RSS
 

Archiwum kategorii ‘Kazania’

KAZANIE NPW KSIĘDZA BISKUPA JANA WACŁAWKA W DNIU KONSEKRACJI I INSTALACJI

02 lut

„Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa
mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego
przyjdziemy, i u niego zamieszkamy.”
(J 14,23)

Najprzewielebniejsi Księża Biskupi, Szanowni Goście, Koleżanki i Koledzy w Urzędzie, Drodzy Bracia i Siostry!

Jest dziś wśród nas wielu przedstawicieli różnych Kościołów z kraju i
zagranicy. Wraz z nimi i my wszyscy, którzy przyznajemy się do naszego
wyznania, spoglądamy przy różnych okazjach wstecz w naszą przeszłość i z
dumą odwołujemy się do dziedzictwa naszych przodków, którzy stali u
zrodu naszych Kościołów, albo też wpisali się w ich dzieje złotymi
zgłoskami, wiodąc zwycięski bój wiary, znosząc wiele ucisków i
upokorzeń. Swoim przykładem i świadectwem wiary odcisnęli na wielu
pozytywne piętno. Poprzez swą postawę i wyznawane zasady, wypływające z
poznania Pisma Świętego, w znaczący sposób wyznaczyli tożsamość naszych
Kościołów, które cenimy wysoko i za które dziś Bogu dziękujemy.

To jedna strona medalu. Z drugiej strony wiemy (zwłaszcza my żyjący w
Republice Czeskiej), jak postrzegany jest Kościół przez nasze
społeczeństwo. O powszechnym szacunku możemy tylko śnić. Zamiast
respektu spotykamy się raczej z despektem, drwiną i pogardą. Ma to swoje
odzwierciedlenie nie tylko w badaniach opinii społecznej, ale zwłaszcza
we wstępnych wynikach ostatniego powszechnego spisu ludności, podczas
którego połowa respondentów w ogóle nie wypełniła dobrowolnej rubryki o
przynależności religijnej, a oficjalnie swoją przynależność do
jakiegokolwiek Kościoła zgłosiło zaledwie 15 procent obywateli RC. Gdy
zaś w czasie obecnym po uzgodnieniach z Kościołami nasze państwo jako
ostatnie w Europie boryka się z rozwiązaniem kwestii kościelnych
restytucji i zwrotu majątku skradzionego Kościołom w dobie komunizmu, od
razu w społeczeństwie podnosi się fala złej woli, ba, nienawiści, w
której niektórzy atakują Kościół i mówią: „No widzicie, o co im chodzi. O
pieniądze! O nic innego, tylko o władzę i pieniądze!”

Taka postawa części społeczeństwa smuci nas wierzących, głęboko dotyka i
sprawia nam ból. Zdumieni pytamy sami siebie: „Czym żeśmy sobie na taki
brak szacunku zasłużyli?” Nie chcę teraz zajmować się tą kwestią;
odpowiedź wymagałaby głębszej analizy i dłuższych dociekań. Domyślam się
jednak, iż główna przyczyna tkwi w nas samych, w tym że obok wielu
szlachetnych i godnych chwały działań i czynów, Kościół wielekroć w swej
historii po prostu zawiódł i zbłądził. Nie bójmy się do tego przyznać.
Kogo należy winić? Kto jest za ten stan odpowiedzialny?

Jestem przekonany, że winę niesie każdy człowiek przyznający się do
Kościoła, który wszak nigdy nie żył i nie żyje w zgodzie z Pismem
Świętym. Ten błąd, ale zarazem i drogę naprawy, możemy widzieć bardziej
konkretnie w świetle przeczytanego na wstępie tekstu z 14. rozdziału
Ewangelii Jana, gdzie w 23. wierszu Jezus mówi: „Jeśli kto mnie miłuje,
słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego
przyjdziemy, i u niego zamieszkamy”. Wylosowałem ten wiersz jako hasło
na nowy rok 2012 podczas sylwestrowej godziny biblijnej. Głęboko do mnie
przemawia i dlatego chciałbym się do niego pokrótce w pięciu punktach
odnieść.

