Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
RSS
 

Archiwum kategorii ‘Kazania’

25. STYCZNIA: ŚWIĘTO NAWRÓCENIA APOSTOŁA PAWŁA

25 sty

25. STYCZNIA: DZIŚ ŚWIĘTO NAWRÓCENIA APOSTOŁA PAWŁA

Dzień Nawrócenia Świętego Pawła Apostoła obchodzono już w VIII wieku. Do roku 1524 w wielu krajach katolickich święto to było obowiązującym. Reformacja przejęła wraz z zachodnim kalendarzem liturgicznym zachodniego Kościoła także  do swego kalendarza, a więc luterańskiego  także to święto. Na wykładach z liturgiki w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie ks. biskup prof. dr Andrzej Wantuła, były proboszcz wiślański, wspominał, że w Parafii w Wiśle w ten dzień świąteczny po nabożeństwie, przedstawiciele Zgromadzenia Parafialnego – Komitet Parafialny, udawali się do sali parafialnej, gdzie  tradycyjnie każdego roku odbywało się posiedzenie sprawozdawcze za miniony rok. Wiślanie wiedzieli, że tego dnia każdego roku jest Zgromadzenie Parafialne – Komitet Parafialny.

W kazaniach ks. Samuela Dambrowskiego (słynna „Dąbrówka”, „Dambrówka” ) na stronie 64 (wydanie 1896), luterańskiego biskupa na Litwie i Żmudzi, którego słynna kazania czytane były nie tylko na Śląsku ale też w innych rejonach Polski, znajduje się kazanie na 25 stycznia na tekst z Dziejów Apostolskich 9,1-22.

Obecnie w naszym Śpiewniku Ewangelickim z roku 2002 [ŚE 83] mamy następujące teksty na dzisiejszy dzień:

I. Ewangelia św. Mt 19,27-30 i II. Lekcja z Dz 9,1-19a.

Pieśń dnia: Apostołów dziś wspomnijmy [ŚE 244] i Zbudź, Panie, ducha ojców wiary [ŚE 541].

25. STYCZNIA 2004: Z EWANGELIĄ NA POŻEGNANIE.


Dziś mija jednocześnie 10 lat, gdy to w 3. Niedzielę po Epifanii 2004 r. uroczyście pożegnałem się z Parafią Ewangelicko-Augsburską św. Jana w Mikołowie, gdzie przez 25 lat dane mi było z laski Bożej służyć Słowem Bożym i Świętymi Sakramentami.

Tego dnia uroczyście w obecności najwyższych Władz naszego Kościoła (Biskup Kościoła, Rada Synodalna i Konsystorz), Władz diecezjalnych (Biskup diecezjalny i Rada diecezjalna), jak również przedstawicieli Kościołów członkowskich Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej oraz Kościoła Rzymsko-Katolickiego Archidiecezji Katowickiej, Diecezji Gliwickiej i Diecezji Bielsko-Żywieckiej, oraz Władze Miasta i Powiatu Mikołowskiego w czasie ekumenicznego nabożeństwa na zakończenie dorocznego Tygodnia Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan pożegnałem się z moją Parafią.

W okresie minionych 10 lat wielu z tych, którzy ze mną byli odeszli już do Pana (ś.p. ks. biskup Jerzy Szotmiller z Częstochowy, Biskup Diecezjalny – Ordynariusz Diecezji Częstochowsko-Krakowskiej Kościoła Polskokatolickiego, ś.p. ks. infułat Henryk Buszka, proboszcz Parafii Polskokatolickiej w Bielsku-Białej, ś.p. ks. dziekan Alfons Janik, proboszcz Parafii Rzymsko-Katolickiej św. Wojciecha w Mikołowie).

Po mnie w dniu 1 lutego 2004 r. probostwo mikołowskie objął ks. ppłk. Kornel Undas, Ewangelicki Dziekan Straży Granicznej, który w dniu 28 grudnia 2003 r. został wybrany przez Zgromadzenie Parafialne w Mikołowie proboszczem mikołowskim i doskonale oraz sprawnie wykonuje ten urząd ku pełnemu mojemu zadowoleniu, a myślę, że i ku zadowoleniu wszystkich parafian mikołowskich.

Ja jeszcze pozostałem do dnia 14 kwietnia 2007 r. prezesem XI Synodu Kościoła (2002-2007) na mocy paragrafu 6 ówczesnego Regulaminu Zwierzchnich Władz Kościoła z dnia 26 października 1996 r., który wszedł w życie Kościoła w dniu 1 grudnia 1996 r., a który stwierdza jednoznacznie:

1. Członkowie Synodu, wchodzący w jego skład z urzędu, należą do Synodu Kościoła tak długo, jak długo pełnia urzędy względnie funkcje w Kościele, z którymi jest związana przynależność do Synodu.

2. Członkowie Synodu pochodzący z wyboru pełnią swój mandat do końca kadencji Synodu Kościoła.

Zarówno Rada Synodalna (bez obecności Prezesa Synodu), jak i XI Synod Kościoła jednoznacznie potwierdzili  treść p. 2 paragrafu 6 Regulaminu Zwierzchnich Władz Kościoła, stwierdzając, że ks. Jan Gross pełni urząd Prezesa XI Synodu Kościoła do dnia 14 kwietnia 2007 r. kiedy to ukonstytuowały się Władze XII Synodu Kościoła, którego prezesem został ks. proboszcz Jerzy Samiec z Gliwic.

Prezesi Synodów Kościoła w Polsce:

Lp. Prezes Synodu Lata Uwagi
1 ks. bp dr h.c. Juliusz Bursche 1937-1942 Biskup Kościoła w latach 1904-1942
2 ks. bp dr h.c. Karol Kotula 1950-1952 Biskup Kościoła w latach 1951-1959
3 ks. bp adj. Zygmunt Michelis 1952-1957 Biskup-adiunkt Kościoła w latach 1952-1963
4 ks. sen. dr Woldemar Gastpary 1957-1965 Senior diecezji warszawskiej w latach 1954-1965, profesor i rektor CHAT w Warszawie.
5 ks. bp prof. dr Andrzej Wantuła 1965-1975 Biskup Kościoła w latach 1959-1975, wiceprezes Światowej Federacji Luterańskiej w Genewie.
6 ks. bp dr h.c. Janusz Narzyński 1975-1991 Biskup Kościoła w latach 1975-1991
7 ks. bp dr h.c. Jan Szarek 1991-1992 Biskup Kościoła w latach 1991-2001
8 ks. prof. dr hab. Manfred Uglorz 1992-1995 Profesor zw. CHAT w Warszawie, oraz U.Ś. w Cieszynie i w Katowicach.
9 ks. radca Andrzej Hauptman 1995-1998 zmarł 29 marca 1998 roku. Proboszcz w Zabrzu.
10 ks. radca Tadeusz Szurman 1998-2002 Biskup diecezjalny diecezji katowickiej od 2002 roku
11 ks. radca Jan Gross 2002-2007 Proboszcz w Mikołowie, konsenior (radca) diecezji katowickiej oraz radca Konsystorza.
12 ks. Jerzy Samiec 2007-2009 Proboszcz w Gliwicach, a od roku 2010 Biskup Kościoła w RP.
13 ks. radca Waldemar Pytel 2009-2012 Proboszcz w Świdnicy, radca Rady Diecezjalnej we Wrocławiu.
14 ks. Grzegorz Giemza od 2012 Dyrektor Centrum Misji i Ewangelizacji w Dzięgielowie.
Ze względu na stan zdrowia po 28 latach pracy w PRE Oddziału Śląskiego w dniu 20 grudnia 2008 r. zrezygnowałem z funkcji przewodniczącego Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej z dniem 31 grudnia 2008 r., którą przejął z dniem 1 stycznia 2009 r. wybrany przez Zarząd Śląskiego Oddziału PRE   przewodniczącym tego Oddziału NPW Ks. Biskup Paweł Anweiler, biskup diecezjalny Ewangelicko-Augsburskiej Diecezji Cieszyńskiej.
Była to ciężka i wyczerpująca praca przede wszystkim w okresie stanu wojennego i następnych po nim latach gdyśmy zajmowali się pomocą humanitarną, z której korzystał cały Górny Śląsk (woj. katowickie, bielsko-bialskie, opolskie) oraz woj. Częstochowskie. Z tej pomocy korzystali nie tylko członkowie Kościołów PRE, ale też społeczeństwo zamieszkałe na tym terenie poprzez: szpitale, Domy Opieki, rozdawnictwo lekarstw zagranicznych,  Związek Zawodowy  „Solidarność” – internowani i ich rodziny.

Przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej:

  1. Ks. Senior Alfred Hauptman (1950-1980), zwierzchnik Diecezji Katowickiej KEA w RP i proboszcz w Zabrzu.
  2. Ks. Radca Jan Gross (1980-2008), proboszcz Parafii św. Jana w Mikołowie w Parafii ap. Piotra i Pawła w Tychach (KEA w RP)
  3. Ks. Biskup Paweł Anweiler (2009 – nadal), zwierzchnik Diecezji Cieszyńskiej KEA w RP i proboszcz Parafii Zbawiciela w Bielsku (Bielsko-Biała).

* * *

Kazanie na 3. Niedzielę po Epifanii 2004 r. POŻEGNALNE NABOŻEŃSTWO EKUMENICZNE (Mikołów, dnia 25 stycznia 2004 r.)

Z EWANGELIĄ NA POŻEGNANIE

Tekst: Rz 1,14-17


Najprzewielebniejsi Księża Biskupi, Czcigodny Księże Arcybiskupie – Metropolito, czcigodni Księża i Diakonii, czcigodne Siostry zakonne i diakonise wszystkich reprezentowanych tu Kościołów Chrześcijańskich! Czcigodni przedstawiciele Sejmu i Senatu Rzeczpospolitej Polskiej, przedstawiciele władz samorządowych Powiatu Mikołowskiego, Zarządu Miasta Mikołowa, przedstawiciele Straży Pożarnych i wszystkich pozostałych delegacji.

Drogie Siostry i drodzy Bracia w Jezusie Chrystusie Panu naszym, zgromadzeni zarówno tu w kościele św. Jana w Mikołowie, jak również przy radioodbiornikach i internecie w Kraju i Zagranicą.


I. Gdy zajrzałem do Lekcjonarza przygotowując kazanie na dzisiejsze ekumeniczne nabożeństwo, w którym pragnę się pożegnać z moją parafią w związku z przejściem w dniu 1 lutego 2004 r. na emeryturę, nie mogłem uwierzyć w to, że na dzisiejszą niedzielę przeznaczony jest ten sam tekst, na który przed przeszło 43 – laty w dniu 2 października 1960 r. miałem swoje pierwsze kazanie jako duchowny luterański w dniu mojej ordynacji na księdza w kościele im. Marcina Lutra w Chorzowie.

Nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona, bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy.” Tak wtedy zadeklarowałem za Apostołem św. Pawłem. Czy dotrzymałem tego ślubowania? To oceni sam Pan, w którego służbie byłem i jeśli On jeszcze zechce, będę tak długo jak długo On pozwoli. To ocenią też ludzie, którym służyłem na Mazurach, na Śląsku Cieszyńskim i tu na Górnym Śląsku.

Wybaczcie mi, jeśli to dzisiejsze kazanie, ostatnie jako proboszcza tej Parafii, będzie nieco chaotyczne i nie zawsze zgodne ze wszystkimi prawidłami homiletyki, ale ten dzień dzisiejszy jest szczególnym dniem dla mnie osobiście, dla mojej rodziny, dla Parafii, a myślę – dla całego Kościoła.

