gdzie są arcybiskupi (Łotwa, Estonia).
W Niemczech kościołem biskupim Bawarii jest właściwie nowoczesny kościół św. Mateusza w Monachium, ale wszystkie instalacje i konsekracje biskupów bawarskich (Landesbischof) odbywają się w zabytkowym kościele katedralnym św. Wawrzyńca w Norymberdze, który jest kościołem katedralnym biskupów regionalnych w Norymberdze (Kościół Krajowy Bawarii oprócz Biskupa Krajowego ma 6 biskupów regionalnych).
Kościół biskupi św. Mateusza w Monachium
Kościół biskupi św. Mateusza w Monachium
Luterański kościół katedralny św. Wawrzyńca w NorymberdzeLuterański kościół katedralny św. Wawrzyńca w Norymberdze.
Dlaczego by w Polsce nie miało być kilka kościołów katedralnych, skoro są biskupi? Jak wspomniałem w roku 1936 wprowadzono urząd biskupa Kościoła zamiast generalnego superintendenta, oraz diecezje zamiast superintendentury, na czele których niestety nie stanęli jeszcze biskupi diecezjalni lecz seniorzy, choć Kościół był o wiele większy niż dzisiaj. Dopiero 23 lata temu, w dniu 31 maja 1991 roku VIII Synod Kościoła na swej 11 sesji w Wiśle – Jaworniku uchwalił nowe Zasadnicze Prawo Wewnętrzne, które weszło w życie Kościoła, dnia 1 września 1991 r.
To prawo po raz pierwszy stwierdza w paragrafie 50: „Duchowym zwierzchnikiem diecezji jest biskup diecezjalny”. Skoro jest biskup diecezjalny to powinien być także kościół katedralny, którym jest kościół, w którym zgodnie z tradycją biskup wygłasza kazania, a więc kościół, w którym biskup jest proboszczem lub jakiś inny większy kościół w Diecezji Biskupa. Tam gdzie biskup przemawia do wiernych, tam jest katedra, podobnie jak i tam, gdzie profesor ma wykłady dla studentów tam też jest katedra profesorska.
Dlaczego więc w Polsce na wzór innych krajów luterańskich nie mielibyśmy mieć kościołów katedralnych, przy których są biskupi diecezjalni, lub kościołów, które Władze Kościoła specjalną uchwałą podniosą do godności katedry, kościoła katedralnego?
Za czasów mojej młodości Rada Parafialna Parafii Św. Trójcy w Warszawie (w okresie posługiwania biskupiego ks. biskupa Andrzeja Wantuły i ks. biskupa Janusza Narzyńskiego) zwracała się niejednokrotnie do Synodu Kościoła o podniesienie do godności katedry kościoła św. Trójcy w Warszawie, który de facto od pierwszych generalnych superintendentów w Polsce jest kościołem katedralnym. Tu bowiem odbywały się instalacje zwierzchników Kościoła i większość ordynacji księży, a więc czynności należących do biskupów. Nasi Biskupi Kościoła
Kościół katedralny św. Trójcy w Warszawie
Kościół katedralny św. Trójcy w Warszawie
Wnętrze kościoła św. Trójcy w Warszawie w dniu konsekracji ks. biskupa Jerzego Samca
Wnętrze kościoła św. Trójcy w Warszawie w dniu konsekracji ks. biskupa Jerzego Samca
Podobnie może być z kościołami, przy których urzędują nasi biskupi diecezjalni: Cieszyn (W latach 1743-1785 siedziba pierwszego Konsystorza austriackiego, kościół Jezusowy w Cieszynie), Bielsko-Biała (siedziba superintendentów, seniorów, pierwszego biskupa diecezjalnego, kościół Zbawiciela w Bielsku-Białej),
Kościół Zbawiciela w Bielsku-Białej
Kościół Zbawiciela w Bielsku-Białej
Katowice (1919-1923: siedziba superintendentury, a w latach 1923-1937 r. siedziba prezydenta Kościoła),
Kościół katedralny p.w. Zmartwychwstania Pańskiego w Katowicach
Kościół katedralny p.w. Zmartwychwstania Pańskiego w Katowicach
Wrocław (siedziba władz Kościoła – generalni superintendenci Śląska Dolnego i Górnego np. ks. prof. dr August Hahn (1792-1863) zarządzał od roku 1843 do roku 1863 całą metropolią wrocławską aż po Górny Śląsk. Kościół św. Elżbiety był wtedy katedrą ewangelicką.
Dziś kościołem katedralnym jest tzw. „kościół dworski” Opatrzności Bożej, były kościół ewangelicko-reformowany).
Jeśli chodzi o Diecezję Pomorsko-Wielkopolską to takie kościoły jak kościół Zbawiciela w Sopocie, kościół Zbawiciela w Bydgoszczy, czy kościół Łaski Bożej w Poznaniu mogą być kościołami katedralnymi.
Kościół ewangelicki w Bydgoszczy. Foto Jakub Kwintal.