1. Po raz kolejny mi to Słowo uświadamia, że społeczeństwo i wszyscy
bliźni (czy to członkowie rodziny, parafii, czy też grono kolegów w
pracy lub szkole) – wszyscy czegoś od nas, chrześcijan, oczekują.

2. Także nasz Pan Jezus Chrystus czegoś od nas oczekuje. Wielokrotnie i
na wiele sposobów o tym mówił. Na przykład w znanym Kazaniu na Górze,
kiedy określił swoich słuchaczy: „Wy jesteście solą ziemi, wy jesteście
światłością świata”. To oznaczenie nie jest bynajmniej świadectwem
jakiejś lepszej jakości czy wyższości wierzących nad niewierzącymi. Jest
ono raczej wskazaniem zadania, naszego posłania i naszej
odpowiedzialności. Przecież i chrześcijanie, podobnie jak wszyscy inni
ludzie, nieustannie bojują ze swoimi słabościami, grzechem, egoizmem. W
odróżnieniu od innych wiedzą wszak, kto im w tym boju może pomóc, kto
może ich wyratować i prowadzić do zwycięstwa. To, oczywiście, sam Jezus
Chrystus. Nie wystarczy jednak o Nim wiedzieć, trzeba o Nim wydawać
świadectwo. Trzeba spełniać misyjne i ewangelizacyjne posłanie Kościoła.
Kiedy tego nie czynimy, jesteśmy niczym sól, która straciła swój smak i
do niczego się już nie nadaje. O takiej soli Jezus mówi, że będzie
wyrzucona precz i podeptana przez ludzi. Spotka się z odrzuceniem i
pogardą.

3. W świetle naszego wersetu uświadomiłem sobie, w jaki sposób
konkretnie ma się wyrażać to nasze świadectwo wiary, owo bycie solą i
światłością. Nie wystarczy wiedzieć o Bogu, ani o Nim mówić, jak już
nadmieniłem. Trzeba mieć Go w sercu, mieć z Nim społeczność. Poprzez
pokutę i wiarę w Chrystusa spocząć w Bogu i mieć pewność, że jesteśmy
przez Boga kochani, jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi. To niezasłużony
dar łaski Bożej, który otrzymuje każdy, kto w Chrystusa uwierzył. Bez
tego daru nie jesteśmy prawdziwą solą, ale co najwyżej jej namiastką,
która Boga nie interesuje, bo nie działa… Tak jak atrybytem prawdziwej
soli jest to, że jest słona, tak atrybutem prawdziwego chrześcijanina
jest to, że ma w sobie Chrystusa, że Go przyjął, w Niego uwierzył i ma z
Nim społeczność. Ma fundament, na którym może się opierać nawet w
najtrudniejszych chwilach życia. Jakże to piękne i głębokie, gdy o
człowieku pośród jego bolesnych strat, kiedy opuszczają go najbliżsi i
spotyka się z niezrozumieniem oraz nieprzychylnością, może sam Boży Syn
powiedzieć: „Ojciec mój umiłuje go”; dodając: „… i do niego
przyjdziemy, i u niego zamieszkamy”. Cóż za piękne słowa obietnicy!

4. Do kogo te słowa są skierowane? Były czasy, gdy niektóre Kościoły czy
wspólnoty kościelne uzurpowały sobie wyłączność do tych słów obietnicy,
w przekonaniu, że tylko one należą do prawego Bożego ludu wybranego. Na
dowód swej ekskluzywności, wyłączności i prawości przytaczały różne
argumenty i stosowały różne kryteria. Jezus podaje w naszym tekście
tylko jedno jedyne kryterium, jedyny warunek dla swej obietnicy
dotyczącej społeczności z człowiekiem – jest ona dana każdemu, kto Go
miłuje (w. 23a). Wskazuje w ten sposób na podstawę chrześcijaństwa i
wiary chrześcijańskiej. Jest nią miłość. Ta, którą Bóg miłuje człowieka i
ta, którą człowiek Bogu odpowiada.