II. Wychowałem się w domu, który z dziada pradziada był domem luterańskim o głębokiej świadomości wyznaniowej, a jednocześnie o wielkim poszanowaniu dla ludzi inaczej wierzących, należących do innych Kościołów, dlatego tu dzisiaj tak wielu znajduje się członków innych Kościołów. W życiu, w pracy duszpasterskiej i kaznodziejskiej miałem zawsze dobre wzorce: Ks. Radca Robert Fiszkal, proboszcz chorzowski, Ks. Biskup Dr Andrzej Wantuła, nasz Biskup i wspaniały Profesor Teologii Praktycznej, Ks. Dr Alfred Jagucki, ojciec obecnego tu naszego Biskupa Kościoła, u którego dwukrotnie byłem wikariuszem, człowiek głębokiej biblijnej wiary, wspaniały kaznodzieja ewangelizacyjny, Ks. Proboszcz Tadeusz Terlik, „złotousty” kaznodzieja, u którego byłem blisko 11 lat na wikariacie. Miałem zawsze to szczęście, że w służbie Słowa, ale i w służbie czynu nigdy nie byłem sam. Bóg mi posyłał takich ludzi jak: śp. Bogusław Sidzina, organista w Cieszynie (z Hażlacha) (15 II 1980), śp. Wilhelm Łękawski z Żor (2 II 199..), śp. Jan Nowak z Katowic (2 VI 1996), śp. Ernest Adamus (15 II 2000) i wielu wielu innych, którzy pomagali przez wiele lat nieść ciężary służby duszpasterskiej. Nie zapomnę nigdy prostej rodziny mazurskiej Bolińskich z Dąbrówna (Mazury), która choć sama nie wiele posiadała w trudnych latach sześćdziesiątych, to jednak dzieliła się ze mną ze wszystkimi niewielkimi dobrami materialnymi.

Jakże wiele zawdzięczam tym i jeszcze wielu innym ludziom, których nazwisk nie sposób wymienić. Dlatego tu pod koniec mojej czynnej służby parafialnej o tym dzisiaj pragnę złożyć świadectwo. Bo dzięki ich świadectwu życia nie musiałem się nigdy wstydzić Ewangelii, nigdy nie miałem żadnych zahamowań w zwiastowaniu Ewangelii, zawsze jak Apostoł Paweł byłem gotów zwiastować Ewangelię Chrystusową zarówno tym, którzy spoglądają ku Wittenberdze i Augsburgu, którzy patrzą na Konstantynopol i Utrecht jak „i wam w Rzymie.” Z całą pokorą chciałbym tu wyznać, jak mnie tego nauczył mój Nauczyciel Ks. Dr Alfred Jagucki, gdy często powtarzał za Apostołem Narodów, którego nawrócenie dziś obchodzimy: „My zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, (…) który jest mocą Bożą i mądrością Bożą.” (1 Kor 1,23.24b) „Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, który jest z Boga.” Dlatego to „uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. I przybyłem do was w słabości i w lęku, i w wielkiej trwodze,” (1 Kor 2,2.3) będąc z wami w waszych radościach i smutkach przez 25 lat tu w Mikołowie i w Tychach, w tym także przez 18 lat i w Orzeszu. W mojej pracy duszpasterskiej mogłem nie tylko was przekonywać, ale sam tego nieraz doświadczać jako ten „servus Verbi Divini”, jako „sługa Słowa Bożego”, że ta Ewangelia o Jezusie ukrzyżowanym jest naprawdę „mocą”. Apostoł Paweł, gdy mówił o Ewangelii użył tu greckiego słowa „dinamis”, dynamit, przeogromna moc. Tak, Ewangelia jest taką mocą! Ona kruszy ludzkie serce, ona rozbija ludzką pychę, ona ma moc stworzyć nowego człowieka. Tego mogłem być świadkiem jak dzięki Ewangelii zwiastowanej „czysto i wiernie” stawała się ona dla wielu „mocą Bożą ku zbawieniu”.

Gdy w roku 1956 wybierałem się na studia teologiczne do Warszawy, musiałem dostarczyć zaświadczenie o stosunku do wojska. W Komendzie WKR w Chorzowie oficer powiedział do mnie: „Młody człowiecze, co robisz? Za 20 lat już nie będzie kościołów i nie będzie wierzących!” Od tego czasu minęło blisko 48 lat. Na pewno ten człowiek już nie żyje i nie żyje ten ustrój, któremu tak wiernie służył. „Ale Słowo Boga naszego trwa na wieki” – „Verbi Divini manet in aeternam”. Ewangelia Chrystusowa jest nadal „mocą Bożą dla wielu wierzących.” O tym nas upewnia sam Chrystus Pan w słowach, które są ekumenicznym hasłem tego roku: „Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.” (Mk 13,31).

Siostry i Bracia! W ciągu 43 – letniej pracy zwiastowania „Ewangelii chwały i łaski Bożej”, „największego skarbu Kościoła”, mogłem także doświadczyć tego, co Męczennik Kościoła w Obozie Koncentracyjnym w Buchenwaldzie, śp. ks. senior Karol Kulisz nazwał „Ewangelią społeczną”, w której także zawarta i ukryta była wielka moc.

Ewangelia społeczna” to służba człowiekowi w jego biedzie i niedoli, dziś nazwalibyśmy ją w Roku Diakonii poprostu „diakonią”. Pamiętamy wszyscy te lata kryzysu narodowego i stanu wojennego, pamiętamy zapewne tę naszą wspólną, trudną i żmudną służbę, jaką my przedstawiciele Kościołów wypełnialiśmy także tu względem naszych wiernych i naszego społeczeństwa, względem całego narodu.

I tu dochodzimy znowu do dzisiejszej Ewangelii „ekumenicznej” (dzisiejsze czytanie ewangeliczne z Mt 25,31-40), w której Pan Jezus powiada, że postawi nas przed sądem i zapyta nas o naszą służbę dotyczącą: głodnych, spragnionych, bezdomnych tułaczy, chorych, więźniów.

Kochani, na ile tylko sił starczyło starałem się w mojej 43 letniej służbie wypełniać tę „Ewangelię społeczną”. Tę „Ewangelię społeczną” tu na tej plebanii względem bezdomnych, tułaczy, głodnych i chorych wypełniała wiernie przede wszystkim moja żona. A jednak, jeśli chodzi o mnie, ciągle czuję niedosyt, ciągle wydaje mi się, że za mało było tej służby, że ona była taką niedoskonałą. Co o niej powie mój Pan? Jak On mnie oceni, gdy przed Nim stanę? To są te pytania, które często sobie stawiam, gdy czytam tę Ewangelię i gdy ją innym zwiastuję. Przypomina mi się wtedy pieśń z Harfy (421 wyd. 1958) słowackiej pieśniarki Marii Roy:

1. Gdy się wszyscy przed tron Pański postawimy, Bracia, siostry, czy się także ostoimy?
4. Czy też w górze nikt tam na nas się nie żali? Czy ktoś także tam przed Bogiem nas pochwali?”

Siostry i Bracia, to są te ważne pytania, które człowiek często powinien sobie stawiać, a zwłaszcza, gdy kończy się czas jego czynnej służby.

Dlatego pragnę przeprosić tych wszystkich, którzy taki zarzut mogliby nie tylko w niebie, ale już tu na ziemi mnie postawić, tu w tych parafiach, w Kościele, w społeczeństwie. Ja zaś mogę powiedzieć temu, który mnie powołał i powołał wielu z nas słowami innej pieśni: „Ciągle za mało Ci służymy!” Wybacz nam to nasz Panie i Boże!

Nie wiem czy w ciągu mojej długiej, bo 43 letniej, czynnej służbie w Kościele spłaciłem dług, mówiąc słowami Apostoła Narodów, względem „Greków i nie Greków, mądrych i niemądrych”, względem „Rzymian”, i nie Rzymian, słabych i silnych, młodych i starych, zdrowych i chorych? Bóg najlepiej wie wszystko i Jego proszę o łaskawy sąd, gdy przed Jego obliczem kiedyś stanę. Natomiast Wam, wśród, których miałem ten przywilej dłużej lub krócej służyć pragnę podziękować za wszystko dobre, czego nie da się wyrazić w kilku słowach.

III. Dziękuję moim wszystkim współpracownikom, moim byłym i obecnym praktykantom i wikariuszom za wsparcie w tej służbie. Dziękuję moim wychowankom, których wielu stoi w służbie Ewangelii. Dziękuję moim Kolegom, Koleżankom i Przyjaciołom. Dziękuję byłym i obecnym Władzom Kościoła i Władzom Diecezji, w których pracowałem. Dziękuję wszystkim Kościołom z ich arcybiskupami, biskupami i całym duchowieństwem za dobrą, zgodną współpracę ekumeniczną. Dziękuję Władzom samorządowym i państwowym wszystkich szczebli. Dziękuję społeczeństwu, mieszkańcom Mikołowa, Tychów, Orzesza, Cieszyna i Goleszowa, oraz wszystkich przyległych miejscowości.

Na koniec serdecznie i gorąco dziękuję mojej żonie i córce za wierną pomoc i służbę dla mnie i dla wielu ludzi w parafiach i w społeczeństwie, i za to, że ostatnie lata życia możemy przeżyć razem w domu naszej córki.

A teraz żegnam się z Wami, kochani moi zborownicy w Mikołowie i w Tychach, wzorem wielkiego Apostoła Narodów, świętego Pawła, który tak żegnał się ze zborem w Efezie wraz z jego biskupami, prezbiterami i diakonami: „A teraz poruczam was PANU i słowu łaski Jego, które ma moc zbudować i dać Wam dziedzictwo między wszystkimi uświęconymi.(Dz 20,32) AMEN.

* * *

(Kazanie pożegnalne wygłoszone w kościele ewangelicko – augsburskim św. Jana w Mikołowie, w 3. Niedzielę po Epifanii, a zarazem w Dzień Nawrócenia Św. Apostoła Pawła, dnia 25 stycznia 2004 r. na zakończenie Ekumenicznego Tygodnia Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan i pożegnaniem z Parafią w Mikołowie i w Tychach w związku z przejściem w dniu 1 lutego 2004 r. na emeryturę ).

* * *

Po 10 latach niektórzy parafianie nie zapomnieli o dawnym proboszczu serdecznie zapraszając do swoich domów, szczególnie wtedy gdy obecny proboszcz zaprasza w zastępstwie proboszcza – seniora do odprawienia nabożeństwa:


 

DZIŚ UROCZYSTOŚĆ APOSTOŁÓW PIOTRA I PAWŁA

29 cze

KAZANIE

NA UROCZYSTOŚĆ APOSTOŁÓW

PIOTRA I PAWŁA

Tekst: Mt 16,13-19:

13. A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał uczniów swoich, mówiąc: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni rzekli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z pro­roków. On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie?  A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. A Jezus odpo­wiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na zie­mi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.

Umiłowani w Panu!

Drodzy bracia i siostry w Chrystusie!

Co najmniej od III wieku, a na pewno od VI wieku po Chrystusie Kościół Zachodni i Wschodni rokrocznie w dniu 29 czerwca wspomina dwóch wielkich Apostołów: Piotra i Pawła. Znamy ich dobrze, jak mało kogo z postaci biblijnych Nowego Testamentu.