Kościół ewangelicki w Bydgoszczy. Foto Jakub Kwintal.

Choć w Diecezji Mazurskiej istnieje wiele zabytkowych i okazałych kościołów ewangelickich (np. Szczytno, Mikołajki), to jednak ze względu na centralne położenie, w mieście wojewódzkim, najbardziej nadaje się na kościół katedralny kościół Chrystusa Zbawiciela w Olsztynie.
Dla Diecezji Warszawskiej oprócz kościoła św. Trójcy w Warszawie, który od wieków jest jak gdyby katedrą Biskupa Kościoła, na kościół katedralny biskupa diecezjalnego Diecezji Warszawskiej najbardziej nadaje się piękny, bogaty kościół św. Mateusza (1909-1928) w Łodzi.
Moim zdaniem, te sprawy powinny usankcjonować synody diecezjalne lub Konsystorz. Kościół luterański w Polsce też zasługuje na to aby posiadał katedry w diecezjach, w których od 22 lat posługują biskupi diecezjalni.
Kościół ewangelicki w Olsztynie
Kościół ewangelicki w Olsztynie
Kościół św. Mateusza w Łodzi
Kościół św. Mateusza w Łodzi
Wnętrze kościoła św. Mateusza w Łodzi podczas konsekracji ks. biskupa Jana Cieślara. Foto ks. Jerzy Below.
Swego czasu byłem w starej katedrze luterańskiej w Danii. Tu w katedrze zawarta była cała historia diecezji, gdyż tu była katedra, byli poprzez wieki biskupi, muzeum diecezjalne, tu można było znaleźć wszystko co chciało się wiedzieć o katedrze, diecezji i Kościele.
Jednym zdaniem tu była ciągłość nie tylko urzędu, ciągłość sukcesji apostolskiej, ale ciągłość historyczna, ciągłość miejsca.
Życzę naszym 6 diecezjom i całemu Kościołowi w Polsce aby coś podobnego potrafił stworzyć i zachować.
Ks. Jan Gross
 
Komentarze są wyłączone

Kategoria: Artykuły, Liturgia, Opracowanie, Refleksje

 

WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ IM DAĆ, PANIE.

24 lis

A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ IM ŚWIECI.

„Requim aetarnam dona eis, Domine,

et lux perpetua luceat.

Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie,

A światłość wiekuista niechaj im świeci.”

Tak śpiewał starożytny zachodni Kościół chrześcijański przy każdym pogrzebie chrześcijańskim. A że luteranizm nie zabrania modlić się za umarłych (tak bowiem czytamy w księgach wyznaniowych luteranizmu: „Jeśli zaś chodzi o to, co przeciwnicy przytaczają z ojców na temat „ofiary za zmarłych”, to wiemy, że dawni autorowie mówią o modlitwie za zmarłych, której nie zakazujemy, lecz nie godzimy się na odprawianie Wieczerzy Pańskiej za umarłych na podstawie samego jej dokonania (ex opere operato)”(Obrona, czyli Apologia Wyznania Augsburskiego w artykule XXVI p. 94), dlatego chcemy zadedykować wszystkim umarłym, którzy spoczywali na cmentarzu ewangelickim w Lipinach, a w dniu jutrzejszym spoczną na cmentarzu ewangelickim w Chorzowie II wokół kościoła im. Elżbiety.

O Lipinach, dawnej miejscowości położonej pomiędzy Chorzowem a Świętochłowicami, czytamy na jednej ze stron internetowych miasta Świętochłowice, następująco:

„Są w Świętochłowicach (w ich obecnym kształcie administracyjnym) miejsca, które nie tak dawno temu wyglądały zupełnie inaczej. Czas jednak zrobił swoje i obecnie tych miejsc już nie ma. Pod takim właśnie wspólnym tytułem chcemy zaprezentować to, co znika z naszego krajobrazu, a pośpiech dnia codziennego rzuca owe dawne obrazy w zapomnienie. Zacznijmy zatem od Lipin.

(Nieistniejący już od roku 1936 kościół ewangelicki w Lipinach oraz dom parafialny)

Ta dzielnica Świętochłowic sięga dwustu lat swego istnienia. Co prawda na mocy dekretu królewskiego samodzielna gmina Lipiny powstała w roku 1879, a jej rozkwit wiązał się ściśle z rozwojem przemysłu. W efekcie u schyłku XIX wieku osada liczyła około 16 tysięcy mieszkańców. Było wśród nich wielu ewangelików, przeważnie z niemieckiej mniejszości. Początkowo uczęszczali na nabożeństwa do Królewskiej Huty, ale od 1888 roku odprawiano msze w miejscowej szkole ewangelickiej.