5. Miłość do Boga wyraża się nie tylko w słowach pieśni, uwielbienia i
modlitwy. Jezus powiada: „Kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać
będzie”. Miłość do Boga wyrażamy tedy przede wszystkim poprzez
zachowywanie Słowa Bożego i wypełnianie Bożej woli. Pierwotnie miałem
zamiar obrać jako tekst dzisiejszego kazania pierwsze trzy prośby
Modlitwy Pańskiej. Zawsze mnie fascynowało, jakie treści po kolei Jezus
włożył do słów tej modlitwy, i odwrotnie, czego w niej nie znajdziemy.
Pierwsza prośba – szacunek i miłość do Boga („Święć się imię Twoje”),
druga prośba – szczerość i pokora („Przyjdź Królestwo Twoje”). Ja sam
przez własną siłę, pobożność i zdolności nic nie zmogę dla budowania
Bożego Królestwa. Mogę być jedynie narzędziem w Bożym ręku – dlatego
trzecia prośba traktująca o zaufaniu i oddaniu się Bogu brzmi: „Bądź
wola Twoja”. Tu nie chodzi o moją własną aktywność, o moją służbę, moje
wyobrażenia i realizację własnej woli, w której wciąż na nowo przejawiać
się będzie mój egoizm jako główne założenie grzechu. Czego mi potrzeba?
Wołać codziennie wraz z Janem Chrzcicielem: „On /Jezus/ musi wzrastać,
za zaś stawać się mniejszym”.

W miłości do Trójjedynego Boga i bliźnich, w zachowywaniu Bożego Słowa i
spełnianiu woli Bożej postrzegam swój program i widzę swoją drogę za
Chrystusem, którą chcę kroczyć, i na którą Was wszystkich zapraszam. Ta
droga bywa wąska i niełatwa. Spotykamy się na niej z poniżeniem i
wieloma przeciwnościami, jak w totalitaryzmie, tak w demokracji. Jest to
jednak droga, której przyświeca wspaniała obietnica. Możemy mieć
pewność, że ostateczne zwycięstwo należy do ludu Bożego, do tych, którzy
miłują Jezusa Chrystusa i którym On dziś przypomina: „Kto mnie miłuje,
słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego
przyjdziemy, i u niego zamieszkamy”. Amen.

Ježíš mu
odpověděl: „Kdo mě miluje, bude zachovávat mé slovo, a můj Otec ho bude
milovat; přijdeme k němu a učiníme si u něho příbytek.“
(J 14,23)

Důstojní biskupové, vzácní hosté, kolegyně a kolegové v úřadě, bratři a sestry!

Mezi námi jsou dnes přítomni představitelé mnoha církví z naší republiky
i ze zahraničí. Oni všichni, ale i my ostatní, kteří se hlásíme k
našemu vyznání, se při určitých příležitostech ohlížíme zpět do
minulosti a hrdě se hlásíme k našim předkům, kteří stáli u zrodu našich
církví nebo se do jejich dějin vepsali velkými písmeny, kteří vedli
vítězný zápas víry, kteří mnohdy snášeli útlak a příkoří. Oni svým
příkladem a svědectvím víry ovlivnili mnohé. Svými postoji a principy,
vycházejícími z poznání Písma svatého, ve značné míře určili identity
našich církví, kterých si vážíme a za které dnes Bohu děkujeme.

To je jedna stránka mince. Z druhé strany víme (zvláště my žijící v
České republice), jaký postoj k církvi zaujímá naše společnost. O obecné
úctě k ní si můžeme nechat jenom zdát. Místo respektu se setkáváme
spíše s despektem, výsměchem a pohrdáním. To se odráží nejen v
průzkumech veřejného mínění ale i v předběžných výsledcích posledního
sčítání lidu, v němž polovina respondentů dobrovolnou rubriku o
příslušnosti k náboženství vůbec nevyplnila, a oficiálně se ke všem
církvím přihlásilo jen asi 15 procent obyvatelstva České Republiky. Když
v současné době po dohodě s církvemi náš stát jako poslední v Evropě
řeší otázku církevních restitucí a vrácení majetku ukradeného církvím v
době komunismu, hned se ve společnosti zvedá vlna nevole až nenávisti, v
níž někteří lidé církev osočují a říkají: „Tak vidíte, o co jim jde! O
peníze! O nic jiného, jen o moc a peníze!“