Szymon powołany przez Pana nad jeziorem Genezaret i obdarzony później pod Cezareą Filipową zaszczytnym imieniem – Kefas – Piotrem – Skałą, mimo że był taki dzień w jego życiu, w którym Piotr zapiera się swego Mistrza.

Saul powołany przez Pana dopiero po wniebowstąpieniu Pańskim, pod Damaszkiem, gdzie  z prześladowcy i wroga, Chrystus  czyni najwierniejszego sługę Swego obdarzywszy go imieniem – Paulus – Paweł, co oznacza – „mały”, „drobny”.

W pewnym okresie swego życia obaj byli  nawet postaciami negatywnymi: zdrajca i prześladowca. Ale na ich przykładzie Pan chce nam dzisiaj pokazać jakimi my ludzie jesteśmy. Cudowne jest jednak to, że Bóg i z kamieni może uczynić sobie lud, że Bóg z grzesznych   ludzi może uczynić sobie apostołów, którzy dla Jego sprawy gotowi są oddać nawet swoje życie.

Biblia mówi, że ci dwaj Apostołowie nie zawsze byli aniołami, nie zawsze byli zgodni ze sobą, nie zawsze się rozumieli, podobnie jak to dzisiaj nieraz ma miejsce i Kościele. Czytamy w drugim rozdziale listu ap. Pawła do Galacjan, że toczył nawet ostry teologiczny spór z Kefasem, czyli Piotrem.

Ale gdy chodziło o Chrystusa, to byli gotowi za niego życie oddać. I stało się to według tradycji rzymskiej obaj zginęli w Rzymie około roku  67, a Kościół Zachodni i Wschodni przyjął dzień wspominania ich męczeńskiej śmierci w dniu 29 czerwca Piotr miał umrzeć na krzyżu głową w dół, a Paweł miał być ścięty. Ci dwaj Apostołowie swoje życie poświęcili Chrystusowi i za Chrystusa umarli. Ale nie zginęło to co głosili, nie zginął Kościół Jezusa Chrystusa, którego byli filarami, bo „krew męczenników jest nasieniem chrześcijaństwa”- „Sanguis martyrum, semen christianorum”. I ten Kościół, jak mówi Luter, „wiecznie trwać będzie.”

Skąd to wiemy?

Otóż z pomocą przychodzi dzisiejsza  Ewangelia świąteczna. Przenosi nas ona gdzież pod Cezareę Filipową gdzie wystają potężne skały. I tam Jezus zatrzymuje się ze swymi uczniami aby im postawić konkretne pytanie, aby dowiedzieć się od nich kim On jest dla ludzi, dla społeczeństwa; co o Nim myślą, jak Go postrzegają?

To pytanie jest jeszcze dzisiaj ważnymi istotnym pytaniem, bo od właściwej odpowiedzi na to pytanie zależy nasza przyszłość, nasze zbawienie.

A więc: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” W zależności od tego kim dla ciebie jest Jezus zależy wszystko, zależy cała twoja egzystencja. Nie wiele się jednak od tego czasu zmieniło. Kim dla wielu ludzi był wtedy Jezus, tym jest On i dla wielu ludzi naszych czasów. Padały różne odpowiedzi: „Jedni uważali Go za Jana Chrzciciela”, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z pro­roków.” Ludzie nie potrafili dać właściwej odpowiedzi, nie potrafili się skonkretyzować. Dlatego Jezusa stawia ważniejsze pytanie. W nim chodzi o twój i mój stosunek do Jezusa. Chodzi o uczniów Pańskich, chodzi o tych, którzy na co dzień przebywają z Jezusem, którzy zaliczają się do Jego grona. Rozszerzmy to pytanie do dzisiejszych czasów? Kim jest dzisiaj Jezus dla tych, którzy są chrześcijanami, którzy w Jego imię zostali ochrzczeni? Kim jest dzisiaj Jezus dla współczesnego  nam Kościoła, dla Kościoła, do którego należymy? Nieraz wydaje się, że współczesny Kościół nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć. Gdy czytamy niektóre oświadczenia, czy rozporządzenia, albo ostatni „Papier” Ewangelickiego Kościoła Niemiec na temat rodziny i związków partnerskich, w którym takie związki też są rodziną, to pytamy się razem z Jezusem: „A wy za kogo mnie uważacie? Kim dla nas jest Jezus, Jego nauka, Boże przykazania?

Wtedy też nie wszyscy Apostołowie potrafili   lub chcieli na to pytanie odpowiedzieć. Ale w ich imieniu uczynił jeden z nich, wcale nie ten najodważniejszy i nie ten, którego Pan Jezus szczególnie miłował. To uczynił Szymon gdy wyznał: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego.” To jest najważniejsze wyznanie wiary. Widzieć w Chrystusie Syna Boga żywego, widzieć w Nim nie tylko prawdziwego Człowieka, ale i prawdziwego Boga w jednej osobie, „Boga z Boga, Światłość ze Światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego, (…) współistotnego, a więc tej samej istoty z Ojcem – oto jest prawdziwa wiara. Taka wiara nie może pochodzić z nas, z naszej mądrości, z naszego wykształcenia. Dlatego Pan Jezus powiada do Szymona: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.

Tę prawdę wyznał i nam wyznawać nakazał przed blisko 500 laty Reformator zachodniego chrześcijaństwa ks. dr Marcin Luter gdy pisał w Małym Katechizmie: „Wierzę, że ani przez własny rozum, ani przez siły swoje w Jezusa Chrystusa, Pana mego, uwierzyć ani z Nim połączyć się nie mogę, ale że mnie Duch Święty przez Ewangelię powołał, darami swymi oświecił, w prawdziwej wierze poświęcił i utrzymał; tak jak całe chrześcijaństwo na ziemi powołuje, zgromadza, oświeca, poświęca i w prawdziwej, jedynej wierze w Jezusa Chrystusa utrzymuje.

Taką wiarę objawić nam może tylko Ojciec przez Ducha Swego Świętego. Ona pochodzi od Boga. Człowiek nie jest w stanie wznieść się sam z siebie na takie wyżyny. Dlatego, że Ojciec w Duchu Świętym wyposażył Szymona w taką prawdziwą wiarę dlatego usłyszał te słowa, które niestety dzieliły i dzielą chrześcijaństwo już od roku 1054, a więc jeszcze przed Reformacją 1517 roku: „A Jezus odpo­wiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na zie­mi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”

Dlaczego te słowa sprawiają tyle kłopotu Kościołom: Prawosławnym, Protestanckim, Anglikańskim i Starokatolickim?

Te słowa Pana Jezusa nadają nie tylko Piotrowi, ale i innym Apostołom, jak mówi Mały Katechizm Marcina Lutra,  „ową szczególną władzę Kościoła, którą Chrystus Pan dał Kościołowi Swemu na ziemi, żeby pokutującym grzesznikom grzechy były odpuszczane, a nie pokutującym zatrzymywane, póki nie będą pokutowali.

Z tych słów Pana Jezusa: „A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go”, Kościół Zachodni, a właściwie jego pokaźna część jaką jest Kościół rzymski, stworzył dogmat o pierwszeństwie Biskupa Rzymu, czyli Papieża  (tzw. prymat Piotrowy) wśród innych biskupów świata, dogmat, który mówi, że każdy biskup Rzymu jest następcą Apostoła Piotra i w sprawach wiary i moralności jest nieomylny (1870).

Szwajcarski nieżyjący już wielki teolog ewangelicko – reformowany Karol Barth (1886-1868) w związku z taką nauką  powiada, że właśnie różnica pomiędzy rzymskim katolicyzmem a protestantyzmem, a właściciele i prawosławiem, anglikanizmem i starokatolicyzmem, polega na nauce o „urzędzie Kościoła”, na sprawowaniu kierownictwa Kościołem.

We wszystkich Kościołach nienależących do Rzymu kierownictwo Kościoła sprawowane jest zazwyczaj kolegialnie, albo przez grono biskupów, albo przez Synod, albo przez Radę Kościoła, czy Radę Synodalną. Są to Kościoły o ustroju:   episkopalnym, synodalnym, lub episkopalno – synodalnym, względnie też kongregacjonalnym. Biblia mówi, że  Apostoł Piotr też nie kierował sam prazborem, czy pierwotnym Kościołem. Np.w Jerozolimie był biskupem „brat Pański”  Apostoł Jakub.

Wiedział o tym Papież z Polski Jan Paweł II, że papiestwo jest postrzegane przez większość światowych Kościołów od wieków jako główna przeszkoda na drodze do jedności chrześcijan, dlatego zwracał się w swej encyklice „UT UNUM SINT(1995) do chrześcijan o znalezienie nowych form sprawowania urzędu Piotrowego, papieskiego. Ale do tego nie doszło. Większość bowiem uważa, że nie tak należy rozumieć słowa Pana Jezusa skierowane do Piotra: ”Ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go.”

Wiemy jak Piotr okazał się slaby nie tylko w tę noc, gdy jego Pan został wydany, ale i na początku chrześcijaństwa, gdy Paweł musiał mu zarzucić obłudę i nieszczerość; znamy niejedną średniowieczną historię jego rzekomych następców w  Rzymie, ale także biskupów i księży naszych wszystkich Kościołów aż po dzisiejsze czasy. W Wittenberdze, od czasów Reformacji, w  luterańskim kościele mariackim (Marii Panny tzw. kościół miejski) w słynnym ołtarzu znajduje się tryptyk ołtarzowy, który ukazuje na dnie piekła  same głowy zakonników, księży, biskupów i papieży. A ktoś kiedyś powiedział, że dowodem iż  Kościół jest sprawą Bożą jest to, że duchowieństwo go nie zniszczyło. Ale to dotyczy także w niemałej mierze ludzi nieordynowanych, a więc tzw. ”świeckich”, a więc nas wszystkich w różnych Kościołach. Wszystkie waśnie, kłótnie, spory, rozdarcia, zazdrość pomiędzy duchowieństwem i pomiędzy Kościołami kiedyś czy dzisiaj, są dowodem tego, że Pan Kościoła nie może  budować Swego Kościoła na ludziach jako skałach. Bo zdajemy sobie sprawę z tego jacy słabi jesteśmy! Dlatego nie my jako skały, lecz nasza wiara  w Jezusa Chrystusa jaką możemy złożyć  przed światem może stać się taką skałą. Przed chwilą śpiewaliśmy bowiem: ”Na skale Kościół stoi, a skałą Chrystus Pan!” Tak też mówi święty Jan Apostoł: ”Zwycięstwo, które zwyciężyło świat to wiara nasza.” (1 J 5,4 )

Tylko mocna wiara, taka jaką złożył wobec Jezusa Chrystusa pod Cezareą Filipową  Apostoł Piotr może sprawić, że Kościół nigdy nie zginie. Tylko ta mesjaniczna wiara: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego” jest skałą, na której Kościół jest zbudowany i może być budowany.

Był to koniec czerwca 1956 r., a więc równe 57 lat temu, gdy musiałem udać się do tzw. Komendy Uzupełnień Wojskowych, aby otrzymać zaświadczenie wojskowe na studia teologiczne do Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Wtedy wojskowy oficer tam siedzący powiedział do mnie 18 letniego maturzysty:  „Młody człowiecze, gdzie ty się udajesz? Za 20 lat nie będzie w ogóle w Polsce Kościoła.