Owe nabożeństwa jednoczyły mniejszość ewangelicką, która organizowała się także w różne inne związki i stowarzyszenia.
Postanowiono jednak zadbać o budowę własnej świątyni. Dzięki poparciu dyrektora Scherberinga kierującego hutą cynku „Silesia” oraz ze środków finansowych Śląskiej Spółki Akcyjnej wybudowano w pobliżu huty mały dom modlitwy, czyli „Bethaus”. Jednak luteran przybywało i „Bethaus” stawał się niewystarczający. Dlatego też ks. Harder (duszpasterz gminy protestanckiej) w porozumieniu z radcą górniczym i przewodniczącym Spółki Brackiej zdecydował się na opracowanie planu architektonicznego nowego kościoła i jego budowę.
Kościół powstał w ciągu jednego roku.

Postawiono go w pobliżu huty „Silesia” (obecna ul. Chorzowska) Poświęcenie świątyni odbyło się 13 X 1901 roku i od tego czasu wierni z Lipin, Chropaczowa, Goduli, Orzegowa i Szarlocińca (dawna dzielnica Świętochłowic) tu znajdowali wsparcie i pociechę duchową. Owa ewangelicka gmina w okresie międzywojennym liczyła około 800 parafian. W samych Lipinach było ich ponad 300 osób (10% z tego było Polakami), a językiem nabożeństw, które odprawiano cztery razy w tygodniu, był niemiecki.
Niestety świątynia zaczęła w połowie lat dwudziestych pękać, co było wynikiem szkód górniczych. Próbowano kościół remontować. Bezskutecznie. Proboszcz parafii i kronikarz Gerhard Scholz wspomina: „(…) Sytuacja stała się w 1935 r. niebezpieczna, kiedy zaczął się odrywać drewniany dach kościoła od strony wieży i kiedy ujawniły się w pomieszczeniach zakrystii i na głównym murze rysy wielkości dłoni (…)” Zasadniczą przyczyną zniszczeń były bez wątpienia szkody górnicze, lecz wskazywano też na zbytni pośpiech w budowie i pewne zaniedbania w zabezpieczeniach na ewentualność tychże szkód.
Tak więc w roku 1936 kościół został rozebrany, a parafia stała się znów filią parafii chorzowskiej. Obecnie pozostał tylko ślad dawnej parafii w postaci zaniedbanego cmentarza. Nikt o groby spoczywających tu ewangelików nie dba, gdyż rodziny albo wyemigrowały do Niemiec lub po prostu nie żyją. Miejsca spoczynku zarastają, a wśród chaszczy można spotkać tak podejrzane typy, jak i tzw. żywy inwentarz z okolicznych domów. Obecny stan cmentarza nie dodaje urody okolicy, a przede wszystkim urąga ludzkiej przyzwoitości.”

Do tej notki należałoby dodać kilka wyjaśnień  i sprostowań, a mianowicie:

  1. Lipiny zamieszkiwała nie tylko ewangelicka mniejszość niemiecka, ale i ewangelicka mniejszość polska. Tu zarówno ewangelicyzm niemiecki jak i polski był zawsze w mniejszości. Do pracy na tym terenie przybywali zarówno Niemcy jak i Polacy  z Golasowic, Orzesza, Tychów). Skoro ewangelicy byli Niemcami, to skąd się wzięło tutaj w okresie  międzywojennym Towarzystwo Polaków Ewangelików, którym w Lipinach pierwszym prezesem był mój teść Józef Jarzembowski, który tu przybył do pracy z Nowego Miasta Lubawskiego. Tutaj należeli do parafii dziadkowie mojej żony Franciszek Ankes (zm. w roku 1938) pochodzący z Orzesza  i jego żona Paulina Ankes z domu Krótki pochodząca z Tychów – Czułowa (zm. w 1964 r.). Oboje na tym cmentarzu zostali pochowani,
  2. Aż się nie chce wierzyć aby nabożeństwa ewangelickie w Lipinach odbywały się tylko w języku niemieckim. Nie do wiary, skoro na terenie tzw. Polskiego Górnego Śląska nabożeństwa i księża byli dwujęzyczni, bo takie były społeczności wyznaniowe.
  3. Co do cmentarza. Jeszcze po II wojnie światowej cmentarz ewangelicki w Lipinach przez długie lata był zadbany. Były osoby, które się systematycznie przez wiele lat o niego troszczyły. Następnie ulegał stopniowej dewastacji, systematycznie niszczony przez miejscową młodzież, stawał się ośrodkiem „meliniarstwa”, okoliczni mieszkańcy cmentarza (domów przycmentarnych) budowali tutaj sobie tzw. „króliczoki” z królikami, hodowano kury, kaczki, gęsi. Niszczono i sprzedawano pomniki. Taka jest prawda.
  4. 4. Wreszcie. Nikt nie wspomina o wielkim proboszczu Lipin jakim był ksiądz Walter Drobnitzky (Drobnicki!) pochodzącym z Legnicy (Na zdjęciu z lewej strony). Ks. Walter Drobnicki był związany bardzo mocno z innym wielkim człowiekiem europejskiego protestantyzmu jakim był prof. d. dr Friedrich Heiler (1892-1967), który był profesorem historii religii na Fakultecie Teologicznym Uniwersytetu im. Filipa w Marburgu. Heiler pochodził z rodziny rzymskokatolickiej z Monachium. W roku 1919 poznał wielkiego luterańskiego arcybiskupa Uppsali i prymasa Szwecji (1914-1931) Larsa Olofa Jonathana Söderbloma, u którego przyjął Komunię Świętą, co spowodowało automatyczne ekskomunikowanie się z Kościoła Rzymskokatolickiego. Ten „katolicki luteranin” Heiler na terenie Niemiec był założycielem luterańskiego „ruchu wysokokościelnego„. W latach 1929 do 1933 i 1947 do 1962 był Heiler pierwszym przewodniczącym Wysokokościelnego Zjednoczenia Augsburskiego Wyznania. Dla tego stowarzyszenia przyjął w dniu 25 sierpnia 1930 r. w szwajcarskiej miejscowości Rüschlikon święcenia biskupie z sukcesję apostolską z rąk biskupa Pierre Gaston Vigué, który z kolei poprzez biskupa Joseph René Vilatte był w linii sukcesyjnej syryjsko-ortodoksyjnej (prawosławnej (jako imię biskupie przyjął – Ireneusz).