Nás věřící tento postoj části naší společnosti rmoutí, některé přímo
uráží. Nechápavě se ptáme sami sebe: „Čím jsme si zasloužili takovou
neúctu?“ Nechci se teď touto otázkou zabývat, odpověď by si žádala
hlubší analýzu a delší pojednání. Domnívám se však, že hlavní příčina je
v nás samotných, v tom že kromě mnoha ušlechtilých, chvályhodných činů,
církev ve svých dějinách mnohokrát selhala. Nebojme si to přiznat. Koho
máme vinit? Kdo všechno má podíl na tomto selhávání církve?

Jsem přesvědčen, že vinu nese každý člověk hlásící se k církvi, který
ovšem nežil a nežije v souladu s Písmem svatým. Toto selhání, ale
zároveň cestu k nápravě, můžeme vidět konkrétněji ve světle (v úvodu)
přečteného textu ze 14. kapitoly Evangelia Janova, v němž ve verši 23.
Pán Ježíš říká: „Kdo mě miluje, bude zachovávat mé slovo, a můj Otec ho
bude milovat; přijdeme k němu a učiníme si u něho příbytek.“ Tento verš
jsem si vytáhl na silvestrovské biblické hodině jako heslo do nového
roku 2012. Hluboce ke mně promlouvá a chtěl bych se k němu stručně v
pěti bodech vyjádřit.

1. Opět jsem si uvědomil, že společnost i všichni bližní (ať jsou to
členové rodiny, sboru, pracovního nebo školního kolektivu) všichni od
nás křesťanů něco očekávají.

2. I náš Pán Ježíš Kristus od nás něco očekává. Řekl to mnohokrát a
mnohými způsoby. Například ve známém kázání na hoře, když svým
posluchačům sdělil: „Vy jste sůl země, vy jste světlo světa.“ Tímto
označením nám nedal vysvědčení a neřekl, že jsme oproti nevěřícím lepší a
kvalitnější lidé. Tímto označením poukázal na náš úkol, naše poslání a
naši zodpovědnost. Vždyť i křesťané, podobně jako všichni jiní lidé,
stojí v zápase s hříchem, se svými slabostmi a egoismem. Oproti jiným
však vědí, kdo jim v tomto zápase může pomoci, kdo je může zachránit a
kdo je může vést k vítězství. Samozřejmě je to Ježíš Kristus. Nestačí o
Něm však jen vědět, ale je třeba o Něm vydávat svědectví. Je třeba plnit
misijní a evangelizační poslání církve. Když to neděláme, jsme jako
sůl, která ztratila svou slanost a která se již k ničemu nehodí. O
takové soli Ježíš říká, že bude vyhozena ven a lidmi pošlapána. Setká se
s odmítnutím a opovržením.

3. Ve světle našeho verše jsem si uvědomil, v čem konkrétně má být
především vyjádřeno naše svědectví víry, ono být solí, být světlem.
Nestačí o Bohu jen vědět, ani o Něm jen mluvit, jak jsem se o tom již
zmínil. Je třeba Jej mít v srdci, je třeba mít s Ním společenství. Je
třeba, abychom skrze pokání a víru v Krista spočinuli v Bohu, a měli
jistotu, že jsme Bohem milováni, že jsme Jeho milovanými dětmi. To je
nezasloužený dar Boží milosti, který dostává každý, kdo v Ježíše Krista
uvěřil. Bez toho daru nejsme pravou solí, snad jen její napodobeninou, o
kterou Bůh nestojí, neboť není účinnou. Jako projevem pravé soli je, že
je slaná, tak projevem pravého křesťana je to, že má v sobě Krista, že
jej přijal, v něj uvěřil a má s ním společenství. V tom je zároveň
základ, na němž můžeme stát i v těžkých chvílích života. Je úžasné, když
o člověku v jeho bolestech uprostřed životních ztrát, kdy jej nejbližší
opouštějí, a setkává se s nepochopením a neláskou, může sám Boží Syn
říci (v. 23b): „…můj Otec ho bude milovat.“ A dál k tomu dodává:
„…přijdeme k němu a učiníme si u něho příbytek.“ Jak nádherná slova
Kristova zaslíbení!