Wtedy moja wiara młodzieńcza była jednak silna. Byłem przekonany, że za trzydzieści kilka lat upadnie na pewno socjalizm z jego ustrojem totalitarnym, ale „bramy piekielne nie przemogą Kościoła Jezusa Chrystusa”, jak za chwilę zaśpiewamy:

To nasza ufność, kiedy dookoła, groźbą zagłady wszystko na nas woła:

Kościół Twój święty wiecznie się ostanie, boś Ty z nim, Panie! [ŚE 551,3].  AMEN.

Kazanie wygłoszone w Uroczystość św. Apostołów Piotra i Pawła w dniu 29 czerwca 2013 r. o godzinie 17.00 w kościele ewangelicko – luterańskim [LECAV] p.w. Zmartwychwstania Pańskiego w Czeskim Cieszynie przy ulicy Cmentarnej.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

UROCZYSTOŚĆ ŚW. APOSTOŁÓW PIOTRA I PAWŁA –

29 CZERWCA 2013:

Introit: 83

Pieśni:

244 – Apostołów dziś wspomnijmy [Melodia  476 - I] – na rozpoczęcie

562 – Opoką jest Kościoła [Melodia 635] – po czytaniu Starego Testamentu

552 – Na skale Kościół stoi [Melodia 552] – przed  kazaniem

551 – Mocny grunt stoi [Melodia 784]  – po kazaniu

Antyfona: 83

290 – Brońże, Panie, nas na wieki [Melodia 290] – na zakończenie

CZYTANIA LITURGICZNE

I. Stary Testament – Jr 16,16-21: l6.

Oto Ja poślę po wielu rybaków – mówi Pan – i ci ich wyłowią; potem poślę po wielu myśliwych, i ci ich upolują na każdej górze i na każdym pagórku, i w roz­pa­dlinach skalnych. 17.Gdyż moje oczy patrzą na wszystkie ich drogi, nie są one utajone przed moim obliczem i nie jest ich wina zakryta przed moimi oczami.  l8.I od­płacę im najpierw w dwójnasób za ich winę i ich grzech, że splamili moją ziemię ścierwem swoich obrzydliwości i swoimi ohydami napełnili moje dziedzictwo. 19.Panie, mocy moja, twierdzo moja i ucieczko moja w dniu niedo­li! Do ciebie przyjdą narody od krańców ziemi i powiedzą: Tylko złudę posiedli nasi ojcowie, nicości, z których nie ma pożytku. 20.Czy człowiek może uczynić sobie bogów? Przecież to nie są bogowie! 21.Dlatego oto Ja sprawię, że poznają, tym razem sprawię, że poznają moją rękę i moją moc i będą wiedzieli, że moje imię jest Pan.

II. Lekcja – Ef 2,19-22

19.Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, 20.zbudowani na fundamencie apostołów i pro­roków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus, 21.na którym cała budowa mocno spojona rośnie w przybytek święty w Panu, 22.na którym     i wy się wespół budujecie na mieszkanie Boże w Duchu.

Graduale: Radujcie się w Panu, sprawiedliwi!* Prawym  przystoi chwała. Alleluja! Ps 33,1
 
 

50 – lecie konfirmacji w Goleszowie (1963-2013)

11 cze

50 lat od konfirmacji w roku 1963 w Goleszowie.

1963

Konfirmacja w Goleszowie 02 czerwca 1963 r. rocznika ur. 1949

Konfirmacja w Goleszowie 02 czerwca 1963 r. rocznika ur. 1949

Po 50 latach:

2013

50-lecie konfirmacji w Goleszowie rocznika 1949 - 9.06.2013 r.

50-lecie konfirmacji w Goleszowie rocznika 1949 - 9.06.2013 r.

Goleszów - parafialny kościół ewangelicko - augsburski

Uroczyste nabożeństwo jubileuszowe 50-lecia konfirmacji w Goleszowie:9.06.2013 r.

Jubilaci tak jak przed 50 laty, przystąpili do Sakramentu Ołtarza.

Jubilaci tak jak przed 50 laty, przystąpili do Sakramentu Ołtarza.

W Goleszowie pow. Cieszyn (Diecezja Cieszyńska) w 2. Niedzielę po Trójcy Świętej, dnia 9 czerwca 2013 r. odbyła się jubileuszowa uroczystość 50-lecia konfirmacji rocznika 1949 konfirmowanego, dnia 2 czerwca 1963 r. przez ks. proboszcza Tadeusza Terlika. Konfirmowanych wówczas było 67 konfirmantów (29 dziewcząt i 38 chłopców 14-letnich). Kazanie i aktu konfirmacji dokonał ks.Tadeusz Terlik w asyście nowego wikariusza, który skierowany został przez Konsystorz z dniem 1 stycznia 1963 r. do parafii Goleszów w diecezji cieszyńskiej. Był to ks. Jan Gross (25), który po ordynacji 2.10.1960 r. skierowany został przez Konsystorz do Szczytna jako wikariusz diecezjalny Zwierzchnika Diecezji Mazurskiej ks. seniora Alfreda Jaguckiego, a następnie od 1 października 1961 r. do samodzielnych parafii w Dąbrównie, Lipowie i Glaznotach w diecezji mazurskiej.

Od 7 stycznia 1963 r. ks. Jan Gross razem z ks. proboszczem Tadeuszem Terlikiem nauczali  dzieci i młodzież, w tym także konfirmantów, w Goleszowie, w Goleszowie – Równi, w Godziszowie, w Kozakowicach Górnych i Dolnych, w Kisielowie oraz w Lesznej Górnej.

Witraż 1 z lewej strony w Goleszowie.

Witraż 1 z lewej strony w Goleszowie.

Witraż 3 (z prawej strony) w Goleszowie.

Witraż 3 (z prawej strony) w Goleszowie.

Środkowy witraż w Goleszowie. (Projekt: Urszula Górnicka - Herma)

Środkowy witraż w Goleszowie. (Projekt: Urszula Górnicka - Herma)

Niestety, z tej grupy konfirmantów goleszowskich w ciągu 50 lat odeszło z tego świata 11 mężczyzn. Jako pierwszy odszedł jedyny syn państwa Białoniów w dniu 19 czerwca 1968 r. ś.p. Karol Białoń (19), który zginął w wypadku motocyklowym na przejeździe kolejowym w Ustroniu – Polanie i pochowany został w Goleszowie przez ks. proboszcza Tadeusza Terlika i ks. Jana Grossa.

Kazanie jubileuszowe wygłosił ks. radca Jan Gross

Tak więc jubileusz 50-lecia konfirmacji w dniu 9 czerwca 2013 r. obchodziła grupa pomniejszona o 11 mężczyzn tzn. 56 osób. Przybyli Jubilaci nie tylko z parafii goleszowskiej, ale z Ziemi Cieszyńskiej, z Świnoujścia, z Holandii (Utrecht) i z Niemiec (Bawaria i Munster). W czasie uroczystego nabożeństwa jubileuszowego, które odprawili: miejscowy proboszcz ks. radca Roman Dorda i wikariusz z przed 50 laty ks. radca Jan Gross, były prezes XI Synodu Kościoła w latach 2005-2007, którzy  wspólnie  odprawili liturgię Słowa i liturgię Sakramentu Ołtarza. Kazanie na tekst niedzielnej perykopy ze Starego Testamentu z księgi proroka Izajasza 55,1-5 wygłosił ks. Jan Gross (kazanie jest zamieszczone poniżej). Spowiedź natomiast odprawił ks.proboszcz Roman Dorda. W czasie nabożeństwa pięknie grał  i prowadził śpiew zespół pana Janusza Fobra z Goleszowa. Na organach grała długoletnia organistka  Helena Czarnecka z domu Mizia..

Plebania ewangelicka w Goleszowie

Plebania ewangelicka w Goleszowie

Dom parafialny w Goleszowie zbudowany dzięki staraniom ks. Tadeusza Terlika i poświęcony 19 listopada 1978 przez ks. biskupa Janusza Narzyńskiego.

Dom parafialny w Goleszowie zbudowany dzięki staraniom ks. Tadeusza Terlika i poświęcony 19 listopada 1978 r. przez ks. biskupa Janusza Narzyńskiego.

Po nabożeństwie w sali parafialnej domu parafialnego wybudowanego dzięki staraniom ks.konseniora Tadeusza Terlika i poświęconego w dniu 19 listopada 1978 r. przez ks.biskupa Janusza Narzyńskiego, odbyła się starochrześcijańska „agapa” przy stolach, w czasie której ks.Jan Gross zaproponował aby się wszyscy po 50 latach przedstawili i powiedzieli coś o drodze swego życia w ciągu minionych 50 lat. Był to naprawdę jeden z ciekawszych momentów tego spotkania. Radosne było to, ze  ci konfirmanci jubilaci pozostali wierni swemu Panu i Jego Kościołowi, że oni i ich dzieci w rozmaity sposób służą Kościołowi (np córka jednego z b. konfirmanta pracuje w Konsystorzu w Warszawie).

Ks. Jan Gross, jako jeden z byłych katechetów konfirmantów sprzed 50 laty i wychowawca młodzieży pokonfirmacyjnej w latach 1963-1973, życzył na zakończenie spotkania wszystkim wiele Bożego błogosławieństwa i dalszego prowadzenia przez Tego, któremu zaufali i ślubowali dozgonną wierność i miłość – Jezusowi Chrystusowi,naszemu Panu i Zbawcy .

Ad multos annos!”

* * *

Kazanie na 2. Niedzielę po Trójcy Świętej 2013

(Goleszów, dnia 9 czerwca 2013 r. 50-lecie konfirmacji)

Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa, miłość Boga Ojca, i społeczność Ducha Świętego, niech będą z wami wszystkimi. Amen.

Tekst kazalny z V rzędu: Iz 55,1-5:

1.Nuże, wszyscy, którzy macie pragnienie, pójdźcie do wód, a którzy nie macie pieniędzy, pójdźcie, kupujcie i jedzcie! Pójdźcie, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia wino i mleko! 2.Czemu macie płacić pieniędzmi za to, co nie jest chlebem, dawać ciężko zdobyty zarobek za to, co nie syci? Słuchajcie mnie uważnie, a będziecie jedli dobre rzeczy, a tłustym pokarmem pokrzepi się wasza dusza! 3.Nakłońcie swojego ucha i pójdźcie do mnie, słuchajcie, a ożyje wasza dusza, bo ja chcę zawrzeć z wami wieczne przymierze, 3c.z niezłomnymi dowodami łaski okazanej niegdyś Dawidowi! 4.Jak jego ustanowiłem świadkiem dla narodów, księciem i rozkazodawcą ludów, 5.Tak ty wezwiesz naród, którego nie znasz, a narody, które nie znały ciebie, będą śpiesznie podążać do ciebie przez wzgląd na Pana, twojego Boga, i przez wzgląd na Świętego Izraelskiego, gdyż cię wsławił.

* * *

Drodzy Jubilaci – konfirmanci sprzed 50 laty! Drodzy bracia i siostry w Chrystusie, naszym Panu, który jak był przed 50 laty, tak jest dzisiaj  i który ma przyjść!