I oto właśnie jednym z najbliższych przyjaciół i kontynuatorów dzieła Heilera był ewangelicki proboszcz lipiński związany z Ziemią Górnośląską – ks. Walter Drobnitzky (1900-1986), gorliwy i  prawy luteranin, urodzony w Legnicy w roku 1900.

Walter Drobnitzky jako 18 – letni młodzieniec zainteresował się powstającym na terenie ówczesnych Niemiec ruchem wysokokościelnym, był następnie jego wiodącym członkiem i tymczasowym przewodniczącym, propagował w słowie i piśmie liturgiczną i pobożnościową odnowę protestantyzmu, jak również powstającego młodego ruchu ekumenicznego.

Po  ewangelickich studiach teologicznych, ordynacji i krótkim wikariacie został proboszczem w Lipinach na Górnym Śląsku (obecnie Lipiny są jedną z 5 dzielnic Świętochłowic), gdzie w dniu 13 października 1901 r. został poświęcony nowy kościół ewangelicki, w którym młody duchowny (25) uczył i konfirmował w roku 1925 moją teściową Elżbietę Ankes pochodzącą z Orzesza (ochrzczona w Mikołowie), a na początku 1933 r. pobłogosławił małżeństwo moich teściów: Elżbiety z d. Ankes z Józefem Jarzembowskim z Nowego Miasta Lubawskiego. Pod koniec roku 1933 ks. Walter Drobnitzky ochrzcił w kościele w Lipinach pierwszego ich syna Mieczysława Jarzembowskiego.

Lipiny liczyły wtedy 18.280 mieszkańców. W roku 1936 wskutek licznych groźnych szkód górniczych, kościół ewangelicki został rozebrany. Nabożeństwa odprawiane były w sali parafialnej w plebanii.

Już w Lipinach, które od roku 1920 przypadły Polskiemu Górnemu Śląskowi, ks. Walter Drobnitzky odprawiał w pełnych szatach mszalnych codzienną „mszę luterańską”, a po południu w albie i stule nieszpory [Liturgię Godzin - patrz ŚE 967].

On to był nie tylko jednym z najbardziej cenionych współpracowników ks. profesora Fr. Heilera i kontynuatorem jego dzieła, ale także jednym z pionierów ruchu ekumenicznego w Lipinach, jak i później z ks. prof. dr Fr. Heilerem i innymi w Marburgu i w Műnster (Wesfalia). Mimo tego, że popierał tzw. „Kościół Wyznający” w Niemczech (podobnie zresztą jak jak i Heiler) i był ogromnym przeciwnikiem Adolfa Hitlera, został przymusowo zaciągnięty do wojska w II wojnie światowej, która zaprowadziła go na Łotwę, gdzie w roku 1944 został ranny i przewieziony do szpitala w Herford, w Westfalii. Jego żona już uprzednio znalazła miejsce w domu rodzinnym w Spenge w Westfalii.

Po leczeniu szpitalnym, ksiądz i jego najbliżsi znaleźli się razem, a ks. Walter Drobnitzky mógł zostać trzecim proboszczem parafii p.w. Apostołów w centrum Műnster, gdzie pozostał do końca swego życia.

Jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku jego i jego córkę odwiedziła  w Műnster moja teściowa Elżbieta Jarzembowska, z której krótkich odwiedzin jakże bardzo się cieszył. Moja teściowa (69) zmarła w roku 1980 w Mikołowie i tam została pochowana obok męża, a ks. Walter Drobnitzky w wieku 86 lat zmarł w roku 1986 w Műnster, i tam został pochowany. Ks. Waltera Drobnitzkego m.in. wspominał przede mną studiujący kiedyś w Műnster obecny słowacki biskup Milan Krivda, biskup zachodniego dystryktu Kościoła Luterańskiego w Słowacji w Zwoleniu.

Liczne dzieła naukowe ks. W. Drobiztkyego, lipińskiego proboszcza, znajdują się po dzień dzisiejszy w Niemieckiej Bibliotece Narodowej w Berlinie.

Ks. Walter Drobnitzky należał do tej generacji teologów ewangelickich, którzy przeżyli w roku 1918 w Kościele koniec rządów „Panów i Królów”, koniec kościelnego ustroju „summus episcopus”, a początek właściwej luterańskiej eklezjologii, sakramentologii i urzędu Kościoła. Należał on do tej generacji teologów luterańskich XX wieku, którzy chcieli dać Kościołowi to co się jemu należy!

Wspominając dzisiaj wszystkich, którzy spoczywali na cmentarzu w Lipinach, którzy od jutra spoczną na cmentarzu w Chorzowie, nie sposób było w Wigilię Niedzieli Wieczności nie wspomnieć wielkiego proboszcza Lipin ks. Waltera Drobniztkyego, jego teologii i wkładu w życie luterańskiego Kościoła Wysokościelnego w Europie w XX stuleciu, a zarazem nie przywołać z listu do Hebrajczyków 13,14 słowa hasła zbliżającego się roku 2013:

„Nie mamy tu miasta trwałego, ale tego przyszłego szukamy.”

Nie mamy go także na naszych cmentarzach,

dlatego szukamy trwałego miejsca, które jest w Domu Ojca.

* * *

W sobotę, dnia 17 listopada 2012 r. odbyła się na cmentarzu w Lipinach ekumeniczna modlitwa zamykająca cmentarz i pożegnania tych, którzy tam spoczywali na nowe

(Od lewej modlą się wspólnie: katolicki kapłan ks. mgr Bogdan Wieczorek, proboszcz parafii św. Augustyna w Lipinach, ks. proboszcz Marcin Brzóska z Świętochłowic i ks. proboszcz Bogusław Cichy z Chorzowa)

miejsce na cmentarz ewangelicki w Chorzowie II przy kościele im. królowej Elżbiety. Przewodniczyli jej: proboszcz chorzowski ks. mgr Bogusław Cichy, proboszcz świętochłowicki ks. mgr Marcin Brzóska oraz kapłan katolicki – proboszcz parafii św. Augustyna w Lipinach ks. mgr Bogdan Wieczorek.

Krzyż pogrzebowy niósł wnuk Ankesów spoczywających dotąd na tym cmentarzu – Jan Mituła. Wśród świętochłowickich parafian wziął udział także zasłużony parafianin świętochłowicki i były długoletni radca Konsystorza Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego  w RP mgr inż. Jerzy Pilarski.

W Niedzielę Wieczności, dnia 25 listopada 2012 r. o godzinie 15.00 w kościele im. królowej

Elżbiety w Chorzowie II przy ul. Katowickiej 92 odprawione zostanie nabożeństwo żałobne w związku ze złożeniem szczątek na nowym miejscu pochówku.

(Ks. Jan Gross)

Zdjęcia: fot. Lucyna Nenow 2012, Herta 1970 i widokówki ze starej fotografii.

+ + +

Nowe miejsce spoczynku

Zlikwidowano zamknięty cmentarz

w Świętochłowicach-Lipinach

01.12.2012

W Niedzielę Wieczności, 25 listopada 2012 odprawione zostało w kościele Elżbiety w Chorzowie nabożeństwo żałobne ku uczczeniu pamięci osób pochowanych na cmentarzu ewangelickim w Świętochłowicach-Lipinach. Cmentarz ten, zamknięty przez ówczesne władze państwowe w roku 1964, został zlikwidowany, a szczątki osób tam pochowanych ekshumowano i złożono we wspólnej mogile na cmentarzu ewangelickim w Chorzowie.

Nowe miejsce spoczynku

Żałobne nabożeństwo odprawili ks. proboszcz Bogusław Cichy z Chorzowa i ks. proboszcz Marcin Brzóska ze Świętochłowic, który wygłosił kazanie.