4. Komu jsou tato slova určena? Byly doby, kdy některé církve nebo
církevní společenství si slova tohoto zaslíbení uzurpovaly jen pro sebe v
přesvědčení, že jen ony patří k pravému vyvolenému Božímu lidu. Na
důkaz své exklusivity, výlučnosti a pravosti podávaly různé důkazy a
uváděly různá kritéria. Pán Ježíš v našem textu uvádí jediné kritérium,
jedinou podmínku pro své zaslíbení o společenství s člověkem a říká, že
je dáno každému, kdo jej miluje (v. 23a). Tím zároveň poukazuje na
podstatu křesťanství a křesťanské víry. Spočívá v lásce. V lásce, kterou
Bůh miluje člověka a v lásce, na kterou člověk Bohu odpovídá.

5. Lásku k Bohu ovšem nelze vyjádřit jen ve slovech písní, chvalozpěvů a
modliteb. Pán Ježíš říká: „Kdo mě miluje, bude zachovávat mé slovo.“
Lásku k Bohu tedy vyjadřujeme především zachováváním Božího slova a
plněním Boží vůle. Původně jsem chtěl zvolit pro text dnešního kázání
první tři prosby modlitby Páně. Vždy mne fascinovalo, co Pán Ježíš do
této modlitby nezahrnul a naopak, co do ní v určeném pořadí vložil.
První prosba – úcta a láska k Bohu („Posvěť se jméno Tvé.“), druhá
prosba – upřímnost a pokora („Přijď Tvé království.“). Já sám se svou
silou, zbožností a schopnostmi pro budování Božího království nic
nesvedu. Mohu být jen nástrojem v Božích rukou, a proto třetí prosba o
důvěře a odevzdání se Bohu zní: „Buď vůle Tvá.“ Nejedná se o mou vlastní
aktivitu, o mou službu, o mé vlastní představy a prosazování své
vlastní vůle, v níž se znovu a znovu projeví můj egoismus jako podstata
hříchu. Co potřebuji? Potřebuji na každý den spolu s Janem Křtitelem
volat: „On (Ježíš) musí růst, já však se menšit.“

V lásce k Trojjedinému Bohu a bližním, v zachovávání Božího slova a
naplňování Boží vůle spatřuji svůj program a vidím cestu za Kristem,
kterou chci jít a na kterou Vás všechny zvu. Tato cesta bývá úzká a
nesnadná. Setkáváme se na ni s výsměchem a protivenstvími, jak v
totalitě, tak v demokracii. Je to však cesta, která je spojena s
nádherným zaslíbením. V nové jistotě smíme vědět, že poslední vítězství
je dáno Božímu lidu, těm, kteří Ježíše Krista milují a kterým On dnes
připomíná: „Kdo mě miluje, bude zachovávat mé slovo, a můj Otec ho bude
milovat; přijdeme k němu a učiníme si u něho příbytek.“ Amen.

Jesus antwortete und sprach zu ihm: Wenn jemand mich liebt, so
wird er mein Wort befolgen, und mein Vater wird ihn lieben, und wir
werden zu ihm kommen und Wohnung bei ihm machen.
(Joh. 14,23)

Würdige Bischöfe, geehrte Gäste, liebe AmtskollegInnen, Schwestern und Brüder!

Es gibt unter uns heute Vertreter vieler verschiedenen Kirchen aus
unserer Republik und aus Ausland. Wir alle schauen bei bestimmten
Anlässen in die Vergangenheit zurück und bekennen uns zu unseren
Vorfahren, die unsere Kirchen gründeten, die den Glaubenskampf siegreich
bestanden und ganz oft auch unter Unterdrückung und Unrecht leideten.
Sie haben viele durch ihr Vorbild und Glaubenszeugnis beeinflusst. Durch
ihre Haltungen und die auf die Erkenntnis der Heiligen Schrift
bezogenen Prinzipien haben sie in bedeutender Weise Identität unserer
Kirchen bestimmt, für die wir heute Gott sehr dankbar sind.