Dnia 3 stycznia br. (2013) minęło 50 lat, gdy tu do was przyszedłem, posłany przez Konsystorz naszego Kościoła, mając wtedy niespełna 25 lat. Dnia 6 stycznia 1963 roku, w Święto Epifanii wygłosiłem tu z tej ambony pierwsze kazanie, a następnego dnia zabrałem się do pracy duszpasterskiej wśród was. W tej rozmaitej pracy były też i lekcje religii, i lekcje nauki konfirmacyjnej wśród waszej licznej grupy, bo liczącej 67 młodzieży (29 dziewcząt i 38 chłopców). Po 5 miesiącach nastał dzień konfirmacji (2 czerwiec 1963 r. Egzamin konfirmacyjny 26 maj 1963 r.) Byliście konfirmowani przez ówczesnego proboszcza ks. Tadeusza Terlika. Potem niektórzy przyszli do mnie na zebrania młodzieżowe dla młodzieży pokonfirmacyjnej.

Od tego czasu upłynęło 50 lat, pół wieku. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że za pół wieku znowu spotkamy się przed tym samym ołtarzem, to nigdy bym nie uwierzył. Bo przecież po ponad 10 laty od tego wydarzenia odszedłem od was, powołany przez Konsystorz do Cieszyna, a później po 5 latach z Cieszyna do Orzesza oraz do Mikołowa i Tychów, gdzie zostałem wybrany proboszczem i gdzie służyłem 25 lat, aby znowu wrócić na emeryturę (2004) do Cieszyna, a dzisiaj tu do was. Wielka i niezasłużona to łaska Boża, bo nie wszystkim dane było tego doczekać.

Jako pierwszy, gdy tu u was jeszcze byłem, po 5 latach po konfirmacji, tak tragicznie zginął na przejeździe kolejowym  w Ustroniu – Polanie w dniu 19 czerwca roku 1968  wasz 19 – letni kolega ś.p. Karol Białoń, a następnie odeszło z tej doczesności 10 innych waszych kolegów.

Odszedł także nagle w dniu 26 stycznia 1992 r.  i wasz długoletni proboszcz (1959 -1992) śp. ks. konsenior Tadeusz Terlik, którego w imieniu nieobecnego w Kraju Biskupa Kościoła żegnałem z tej ambony.

W związku z tym dziś nachodzi nas wiele myśli i wspomnień z 50 – letniej naszej wspólnej historii.

Ale przed wszystkim tu na tym miejscu zebraliśmy się aby wspomnieć ten ważny dzień waszego życia jakim jest konfirmacja (2 VI 1963). Wspominamy ten dzień, mówiąc słowami dzisiejszego starotestamentowego tekstu kazalnego, gdy PAN „zawarł z wami wieczne przymierze, z niezłomnymi dowodami okazanej wam łask.”

Doprawdy, bracia i siostry, jest to wielka łaska wam i mnie okazana, iż możemy tu dzisiaj Bogu dziękować za chrzest święty za naukę, za katechetów i księży, ale także za kochanych rodziców, których Bóg nam dał i postawił na drodze naszego życia, ale i za to, że tu jeszcze istniejemy.

Dziś chcemy podziękować i za to, że tu nadal macie swoją własną świątynię, w której nadal, jak przed 50 laty, możecie słuchać Słowa Bożego i krzepić się Sakramentami Świętymi.

W dzisiejszej Ewangelii jest przedstawione podobieństwo o wielkiej Wieczerzy, na którą jesteśmy wszyscy zaproszeni. To zaproszenie już zostało do nas skierowane przez Boga w dniu chrztu świętego i w dniu konfirmacji.

W Ewangelii oddźwięk u zaproszonych był różny. Czy u nas także w ciągu tych 50-ciu lat był różny oddźwięk na zaproszenie Boże?

Każdy z nich miał jakąś wymówkę. Czy tak nie pozostało aż po dzisiejsze czasy? Dziś też ludzie szukają różnych wymówek, może akurat nie takich samych jak w Ewangelii.

Dla jednych nabożeństwo trwa za długo, dla innych przeszkodą jest deszcz, śnieg, zimno, ale i ciepło. Tak było wtedy, zanim Pan Jezus te słowa wypowiedział.

Dzisiejsze słowo proroka Izajasza jest tego jeszcze jednym dowodem. Prorockie te słowa zostały wypowiedziane w najtrudniejszych dla Izraela czasach, gdy lud znajdował się w niewoli babilońskiej, gdy świątynia w Jerozolimie została zniszczona. Przyszłość tego ludu była beznadziejna, lud nie widział żadnej przyszłości, pozbawiony został wszelkiej nadziei. Oni czuli się nawet przez Boga opuszczeni.

I właśnie wtedy przychodzi prorok Izajasz z Bożym poselstwem pełnym nadziei.

Poselstwo, które jeszcze dziś posiada tę samą ważność można streścić w trzech zdaniach:

  1. Bóg wzywa nas do sensownego życia i oferuje nam zbawienie.
  2. Przyjmijmy Jego zaproszenie!
  3. Zaprośmy także innych do Bożego królestwa i na Bożą Wieczerzę!

Ad 1. Do orientalnego obrazu życia należeli handlarze wody. W bardziej upalne niż u nas dnie, w lecie w tej strefie geograficznej, człowiek ciągle odczuwa pragnienie. Dlatego tak cenną jest tam woda. Prorok Izajasz wpatrzony w ten obraz widzi samego Boga, który bezskutecznie woła podobnie i zaprasza: „…wszyscy, którzy macie pragnienie, pójdźcie do wód, a którzy nie macie pieniędzy, pójdźcie, kupujcie i jedzcie! Pójdźcie, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia wino i mleko!”

Czy i my dziś odczuwamy takie pragnienie?

Bóg jednak nie chce zapewnić nam tylko jakieś minimum socjalne, minimum utrzymania, a więc wodę i zboże, wino i mleko. Bo są to napoje, bez których można żyć i przeżyć. Są one raczej symbolami dobrobytu i pełni życia. Bóg posiada dla nas, dla wszystkich ludzi lepsze dary. On woła: ”… wy wszyscy, którzy macie pragnienie, pójdźcie do wód!“ On zaprasza wszystkich, dlatego, ponieważ wie, że „niespokojne jest serce ludzkie dopóki nie spocznie w Bogu“, jak pisał wielki Ojciec Kościoła zachodniego św. Augustyn. Człowiek odczuwa pragnienie, jak jeleń pragnie wód żywych. Człowiek pragnie bowiem nie tylko tego co przemijające, doczesne, ale w głębi duszy istnieje pragnienie Boga żywego, nawet wtedy gdy się do tego nie chcemy lub wstydzimy przyznać. Bóg jednak o tym wie i dlatego przychodzi do człowieka z ofertą. Taką ofertą jest także ta dzisiejsza uroczystość 50 rocznicy waszej konfirmacji. Tu na tym miejscu, na którym przed 50 laty ślubowaliście Bogu i Kościołowi wierność, jest miejsce, gdzie nie trzeba płacić za ten kielich zbawienia i chleb żywota, który Bóg oferuje w każdym kościele Swojemu ludowi. Tu za darmo, bez pieniędzy, Bóg daje Swojemu ludowi to, czego człowiek pragnie i za czym tęskni. Ponieważ Bóg wie, że człowiek nie samym chlebem żyje, lecz każdym Słowem pochodzącym z ust Bożych, dlatego poprzez dzisiejsze słowo, Bóg chce dać nam taki napój i taki pokarm, aby owce Jego pastwiska „miały życie, i to w obfitości.” (J 10,10)

Dlatego też Jego życiodajne Słowo zachęca nas: „Nakłońcie swojego ucha i pójdźcie do mnie, słuchajcie, a ożyje wasza dusza.”

Słowo Boże, bowiem ma naprawdę życiodajną moc. Ono jest Słowem, „które ma moc zbawić dusze nasze“ jak mówi Apostoł Jakub (Jk 1,21)

Ad 2. Bóg oczekuje jednak na nasz oddźwięk, na naszą odpowiedź na to Jego zaproszenie. Czy dlatego przyjmujemy Boże dary, bo tęsknimy za pełnią życia?

Dlatego prorok Izajasz pyta tych, co to nie szukają pełni życia, życia prawdziwego u Boga tylko na stoiskach tego świata: „Czemu macie płacić pieniędzmi za to, co nie jest chlebem, dawać ciężko zdobyty zarobek za to, co nie syci?” Jakże, bowiem często ludzie chcąc zaspokoić swoje ukryte pragnienie wydają pieniądze daremnie, aby zdobyć jak najwięcej i mieć jak najwięcej tego, co jednak nie syci duszy ludzkiej? Tak jak zbawienia nie można kupić za pieniądze, ani umarłego nie można za pieniądze wyrwać stąd dokąd go własna głupota zaprowadziła, tak też za pieniądze nie można kupić spokojnego sumienia. Dlatego to Pan Jezus wołał, podobnie jak dziś prorok woła: „Pójdźcie do Mnie wszyscy utrudzeni i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.” (Mt 11,28) Nikt nas na tym świecie nie może ukoić pragnienia naszego serca, jak tylko Jezus.

Dlatego przez Chrystusa jesteśmy zaproszeni na wielką Jego Wieczerzę, także i na tą Wieczerzę u Jego Stołu, Wieczerzę sakramentalną, którą tu za chwilę będziemy sprawować. PAN zaprasza nas do niej i to nie tylko raz, czy dwa, czy nawet cztery razy do roku, ale zawsze, gdy jesteśmy spragnieni Jego krwi i głodni Jego ciała, które to dary pokrzepiają naszą duszę i nasze niespokojne serce. A jeśli takiego pragnienia i głodu nie odczuwamy, to znaczy, że z naszą duszą jest coś nie w porządku, że ona choruje i potrzebuje lekarza.

Nie możemy nie słyszeć, gdy On zaprasza: „Pójdźcie, bo wszystko jest gotowe. Skosztujcie i zobaczcie jak Pan jest dobry. Błogosławieni są Ci, którzy zostali zaproszeni na Wieczerzę Baranka.

Ad 3. To zaproszenie naszego Pana jest zobowiązującym zadaniem dla nas wszystkich.

Pierwsi chrześcijanie i ich następcy o tym wiedzieli i pamiętali. We wczesnych stuleciach, bo już w drugim stuleciu po Chrystusie powstały pierwsze porządki chrześcijańskiego nabożeństwa,chrześcijańska liturgia. Każde nabożeństwo, czy msza święta, jak nazwano wczesnochrześcijańskie nabożeństwo, czy Eucharystia, jak dziś często w krajach zachodnich i w Ameryce się mówi, kończyło się ważnym wezwaniem łacińskim dla zboru: „Ite missa est!” Wielu ludzi tych słów nie rozumie lub je fałszywie komentuje tłumacząc zupełnie fałszywie: „Idźcie msza skończona!” albo: „Idźcie, oto ofiara spełniona!” Słowo „msza” nigdy nie znaczy „ofiara”! Właściwym przekładem tych słów jest: „Idźcie, jesteście posłani!” W naszym nowym śpiewniku nawiązując do starochrześcijańskiego nabożeństwa, porządku Marcina Lutra i porządków luterańskich Kościołów Europy zachodniej i Ameryki, zamieściliśmy przed błogosławieństwem tzw. „rozesłanie”: „Idźcie w pokoju Pańskim!”, na co zbór powinien odpowiedzieć: „Bogu niech będą dzięki!”

Co to znaczy? To znaczy, że zbór ma, bez lęku i strachu, w pokoju Pańskim iść do świata, iść do ludzi, którzy potrzebują naszego zaproszenia. Ludzie nieraz takiego zaproszenia naprawdę potrzebują, na nie oczekują, bo sami nieraz nie są w stanie pójść do Jezusa i przyjść do kościoła.