Po nabożeństwie, kondukt żałobny udał się na cmentarz, gdzie po rozważaniu wygłoszonym przez ks. Bogusława Cichego pobłogosławiono nowe miejsce spoczynku szczątków ekshumowanych w Lipinach i zmówiono modlitwę.

Już wkrótce na tym miejscu stanie pomnik upamiętniający lipińskich ewangelików. W samych Lipinach, przy ulicy Chorzowskiej, stanie zaś ściana pamięci, na której znajdą się informacje o tym miejscu, gdzie w latach 1901-1936 stał kościół, istniał cmentarz, a do chwili obecnej stoi były dom parafialny.

Na tym miejscu w sobotę – 17 listopada odbyła się modlitwa, która poprzedziła prace ekshumacyjne. Podobnie jak nabożeństwo żałobne poprowadzili ja ks. Bogusław Cichy i ks. Marcin Brzóska. Wraz z grupą parafian – potomków ewangelików z Lipin, a także ks. Bogdanem Wieczorkiem – proboszczem rzymskokatolickiej parafii św. Augustyna w Lipinach i jego parafianami, podziękowali Bogu w modlitwie i rozważaniu Słowa za to, że miejsce to było od ponad 110 lat miejscem spoczynku ludzi wiary objętym Bożym błogosławieństwem i obietnicą zmartwychwstania.

Lipiny – dzisiejsza dzielnica Świętochłowic były w przeszłości samodzielną gminą. Miejscowość związana w przeszłości z górnictwem węgla kamiennego i hutnictwem cynku rozwinęła się szczególnie u schyłku XIX wieku. Wówczas to za pracą przybyło do Lipin i sąsiednich miejscowości także wielu ewangelików. Wpierw w miejscowości powstała ewangelicka szkoła, w której odprawiano pierwsze nabożeństwa, później wybudowano dom modlitwy, a gdy ten okazał się zbyt mały dla rosnącej społeczności, z fundacji księcia Henckel von Donnersmarck, właściciela lipińskich dóbr i zakładów przemysłowych, w roku 1901 postawiono kościół, dom parafialny i założono cmentarz. Wówczas też erygowano samodzielną parafię i wyłączono ja z parafii chorzowskiej. Skupiała ona społeczność ewangelików z Lipin i Chropaczowa – dzisiejszych dzielnic Świętochłowic oraz, będących dzisiaj dzielnicami Rudy Śląskiej, Chebzia, Goduli i Orzegowa. Parafia liczyła w okresie międzywojennym około 800 osób. Niestety kościół w Lipinach uległ w latach 30-tych zniszczeniom w wyniku szkód górniczych. Niebezpieczne pęknięcia konstrukcji sprawiły, że świątynię zamknięto, a później w roku 1936 rozebrano. Zatrzymanie rozwoju parafii sprawiło, iż zdecydowano się nie odbudowywać kościoła i włączyć formalnie Lipiny na powrót do parafii w Chorzowie. W rzeczywistości ewangelicy z Lipin i Chropaczowa znaleźli nowy duchowy dom w kościołach w Chorzowie i Świętochłowicach, zaś mieszkańcy Chebzia, Orzegowa i Goduli zaczęli uczestniczyć w życiu parafii w Wirku. Po wojnie cmentarz oraz stojący obok budynek parafialny zostały utracone przez Kościół. Nadal jednak był czynny cmentarz, który jednakże władze państwowe zamknęły w roku 1964. Niestety od tego momentu teren cmentarza niszczał stając się często łupem wandali. Przed kilkoma laty teren ten został wydzierżawiony wieczyście od skarbu państwa przez jedno z przedsiębiorstw, które wyraziło wolę nowego zagospodarowania tej działki, zwracając się ze stosownymi wnioskami do władz kościelnych i odpowiednich urzędów. Po spełnieniu wszystkich wymogów formalnych cmentarz został zlikwidowany.

Likwidacja cmentarza w Lipinach zamyka pewien etap historii tej miejscowości – dzisiejszej dzielnicy Świętochłowic, lecz mamy nadzieję, że nie wymaże pamięci o tym miejscu i jego historii, stąd starania o trwałe upamiętnienie tego miejsca – mówi ks. Marcin Brzóska. Jesteśmy to winni zarówno naszym ojcom wiary, tym, którzy kiedyś żyli na tym miejscu, chrzcili swoje dzieci, byli konfirmowani, zawierali małżeństwa i chowali swoich bliskich zmarłych, jak i tym, którzy będą po nas – przyszłym pokoleniom.

(xmb)

[Ze strony: http://www.luteranie.pl/nowosci /nowe_miejsce_spoczynku,511.html#!prettyPhoto]

 

LUTERANIZM W CZECHACH: Nowy zwierzchnik Kościoła Ewangelickiego Augsburskiego Wyznania w Republice Czeskiej (ECAV v ČR)

27 sie

Jak już na innym miejscu informowaliśmy, w Czeskiej Republice istnieją 4 Kościoły luterańskie i 1 Kościół Unijny (Kalwińsko – Luterański): Ewangelicki Kościół Braci Czeskich – Czeskobraterski –  (ČCE v ČR).