Das ist eine Seite der Münze. Andererseits wissen wir (besonders wir,
die in der Tschechischen Republik leben), welche Haltung zur Kirche
unsere Gesellschaft hat. Über eine allgemeine Achtung zu ihr kann man
nur träumen. Statt Respekt können wir eher Despekt, Spott und Verachtung
begegnen. Das kann man nicht nur in den Meinungsforschungen beobachten,
sondern auch in den vorlaüfigen Ergebnissen der letzten Volkszählung,
in der eine Hälfte der Befragten die freiwillige Rubrik über
Glabensangehörigkeit gar nicht ausgefüllt hat und zu einer Kirche haben
sich nur etwa 15 Prozenten unserer Bewohner gemeldet. Wenn zur Zeit
unser Staat als letzter in Europa die Frage der kirchlichen
Restitutionen und Rückgabe der in der kommunistischen Zeit gestohlenen
Güter löst, gleich äußert die Gesellschaft ihren Unwillen, sogar Haß
aus, indem sie verleumden: „Jetzt könnt ihr sehen, worum es den Kirchen
geht! Um Geld! Nichts anderes, nur Macht und Geld!“

Solche Haltung eines Teils unserer Gesellschaft tut uns Gläubigen weh
und es beleidigt uns. Verständnislos fragen wir uns: Wodurch haben wir
solche Unehre verdient? Ich möchte mich jetzt nicht mit dieser Frage
beschäftigen, die Antwort würde eine tiefere Analyse und längere
Abhandlung benötigen. Es ist jedoch wahr, dass die Kirche neben vieler
edelmütigen und lobenswerten Taten auch vielmals in der Geschichte
versagt hat. Scheuen wir nicht das zuzugeben. Wenn kann man
beschuldigen? Wer alles hat Anteil an diesem Versagen der Kirche?

Die Antwort ist sonnenklar. Schuldig ist jeder, der sich zur Kirche
meldet, lebt aber nicht im Einklang mit der Heiligen Schrift. Unser
Versagen, aber zugleich unseren Weg zur Abhilfe können wir besser und
konkreter im Licht des am Anfang stehenden Verses aus Johannesevangelium
14 sehen. Diesen Vers habe ich zum Silvester als Losung für das neue
Jahr 2012 bekommen. Er spricht zu mir sehr tief und ich möchte zu ihm
fünf Punkte erwähnen.

1. Es ist mir wieder neu bewußt geworden, dass die Gesellschaft und alle
unsere Nächsten (Mitglieder unsere Familien, so wie auch Gemeinden,
Arbeits- oder Schulkollektivs) von uns Christen etwas erwarten.

2. Auch unser Herr Jesus Christus erwartet etwas von uns. Er hat es
vielmals und in vielen verschiedenen Weisen gesagt. Zum Beispiel in der
bekannten Bergpredigt, wenn er seinen Zuhörern sagt: „Ihr seid der Salz
der Erde, ihr seid die Licht der Welt.“ Diese Bezeichnung ist kein
Zeugnis. Jesus sagt nicht, dass wir bessere Leute sind als die
Ungläubigen. Durch diese Bezeichnung zeigt er unsere Aufgabe, unsere
Sendung und Verantwortung. Denn auch Christen, gleich wie alle anderen
Leute, stehen im Kampf mit der Sünde, mit ihren Schwächen und ihrem
Egoismus. Gegenüber den Anderen wissen sie jedoch, wer ihnen in diesem
Kampf helfen kann, wer sie retten und zum Sieg führen kann. Es ist Jesus
Christus. Es ist jedoch zu wenig es nur zu wissen, es ist notwendig von
Ihm zu zeugen. Es ist nötig die Sendung der Kirche zur Mission und
Evangelisation zu füllen. Wenn wir es nicht tun, sind wir wie Salz, das
nicht mehr salzig ist, das sich zu nichts mehr eignet. Über solches Salz
sagt Jesus, dass es weggeworfen wird und von Leuten niedertretten wird.
Solches Salz wird zurückgewiesen und verachtet.