Wczoraj, podobnie jak każdego roku o tym czasie, nasz rocznik Liceum Ogólnokształcącego w Chorzowie Batory miał spotkanie koleżeńskie. Przed laty w czasie takiego spotkania, nasz kolega, magister inżynier, opowiadał mi, że przez lata zatracił drogę do kościoła, ale w N. był budowniczym jednego z kościołów katolickich. Na budowę przyjechał pewnego dnia ówczesny Arcybiskup Metropolita N.N. i zapytał go wprost: „Pan buduje kościół, ale czy Pan wierzy i czy Pan sam chodzi do kościoła?” Te proste słowa, to zaproszenie Arcybiskupa, mojego kolegę tak zachęciło do regularnego chodzenia do kościoła, że starał się ani jednej możliwości nie zaniedbać. A przez słuchanie Słowa Bożego zrodziła się w nim wiara, bo przecież „wiara jest ze słuchania Słowa Bożego.”

Bracia i siostry! Co za wspaniale świadectwo? Ono jest zgodne z dzisiejszym słowem: „Tak ty, wezwiesz naród, którego nie znasz, a narody, które nie znały ciebie, będą śpiesznie podążać do ciebie przez wzgląd na Pana, twojego Boga, i przez wzgląd na Świętego Izraelskiego, gdyż cię wsławił.”

Tak, to jest nasze zadanie. Jakże mnie nieraz jest wstyd przed sobą samym, gdy widzę pustki w kościele. Pytam się: Gdzie my ewangelicy jesteśmy? Czy już na niczym nam nie zależy? U naszych zachodnich sąsiadów sprzedaje się zarówno w Kościele Ewangelickim, jak i Katolickim: kościoły, dzwony, organy, ławki. Dzwony stamtąd mamy w D., ławki w nowym kościele w L. organy we W.

Co się stało? Czy takie czasy już też nadeszły i do nas ?

Dlatego siostry i bracia, niech wydźwiękiem dzisiejszej uroczystości 50 – lecia waszej konfirmacji będzie to poważne wezwanie: „Idźcie w pokoju Pańskim“ do tego świata, do naszych współwyznawców, do naszych przyjaciół do naszych sąsiadów, i do tych, co nigdzie nie chodzą do kościoła i zapytajmy ich: „Dlaczego omijasz świątynię?” „Dlaczego omijasz społeczność wierzących?” „Przyjdź, Jezus na ciebie czeka i my na ciebie czekamy!”

W Czeskim Cieszynie na kościele luterańskim przy cmentarzach czeskocieszyńskich, tamtejszy ksiądz proboszcz umieścił po czesku taki napis na banerze: „Wstąp tu! Tutaj na ciebie czeka ktoś bardzo ważny!”:

Ite missa est!“ – „Idźcie, jesteście posłani!”, także dzisiaj do współczesnego świata, który naszego zaproszenia potrzebuje i oczekuje, który na nasze zaproszenie może nawet czeka! AMEN.

* * *

CI, KTÓRZY ODESZLI W CIĄGU 50 LATY:

  1. ś.p. Karol Białoń (+ 19 VI 1968),
  2. ś.p. Karol Badura,
  3. ś.p. Jerzy Czapla,
  4. ś.p. Karol Łamacz,
  5. ś.p. Henryk Matuszyk,
  6. ś.p. Gustaw Nieboras,
  7. ś.p. Jan Pasterny,
  8. ś.p. Jan Szwarc -Goleszów,
  9. ś.p. Andrzej Tomica,
  10. ś.p. Jerzy Liboska – Godziszów,
  11. ś.p. Henryk Kędzior- Leszna Górna.

Lux aeterna luceat eis.

+ ++

 

OKTAWA POWSZECHNEJ MODLITWY O JEDNOŚĆ CHRZEŚCIJAN 2013

24 sty
W 6 dniu w Oktawie Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan na Śląsku odbyło się m.in. nabożeństwo Słowa w kaplicy Kościoła Polskokatolickiego w Bielsku-Białej, w którym wzięli udział wierni i duchowni innych Kościołów: administrator Diecezji Krakowsko-Częstochowskiej ks. infułat Antoni Norman z Bukowna, przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej i zarazem Biskup Ewangelicko-Augsburskiej Diecezji Cieszyńskiej ks. biskup Paweł Anweiler z Bielska-Białej, honorowy przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej ks. radca Jan Gross z Cieszyna, który wygłosił kazanie, oraz ks. Michał Matuszek ewangelicki wikariusz z Ustronia.

Nabożeństwu przewodniczył miejscowy proboszcz ks. dr Jerzy Bajorek. Księża – Goście brali udział w czytaniu Słowa Bożego, a na końcu nabożeństwa ks. biskup Paweł Anweiler i ks. infułat Antoni Norman udzielili błogosławieństwa. Nabożeństwo rejestrowała TV Katowice i TV Warszawa 2, która pod koniec lutego przedstawi w ramach audycji Kościoła Polskokatolickiego program ekumeniczny.

Tematem tegorocznej oktawy modlitewnej są słowa z księgi proroka Micheasza: „Czegoż żąda Pan od ciebie?”, a tematem 6 dnia jest hasło: „Wędrując ponad barierami.” Znaczy to, że Pan Bóg od nas nieraz żąda abyśmy w naszym ekumenicznym działaniu szli powyżej wszelkich barier. Kaznodzieja powiedział, że niestety nieraz w kościelnej pracy ekumenicznej trzeba iść ponad barierami, które ludzie postawili ludziom, które chrześcijanie wystawili sobie wzajemnie poprzez wieki i które dzisiaj nie narażając się „swoim” nieraz trudno jest je przekroczyć. Stwierdził także, że współczesny ruch ekumeniczny dlatego nie znajduje się jeszcze w stagnacji, gdyż byli tacy, którzy nie lękali się przekroczyć tych barier, przejść ponad barierami w swoim ekumenicznym działaniu. Słowa te poparł wieloma przykładami wziętymi z autopsji, z długoletniej obserwacji i kierowaniu na Śląsku przez 27 lat ruchem ekumenicznym.

* * *

Kazanie ekumeniczne wygłoszone w Bielsku-Białej, w kaplicy Kościoła polskokatolickiego św. Anny, dnia 23 stycznia 2013 r.

Czego Bóg od nas oczekuje?

Tekst biblijny: Mi 6,6-8

Wędrując ponad barierami:

Teksty dnia: Ruty 4,13-18; Ef 2,13-16; Mt 15,21-28

Czcigodni Księże Biskupie, Księże Infułacie, Księże Doktorze Jerzy i Księże Michale. Umiłowani w Panu bracia i siostry!

Pragnę na wstępie serdecznie podziękować Gospodarzowi tego miejsca księdzu doktorowi Jerzemu Bajorkowi, proboszczowi tej parafii za zaproszenie mnie do wygłoszenia dzisiejszego kazania ekumenicznego. Aczkolwiek, jak widzicie, nie jestem jeszcze pełnosprawnym po przebytej operacji, to jednak nie mógłbym tu nie być wśród was, gdyż przez dziesiątki lat, nieraz w bardzo trudnym okresie stanu wojennego, bywałem zapraszany przez waszego poprzedniego proboszcza śp. ks. infułata Henryka Buszkę. Dlatego z wdzięcznością przyjmuję to zaproszenie Brata w Urzędzie, księdza doktora Jerzego.

Siostry i bracia w Chrystusie!

Temat dzisiejszego kazania brzmi: „Wędrując ponad barierami.” Nie od rzeczy będzie rzucić pytanie: Kto stworzył te bariery pomiędzy ludźmi? Kto rzucał przez długie wieki takie międzyludzkie, ale i między chrześcijańskie bariery. Na to pytanie łatwo jest odpowiedzieć: ludzie ludziom rzucali i jeszcze rzucają rozmaite bariery, Kościoły Kościołom. Były to bariery kościelnych przepisów, zakazów i nakazów, bariery prawne i zwyczajowe. O takich barierach mówią dzisiaj wszystkie czytania biblijne, które wysłuchaliśmy.

W pierwszym czytaniu słyszeliśmy o Noemi – Żydówce, która przywiozła ze sobą Rutę, synową – wdowę, innej narodowości, pogankę, z którą ożenił się Boaz, z którego rodu Obed, jego syn Isaj, następnie Dawid, z którego rodu narodził się nasz Pan Jezus Chrystus. Ile razy w tej historii zostało złamane prawo, ile razy ci ludzie przeszli ponad barierami?

W drugim czytaniu biblijnym Apostoł Paweł do Efezjan pisze, że Chrystus przez Swoją śmierć i krew zburzył wszelkie przegrody i mury wrogości, które były pomiędzy ludźmi.

A dzisiejsza Ewangelia pokazuje jakie to były mury wrogości np. pomiędzy Kananejczykami a Żydami. Uczniowie Pańscy, którzy chodzi z Jezusem nie mogli też tego pojąć jak może Kananejka prosić Jezusa o pomoc. Nawet Jezus zrazu powiedział, że został posłany tylko do tych owiec, które zginęły z domu Izraela. Dopiero głęboka wiara owej kobiety, głębokie jej zaufanie Jezusowi, wywołały w sercu Jezusa wielką litość i ogromną miłość gdy zawołał: „O kobieto, wielka jest twoja wiara!” Tu Jezus przekroczył wszelkie bariery dzielące Kananejczyków i Żydów i odwrotnie.

A jak to jest z nami? Czy nie uważamy, że wielką wiarę, prawdziwą wiarę, mamy tylko my, my: luteranie, katolicy, lefebryści, prawosławni czy ewangelikalni baptyści, zielonoświątkowcy, adwentyści i inni?

Nieraz czytam, że „pełnia wiary jest tylko w Kościele Rzymsko – Katolickim.” Inni mają pewne braki, zwłaszcza my protestanci.

Czego Bóg od nas oczekuje?” – to główne hasło tegorocznej Oktawy Modlitwy o Jedność Chrześcijan, a odpowiadając na to pytanie hasłem dzisiejszego dnia: „Pójścia powyżej barier, jeśli taka potrzeba zajdzie. Przekroczenia nawet owych barier wyznaniowych, jeśli jest taka potrzeba.”

W ubiegłym roku (3 VIII 2012) wyszła z druku moja skromna pozycja książkowa pod tytułem: „Pochodzenie sukcesji apostolskiej polskich biskupów luterańskich.” Kilkakrotnie ukazałem w niej jak Kościoły chrześcijańskie w Polsce i nie tylko, przeszły ponad barierami, które stworzyły u nich Prawo Kościelne, Tradycja i zwyczaje, oddzielające nas od siebie.

Pozwólcie, że przekażę wam jednak kilka konkretnych przykładów tzw. „comunicatio in sacris”, czyli „wspólnoty w rzeczach świętych”, nie tylko z tej książki, ale też z mojej długoletniej obserwacji, autopsji ruchu ekumenicznego. Do przekroczenia tych barier doprowadził po części współczesny ruch ekumeniczny przekraczając, przechodząc ponad barierami wyznaniowymi, także nieraz i przez najwyższe gremia niektórych Kościołów lub jednostek.