Kościoły te są niezależne, samodzielne i niepodlegające władzy drugiego Kościoła. Organizacyjnie podobne są do luterańskich Kościołów Krajowych w Niemczech lub do diecezjalnych Kościołów rzymskokatolickich, które też są niezależne od siebie.

1. Śląski Kościół Ewangelicki Augsburskiego Wyznania (Slezská církev evangelická augsburského vyznání (SCEAV v ČR) Istnieje tu od XVI wieku, a w obecnej strukturze od roku 1923.

Siedziba: Czeski Cieszyn, wiernych ok. 30.000 ochrzczonych.

Zwierzchnik Kościoła: Ks. Biskup mgr Jan Wacławek (kons. 29.01.2012 r.)

Zastępca Biskupa: Ks. Senior mgr Tomasz Tyrlik, radca Rady Kościoła.

2. Luterański Kościół Ewangelicki Augsburskiego Wyznania (Luterská evangelická církev a. v. v České republice (LECAV v ČR ) od roku 1995 po odłączeniu się od SCEAV i utworzeniu samodzielnej organizacji eklezjalnej (Czeski Cieszyn, Bystrzyca nad Olzą. Trzyniec, Gródek). Posiada także mały zbór w Pradze od roku 2003.

Siedziba: Bystrzyca nad Olzą, wiernych ok. 10.000 ochrzczonych.

Zwierzchnik Kościoła: Ks. Biskup mgr Jan Niedoba (kons. 25.06.2000 r.)

Zastępca Biskupa: Ks. Radca mgr Wiesław Szpak

3. Ewangelicki Kościół Augsburskiego Wyznania w Czeskiej Republice (Evangelická církev augsburského vyznání v České republice (ECAV v ČR) od roku 1993, powstał z luterańskiej Parafii słowackiej założonej w Pradze w roku 1947.

Siedziba: Praga, wiernych 14.885 ochrzczonych.

Zwierzchnik Kościoła: Ks. Superintendent mgr Marián Čop, biskup ( (kons. 29.04.2012 r.) Zastępca Biskupa: Ks. mgr David Jurech (38)

4. Czeski Kościół Ewangelicko – Luterański (Česká evangelická luteránská církev) (CELC v ČR). Kościół misyjny, który powstał z misji amerykańskiej Synodu Wisconsin [WELC] w latach 1992 – 2002. Ponieważ jest doktrynalnie związany z Amerykańskim Kościołem Ewangelicko – Luterańskim Synodu Wisconsin, dlatego nie utrzymuje kontaktów „communicatio in sacris” (łac. „uczestnictwo w sprawach świętych”) z innymi czeskimi Kościołami luterańskimi.

Siedziba: Pilzno, wiernych 164 ochrzczonych, konfirmowanych 93, pozostali: dzieci.

Posiada trzy zbory w: Pilźnie, Horni Briza i Tlucna.

Duchowieństwo: Ks. Martin Vršecký i Ks. Petr Krákora

5. Czeskobraterski Kościół Ewangelicki (Českobratrská církev evangelická) (ČCE v ČR) powstał w roku 1918 z połączenia czeskich zborów augsburskich (luterańskich) i helweckich (kalwińskich), jest to więc Kościół Ewangelicko – Unijny, który liczy około 100.000 dusz, w 264 zborach i 14 senioratach.

Siedziba: Praga

Zwierzchnik Kościoła: Synodalny Senior – ks. mgr Joel Ruml (59)

Zastępca Synodalnego Seniora – 1.  Ks. mgr Daniel Ženatý i  2. Ks. mgr Pavel Kašpar

* * *

Niedziela Jubilate, dnia 29 kwietnia 2012 r. była radosnym dniem dla Ewangelickiego Kościoła Augsburskiego Wyznania w Czeskiej Republice, w Pradze.

Kościół ten powstał po II wojnie światowej najpierw jako luterańska parafia Słowackiego Kościoła Ewangelickiego Augsburskiego Wyznania w Pradze (ECAV – Evanjelická cirkev augsburského vyznania na Slovensku). Bowiem Słowacy zamieszkujący wówczas w Pradze (Czechosłowacja!), oraz wokół Pragi, zapragnęli mieć swój własny kościół ze słowackim językiem liturgicznym (na Słowacji 6,9% wszystkich wierzących zgłosiło się do ECAV na Slovensku).