W dniu 1 października 1994 r. w czasie konsekracji ewangelickiego biskupa diecezji wrocławskiej Ryszarda Bogusza do nakładania rąk podeszli nie tylko wszyscy biskupi luterańscy, unijni i reformowani , ale także dwaj wrocławscy biskupi polskokatoliccy, którzy przedtem oświadczyli, że mają taką intencję, następnie uczynił to biskup prawosławny i chyba po raz pierwszy od czasów Reformacji także biskup rzymskokatolicki. Niektórzy z nich zapewne mieli wielkie kłopoty z tego powodu, gdyż przekroczyli wszelkie bariery jakie zbudowały dotąd Kościoły chrześcijańskie pomiędzy chrześcijanami.

W styczniu 1995 r. jechałem samochodem z księdzem biskupem dr. Janem Szarkiem do Wiednia na konsekrację ewangelickiego biskupa Herwiga Sturma. Od czeskiej granicy radio wiedeńskie ogłaszało, że odbędzie się dzisiaj wprowadzenie w urząd biskupa, i że ewangelicy nie uznają, i nie chcą mieć sukcesji apostolskiej. Jednak w czasie uroczystości nie tylko biskupi ewangeliccy wkładali ręce przekazując sukcesję apostolską, lecz także i miejscowy wiedeński biskup starokatolicki, jak też i wiedeński arcybiskup Świętego Apostolskiego Katolickiego Kościoła Ormiańskiego. Tego gestu nie uczynili jedynie rosyjscy prawosławni biskupi i kardynał rzymskokatolicki.

Ci dwaj biskupi: starokatolicki i ormiański uczynili to ponad barierami, które istnieją co do przekazywania sukcesji apostolskiej.

Podobnie było w Katowicach w Święto Epifanii roku 2002, gdy to dwaj biskupi polskokatoliccy miejscowej diecezji z własnej woli i intencji nałożyli ręce na głowę nowego biskupa luterańskiego Tadeusza Szurmana.

To było także prawdziwie ekumeniczne przejście ponad barierami.

Pamiętam, gdy w roku 1991 w czasie święceń kapłańskich w Kościele Polskokatolickim biskup Ryszard Majewski podszedł do nas luteran i mariawitów, prosząc, abyśmy także po Nim także włożyli ręce na głowę wyświęconego księdza.

To było przejście ponad barierami.

Byliśmy kiedyś w Austrii na ordynacji luterańskiego księdza pochodzącego z Polski, a wtedy wszyscy obecni duchowni z Polski na prośbę miejscowego biskupa luterańskiego: luteranie i polskokatoliccy nałożyli ręce na jego głowę, a z Austrii także duchowni rzymskokatoliccy uczynili to samo. To także było ogromne przejście ponad barierami.

W ubiegłym roku upłynęło 25 lat od zawarcia w Niemczech wspólnoty komunijnej pomiędzy ewangelikami a metodystami. To samo uczyniono 17 lat temu w Polsce w roku 1996 pomiędzy luteranami, kalwinami, a metodystami.

Takich przykładów przejścia ponad barierami mamy jeszcze więcej, ale nie o wszystkich jestem w stanie tu powiedzieć.

Wiele Kościołów na świecie zawarło pomiędzy sobą różnego rodzaju unie lub podpisało stosowne deklaracje.

Kościół Starokatolicki Utrechtu już w latach 30-tych ubiegłego stulecia zawarł z Kościołem Anglikańskim zarówno wspólnotę ołtarza i ambony, jak również uznanie święceń biskupich i kapłańskich.

W tym samym kierunku poszły Kościoły luterańskie Skandynawii i krajów nadbałtyckich podpisując taką samą deklarację z Kościołem Anglikańskim w sprawie konsekracji biskupich i wspólnoty komunijnej w dniu 29 czerwca 1995 roku. Sygnatariuszami tej „Deklaracji z Porvoo” jest już dzisiaj 16 Kościołów anglikańskich i luterańskich. Ostatnio doszła Dania.

Myślę, że oczekuje się na Kościół na Łotwie i w Polsce. Jednak słuszne nieuznawanie i nie praktykowanie w tych krajach ordynacji kobiet uniemożliwia nam przystąpienie do „komunii w Porvoo”.

Nie sposób wyliczyć tu na tym miejscu Kościołów całego świata, które zawarły ze sobą wspólnotę komunijną, a wśród nich także niemieccy luteranie i starokatolicy.

Czy to wszystko nie znaczy – przekroczenie barier, które ludzie ludziom, chrześcijanie chrześcijanom kiedyś postawili na drodze ich wiary?

Wiele Kościołów na świecie, a w tym polski Kościół Rzymskokatolicki i Kościoły Polskiej Rady Ekumenicznej, za wyjątkiem baptystów, w dniu 20 stycznia 2000 r. uznały wzajemnie Chrzest Święty.

Jeśli chodzi natomiast o wspólnotę komunijną to nie uznawana jest ona oficjalnie na świecie przez Kościoły:

  1. Rzymskokatolicki,
  2. Prawosławny,
  3. Niektóre, konfesyjne Kościoły luterańskie,
  4. i większość Kościołów ewangelikalnych.

Kościoły te, jak dotąd, nie chcą przekroczyć owych barier, uważając, że najpierw musi dojść do jedności we wierze, a później do jedności komunijnej.

Kościoły po drugiej stronie bariery uważają, że do prawdziwej jedności można dojść poprzez Komunię Świętą, Eucharystię i wspólną ordynację – święcenia biskupie, prezbiterskie i diakonackie. W ten sposób też można dojść do jedności w wierze. Kościoły te zapraszają innych chrześcijan do tzw. „gościnności eucharystycznej.” To uczynił w Niemczech Kościół Starokatolicki i Zjednoczony Kościół Ewangelicko-Luterański [VELKD].

W Polsce Kościół Ewangelicko-Augsburski w swojej aktualnej Pragmatyce Służbowej z I Niedzieli Adwentu, 28 listopada 1999 roku, zaprasza wiernych, ochrzczonych i wierzących w realną, substancjalną i rzeczywistą obecność Ciała i Krwi Pańskiej w Sakramencie Ołtarza do tzw. „gościnności eucharystycznej”.

Są takie Kościoły, które stawiają jako warunek wystarczalny przystąpienia do Wieczerzy Pańskiej tylko wiarę w Jezusa Chrystusa. Są to przeważnie Kościoły reformowane.

Siostry i bracia.

Tych kilka, czy kilkanaście przykładów wziętych z życia współczesnego Kościoła, świadczy jak wiele zdziałał już ruch ekumeniczny. To co nigdy nie było możliwe, dzisiaj staje się możliwe.

Mimo tego nieraz słyszę, że ruch ekumeniczny w dzisiejszych czasach jest w stanie stagnacji. Być może tam, gdzie chrześcijanie boją się iść naprzód, boją się czynić odważnych kroków naprzód, tam jest stagnacja. Ale tam gdzie chrześcijanie w przeszłości i w teraźniejszości nie bali się przejść ponad tymi wszystkimi barierami, które sobie wzajemnie postawiliśmy na drodze do jedności, tam gdzie chrześcijanie mają odwagę w podejmowaniu różnych, nieraz nie popłatnych przedsięwzięć, za które trzeba zapłacić, może nawet stanowiskiem, czy z tym związaną godnością, tam okazuje się, że sprawa Boża rośnie, rośnie ruch ekumeniczny!

Niestety, przekroczenie kościelnych barier prowadzi nas nieraz właśnie do jedności we wierze, a co najmniej do zbliżenia.

Chrystus bowiem pojednał przez Swoją śmierć i krew ze sobą nas wszystkich, uczynił z nas jeden Lud i jeden Kościół, abyśmy na drodze do wieczności nie stawiali sobie więcej barier, ale umieli je wspólnie, godnie przekraczać. AMEN.

 
 

LUTERANIE OBCHODZĄ UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTYCH PAŃSKICH I PAMIĄTKĘ UMARŁYCH

01 lis

KAZANIE NA DZIEŃ 1 LISTOPADA 2012

POZDROWIENIE: Pokój wam wszystkim, którzyście w Chrystusie.  Amen.                                        (1 P  5,14)

Tekst II: Obj 7,9-12(13-17)*

9.Potem widziałem, a oto tłum wielki, którego nikt nie mógł zliczyć, z każdego narodu i ze wszystkich plemion, i ludów, i języków, którzy stali przed tronem    i przed Barankiem, odzianych w szaty białe, z palmami w swych rękach.10.I woła­li głosem donośnym, mówiąc: Zbawienie jest u Boga naszego, który siedzi na tronie, i u Baranka. 11.A wszyscy aniołowie stali wokoło tronu i star­ców, i czterech postaci, i upadli przed tronem na twarze swoje, i oddali pokłon Bogu, 12.mówiąc: Amen! Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczy­nienie, i cześć, i moc, i siła Bogu naszemu na wieki wieków. Amen. 13.I odezwał się jeden ze starców, i rzekł do mnie: Któż to są ci przyodziani w szaty białe i skąd przyszli? 14.I rzekłem mu: Panie mój, ty wiesz. A on rzekł do mnie: To są ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i wyprali szaty swoje, i wybielili je we krwi Baranka. 15.Dlatego są przed tronem Bożym i służą mu we dnie i w nocy  w świą­ty­ni jego, a Ten, który siedzi na tronie, osłoni ich obecnością swoją. 16.Nie będą już łaknąć ani pragnąć, i nie padnie na nich słońce ani żaden upał, 17.ponieważ Baranek, który jest pośród tronu, będzie ich pasł i prowadził do źródeł żywych wód; i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu.

Grób ś.p. Joachima Gnidy, zastrzelonego przez ZOMO górnika kop. Wujek

Grób ś.p. Joachima Gnidy, zastrzelonego przez ZOMO górnika kop. Wujek

* * *

Umiłowani w Panu! Bracia i Siostry w Chrystusie!

Gromadzi nas tak licznie dzisiaj w tej świątyni podwójne święto, które przyjęło się w naszej polskiej rzeczywistości.

Dziękuję Księdzu Proboszczowi mikołowskiemu za zaproszenie mnie do wygłoszenia kazania w ten dzień i wspólne przejście na cmentarz, na którym także i moi drodzy i bliscy spoczywają, i gdzie ponownie poświęcimy krzyż cmentarny na nowo odrestaurowany.

Przy grobie ś.p. Heleny Gross, matki b. proboszcza Wraz z całym narodem polskim, my polscy luteranie, obchodzimy wspólnie to podwójne dzisiejsze święto.

  1. Dzień Wspominania Wszystkich Świętych Pańskich jest jednym ze starszych świąt chrześcijańskich (na Wschodzie od 4 wieku  w 1. Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego, a na Zachodzie od roku 835).

Często mówi się i pisze, że luteranie nie mają świętych i nie czczą świętych. Oczywiście uznają świętych, ale nie czczą ich tak jak bratnie Kościoły: katolickie czy prawosławne. Nie modlimy się ani do świętych, ani przez świętych, ani za ich pośrednictwem, bo tego zakazuje nam Biblia – podstawa naszej wiary. Ale w Konfesji Augsburskiej, naszej podstawowej księdze wyznaniowej, w artykule XXI czytamy przecież: „O oddawaniu czci świętym nauczają nasi, że powinno się wspominać świętych dla umocnienia naszej wiary, widząc jak dostąpili łaski i jak im dopomogła wiara; powinno się też brać przykład z ich dobrych uczynków.” Stąd od samego początku Reformacji aż po dzień dzisiejszy w kalendarzach, agendach i śpiewnikach luterańskich zawarte było to święto i obchodzone jest szczególnie uroczyście w luterańskiej Szwecji. A  obchodzi się  je zgodnie z zaleceniem apostolskim zawartym w liście do Hebrajczyków 13,7: „Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia naśladujcie wiarę ich.

O obchodzeniu tego święta przez polskich luteran świadczy najdobitniej kazanie ks. biskupa Samuela Dambrowskiego w tzw. „Dąbrówce” dobrze znanej śląskim ewangelikom, oraz pieśń zawarta w jednym z najstarszych polskich luterańskich kancjonałów „Pieśni Duchowne…” ks. Piotra Artomiusza (wydany w Toruniu w roku 1587) w dziale „ O Świętych Pańskich” gdzie śpiewamy: „Z wielkiej mocy i mądrości/ chwalmy Boga z wysokości / chwalmyż Go też w Świętych Jego…

  1. Drugie dzisiejsze święto obchodzone kiedyś przez Kościół katolicki 2 listopada (najpierw w Cluny 998, a na całym Zachodzie od XIII wieku) a przeniesione po II wojnie światowej przez polskich obywateli na dziś jako ogólnonarodowe wspominanie umarłych to właśnie Pamiątka Umarłych.
  2. Pamiątka Umarłych u różnych narodów i w różnych krajach świata, zwłaszcza ewangelickich, różnie jest obchodzona. Polski Kościół Ewangelicki po II wojnie światowej ustanowił ją za pośrednictwem Synodów, agend i śpiewników na 1 listopada. Luteranie słowaccy obchodzą ten dzień podobnie jak my, Czesi natomiast oficjalnie 2 listopada lub w 1 niedzielę listopada, Niemcy, Austria, Szwajcaria – w Ostatnią Niedzielę Roku Kościelnego, zwaną Niedziel Wieczności, a kiedyś Niedzielą Umarłych -„Totensonntag”. Otóż w krajach pruskich, do których kiedyś należała część Śląska, Mazury, Pomorze, po wojnach  napoleońskich mocą dekretu gabinetowego pruskiego króla Fryderyka Wilhelma III z roku 1816, który był wyznania reformowanego, dla wspomnienia poległych w czasie wojny napoleońskiej pruskich żołnierzy, ogłosił właśnie  Ostatnią Niedzielę (27) po Trójcy Świętej jako tzw. „Niedzielę Zmarłych” („Totensonntag”). Początkowo obchodzono ten dzień tylko w Prusach, a później w  innych „lanadach” i krajach sąsiednich. Do zaboru rosyjskiego wraz ze swoimi księżmi przynieśli ten dzień wspominania umarłych ewangelicy przybyli tu do pracy po 1800 roku.
  3. Ponieważ Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce nie podlegał i nie podlega władzy ani króla pruskiego ani Kościoła niemieckiego, dlatego po II wojnie światowej ustaliliśmy ten dzień wspominania umarłych na dzień, w którym  cały naród polski wspomina swoich umarłych.

Nie rzadko w ten dzień pyta się ewangelików : „czy wolno wam ewangelikom modlić się za umarłych, jak to czynią katolicy?” Ponieważ pod tym względem istnieją różne poglądy, dlatego odpowiadam: „Luteranie w swoich księgach wyznaniowych na to pytanie znajdują jasną, wyraźną i jednoznaczną odpowiedz. Kościół luterański nie nakazuje ani nie zakazuje modlitw za umarłych. W Obronie, czyli Apologii, Wyznania Augsburskiego w artykule XXVI „ O mszy za umarłych” p. 94 jest wyraźnie napisane: „Jeśli zaś chodzi o to, co przeciwnicy przytaczają z ojców na temat „ofiary za zmarłych”, to wiemy, że dawni autorowie mówią o modlitwie za zmarłych, której nie zakazujemy, lecz nie godzimy się na odprawianie Wieczerzy Pańskiej za umarłych na podstawie samego jej dokonania (ex opere operato)” (…scimus veters loqui de oratione pro mortuis…). W tej wypowiedzi znajduje się najlepsza odpowiedź na pytanie także wielu ewangelików: Czy ewangelik może modlić się za umarłych? Ani w Biblii ani w księgach wyznaniowych takiego zakazu nigdzie nie ma. Możemy się modlić za umarłych, możemy prosić dla nich o niebo i zbawienie, możemy dziękować za to, że ich Pan Bóg nam dał, że byli z nami i wśród nas, dziękować za wszystko co mamy im do zawdzięczenia.

Nie wolno natomiast za nich odprawiać mszy, czyli Wieczerzy Pańskiej, bo Sakrament Ołtarza jest ustanowiony dla żywych.

Nawet gdy w czasie pogrzebu tu i tam odprawiana jest Komunia Święta w naszych kościołach, to nie za  umarłych, bo umarłym ona nic nie pomoże, lecz dla żywych, dla pozostałych, aby ich w smutku pocieszyć i umocnić Ciałem i Krwią Pana Jezusa.

  1. Siostry i bracia w Panu.

Po tym dłuższym historycznym wstępie przejdźmy teraz do tekstu biblijnego przeznaczonego w naszym Kościele na Dzień Wspominania Wszystkich Świętych Pańskich. Kimże są ci święci w naszym rozumieniu, którzy nikogo nie beatyfikujemy i nie kanonizujemy?

Świętemu Janowi, który na wyspie Patmos miał widzenie, któremu Pan dał widzieć więcej niż innym apostołom, postawiono pytanie dotyczące niezliczonych tłumów ze wszystkich narodów i ludów stojących wokół tronu Baranka Bożego: „Któż to są ci przyodziani w szaty białe i skąd przyszli?”

Jan nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ale PAN odpowiada mu: „To są ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i wyprali szaty swoje, i wybielili je we krwi Baranka. 15.Dlatego są przed tronem Bożym i służą mu we dnie i w nocy  w świą­ty­ni jego, a Ten, który siedzi na tronie, osłoni ich obecnością swoją. 16.Nie będą już łaknąć ani pragnąć, i nie padnie na nich słońce ani żaden upał, 17.ponieważ Baranek, który jest pośród tronu, będzie ich pasł i prowadził do źródeł żywych wód; i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu.”

Tak, to są ci święci, o których mówi dzisiejsza uroczystość. Jak tam się znaleźli i skąd przyszli?

  • Oni przyszli z wielkiego ucisku tu na ziemi. Ucisku tego świata wielu z nas już zaznało. Ogromny ucisk w wielu krajach świata prześladowani i mordowani za wiarę w Chrystusa – Baranka w XXI wieku przeżywają liczni chrześcijanie. Oni są zabijani, mordowani, wyganiani  ze swoich domostw i swej ojczyzny, a świat spokojnie się temu przypatruje. Jak mało jest z tego powodu protestów i ingerencji z zewnątrz?
  • Ci święci i zbawieni wyprali szaty swej duszy we krwi Baranka i wybielili je w  niej. To mogła uczynić tylko krew Baranka, bo „krew Baranka Bożego oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.” Nasza pieśń powiada: „O jest moc, moc, Jezusa moc. W świętej krwi, w świętej krwi, Jezusowej krwi…”  A to znaczy: Oni przyjęli Jezusa, oni w Nim się zupełnie zanurzyli. W Jezusowej krwi znaleźli Bożą łaskę i Boże miłosierdzie. Czy dzisiaj wśród tych świętych, to znaczy zbawionych nie dostrzegamy może naszą matkę, naszego ojca, nasze dziecko, naszego brata lub siostrę, którzy tu na ziemi żyli z Jezusem, służyli Jezusowi i przez Jezusa zostali uświęceni i zbawieni?

Nad grobem ś.p. ks. proboszcza W. Lemona w 150 rocznice poświęcenia kościoła w Mikołowie

Kochani moi, siostry i bracia!

Dziś może w szczególny sposób oni stają przed naszymi oczyma, oglądamy może ich życie wyraźniej, ich bezgraniczne poświęcenie, ich miłość, ich służbę dla Pana i Jego Kościoła. Ale może pamiętamy też o ich cierpieniu, o ich przelanych łzach. Może pamiętamy jak staliśmy wokół ich śmiertelnego łoża, patrzeliśmy jak oni strasznie cierpieli, a nie mogliśmy nic im pomóc? Ja wielokroć, a może dziesiątki i setki razy tak stałem. Mogliśmy może im tylko łzy z policzka ocierać, albo na spragnione wargi przykładać wilgotną gazę. I to wszystko. A dziś sam Pan o nich powiada: „Nie będą już łaknąć ani pragnąć, i nie padnie na nich słońce ani żaden upał, ponieważ Baranek, który jest pośród tronu, będzie ich pasł i prowadził do źródeł żywych wód; i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu.”

To wszystko co ziemskie już przeminęło. Ich nie spotyka już żadne cierpienie, które nas jeszcze się ima. Żaden upał, ani gorączka już im nie dokucza. Ich łzy powstałe na skutek cierpienia albo pożegnania z bliskimi i kochanymi, Bóg sam otarł Swoją ręką.

Czy nie widzicie wśród niektórych z nich ludzi naprawdę świętych? Ja tu nieraz na tym cmentarzu i na wielu innych cmentarzach chowałem świętych, bo w ich obliczu, w ich czynach pełnych miłości dla drugiego człowieka widziałem tę świętość, której wielu nawet najbliższych nie dostrzegało. Święci w niebie byli kiedyś świętymi na ziemi, święci w niebie, chodzili po tej ziemi, byli wśród nas i kierowali nasze kroki do zbawienia. Biblia i Kościół nasz nikogo nie kanonizuje, bo święci wg Biblii to nie kanonizowani przez ludzi, lecz  prawdziwie wierzący chrześcijanie – „vere credentium christianorum”. To nie byli ludzie bezgrzeszni, ale to byli ludzie prawdziwie wierzący, poważnie wierzący, którzy swój grzech topili we krwi Chrystusowej, w krwi Baranka Bożego, którzy przez codzienny żal i pokutę jak gdyby z wody chrztu wyłaniali się jako nowi ludzie, nowonarodzeni.  Chrześcijanie, jak nauczają ojcowie naszej wiary luterańskiej to „usprawiedliwieni a zarazem grzeszni” – simul justus et peccator.” Dlatego możesz być świętym chociaż jesteś grzesznikiem. Jeśli tego pragniesz, pokutujesz, żałujesz za grzechy, Chrystus cię uświęca Swoją krwią przelaną za każdego i każdą z nas na krzyżu Golgoty. Przez tę krew zostajemy uświęceni i zbawieni.

Póki żyjemy na ziemi nie tylko cierpimy, łzy przelewamy ale i upadamy pod ciężarem grzechu. Ale w Chrystusie jest dla nas ratunek, w Jego łasce usprawiedliwienie i zbawienie.

Nad bramą kilku cmentarzy czytałem:

Byliśmy czym wy jesteście,

jesteśmy czym wy będziecie!”

Niech ta mądra sentencja towarzyszy nam ilekroć przestępujemy bramy cmentarzy i niech ona nam przypomina, że „nie mamy to miasta  trwałego, ale tego przyszłego szukamy.” (Hbr 13,14).  Obyśmy go naprawdę i szczerze szukali. AMEN.

(Mikołów, dnia 1 listopada 2012 r.)

Zdjęcia: mgr inż Adam Małysz, Mikołów i ks. Jan Gross.

 
Komentarze są wyłączone

Kategoria: Kazania, Refleksje, Wiadomości z życia Kościoła Powszechnego