Wtedy otrzymali  do słowackiej służby Bożej kościół ewangelicki p.w. św. Michała Archanioła, w którym do końca roku 1945 gromadzili się na nabożeństwach niemieccy ewangelicy – luteranie. Na organach w tejże świątyni w roku 1923 koncertował ks. dr Albert Schweitzer, ewangelicki teolog, misjonarz, muzykolog, organista i lekarz afrykański.

Po rozpadzie Czechosłowacji w roku 1993, zbór luterański w Pradze gromadzący się przy kościele św. Michała Archanioła w Jirchářích – Pradze (na Novém městě pražském), przekształcił się w samodzielny, niezależny od Bratysławy, Kościół luterański, do którego obecnie należą luteranie pochodzący z różnych stron świata i mówiący różnymi językami. W roku 2007 parafia obchodziła 60 rocznicę jej założenia.

Tutaj właśnie w Niedzielę Jubilate 2012 r. odbyła się przez modlitwę i włożenie rąk biskupów konsekracja i instalacja nowego zwierzchnika

Biskup Jan Wacławek dokonuje konsekracji ks. sup. Mariana Czopa

Ks. Biskup Jan Wacławek (Czeski Cieszyn) dokonuje konsekracji ks. superintendenta Mariana Czopa (Praha).

Kościoła – biskupa, którego obdarzono niemieckim tytułem „superintendenta” (po polsku znaczy to samo co „biskup”, a więc „stróż”, „dozorca”).

Został nim Słowak ks. mgr Marián Čop, którego konsekrowali przez modlitwę i włożenie rąk luterańscy biskupi z Czech, Słowacji i Niemiec. Głównym konsekratorem był śląski biskup ks. mgr Jan Wacławek (SCEAV) z Czeskiego Cieszyna, a współkonsekratorami byli:

generalny biskup Kościoła na Słowacji ks. dr Miloš Klátik z Bratysławy i emerytowany biskup wschodniej diecezji ks. Ján Midriak. Dalszymi współkonsekratorami byli: przedstawiciel Samodzielnego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego w Niemczech [SELK] emerytowany biskup ks. Jobst Schöne oraz biskup zachodniej diecezji słowackiej Milan Krivda.

Duchowieństwo zgromadzone na konsekracji i instalacji nowego Biskupa.

Duchowieństwo zgromadzone na konsekracji i instalacji nowego Biskupa.

W uroczystym nabożeństwie instalacyjno-konsekracyjnym wzięli udział przedstawiciele Amerykańskiego Kościoła Luterańskiego – Synodu Missouri (LCMS) (asystent Prezydenta Kościoła i zarazem redaktor naczelnych kościelnych wydawnictw Albert Collver), z którym  ECAV v ČR blisko współpracuje. Martin=Luther=Bund w Erlangen reprezentował generalny sekretarz ks. dr hab. Rainer Stahl.

Czeską ekumenę reprezentowali: Prezydent Czeskiej Rady Ekumenicznej, a zarazem Synodalny Senior Kościoła Czeskobraterskiego – ks. mgr Joel Ruml, pilzneński biskup rzymsko-katolicki bp František Radkovsky reprezentował zarazem Konferencję Biskupów Czeskich  (ČBK),  Czechosłowacki Kościół Husycki (CČSH) reprezentował patriarcha Tomáš Butta, brał także udział praski dziekan greckokatolicki Kornel Baláž i przewodniczący Rady Kościoła Braterskiego David Novák.

Pierwszy: Ks. Superintendent (Biskup) Marian Czop

Pierwszy: Ks. Superintendent (Biskup) Marian Czop

Charakterystyczne  było to, że ręce na głowę Elekta włożyli tylko biskupi luterańscy. Pozostali biskupi i goście ekumeniczni ograniczyli się do złożenia życzeń, ewentualnie przekazanie przez podniesione ręce błogosławieństwa, jednak bez wkładania rąk.

Ewangelicki Kościół Augsburskiego Wyznania w Czeskiej Republice (Evangelická církev augsburského vyznání v České republice - ECAV v ČR) jest młodym Kościołem, pod każdym względem, kładzie wielki  nacisk na zwiastowanie czystego Słowa Bożego wyłożonego w sposób czysty i wierny w luterańskich księgach symbolicznych (Liber Concordiae z roku 1580), można powiedzieć, że należy do tzw. Kościoła „Wysokiego”, w którym dopuszczone są do użytku różne formy liturgiczne i wszystkie stroje liturgiczne, łącznie z albą, stułą i ornatem (podobnie jak w Ameryce  LCMS i inne luterańskie Kościoły, czy też SELK w Niemczech).

W skład Kościoła wchodzą następujące parafie: Praha – j. słowacki, Praha – j. czeski, Praha – j. angielski, Plzeň, Brno, České Budějovice, Kaznějov.

(Zdjęcia: http://www.ecav.cz/category/image-galleries/2012-04-instalace-superintendenta-ecav-v-cr-29-4-2012?page=1)