3. Im Licht dieses Verses wurde mir klar, wie konkret unser
Glaubenszeugnis ausgedrückt sein soll. Wie gesagt, es ist zu wenig über
Gott zu wissen oder zu sprechen. Es ist notwendig, Ihn im Herzen zu
Haben, eine Gemeinschaft mit Ihm zu haben. Es ist nötig, durch Buße und
Glauben in Christus in Gott zu ruhen, Sicherheit zu haben, dass wir
seine geliebten Kinder sind. Das ist eine unverdiente Gabe Gottes.
Zugleich ist es ein Fundament, auf dem wir auch in schweren
Lebensmomenten bauen, stehen können. Es ist wunderbar, wenn selbst
Gottes Sohn über einen Mensch inmitten der Lebensproben, wenn ihn seine
Nächsten verlassen und er überall dem Unverstäntnis begegnet, sagen
kann: „…mein Vater wird ihn lieben.“ Und weiter fügt er zu: „…wir
werden zu ihm kommen und Wohnung bei ihm machen.“ Wie wunderbare
Verheißung!

4. Wem wurden diese Worte bestimmt? Es gab Zeiten, in denen manche
Kirchen Worte dieser Verheißung nur für sich selbst in der Überzeugung
usurpiert haben, dass nur sie zu dem wirklichen, ausgewählten Volk
Gottes gehören. Als Beweis eigener Exklusivität und Rechtsgläubigkeit
haben sie verschiedene Behauptungen und Kriterien angegeben. Herr Jesus
führt in unserem Text nur ein Kriterium, nur eine Bedingung an. Er sagt,
dass seine Gemeinschaft mit dem Menschen jedem gegeben wird, der ihn
liebt. Dadurch zeigt er zugleich das Wesen des Christentums und des
christlichen Glaubens. Es besteht in der Liebe, mit der Gott jeden
Menschen liebt und in der Liebe, mit der Mensch Gott antwortet.

5. Die Liebe zu Gott kann man jedoch nicht nur in den Worten der Lieder,
Lobgesänge und Gebete ausdrücken. Herr Jesus sagt: „Wenn jemand mich
liebt, so wird er mein Wort befolgen.“ Die Liebe zu Gott drücken wir vor
allem durch Behalten seines Wortes und durch Erfüllen seines Willens.
Ursprünglich wollte ich für heutige Predigt die ersten drei Bitten aus
dem Gebet Vater Unser wählen. Immer faszinierte mich, was in dieses
Gebet nicht eingeschlossen wurde und umgekehrt, was in einer bestimmten
Reihenfolge einbezogen wurde. Erste Bitte – Ehre und Liebe zu Gott
(geheiligt werde dein Name), zweite Bitte – Aufrichtigkeit und Demut
(Dein Reich komme). Ich alleine, mit meiner eigenen Kraft, Frömmigkeit
und meinen Fähigkeiten kann für den Aufbau des Reiches Gottes nichts
tun. Ich kann nur ein Werkzeug in Gottes Händen sein. Deshalb die dritte
Bitte über Vertrauen und Hingeben von sich selbst zu Gott: „Dein Wille
geschehe.“ Es handelt sich nicht um meine eigenen Vorstellungen, um
Durchsetzen meines eigenen Willens, in dem sich wieder und wieder mein
Egoismus als das Wesen der Sünde erweist. Was brauche ich denn? Ich
brauche gemeinsam mit Johannes dem Täufer zu rufen: „Er (Jesus) muss
wachsen, ich aber muss abnehmen.“

In der Liebe zum Dreieinigen
Gott und zu Nächsten, sich an Gottes Wort zu halten und seinen Willen
erfüllen – darin sehe ich mein Programm und Weg, den ich gehen möchte
und dazu lade ich Euch alle ein. Dieser Weg ist schmal und mühevoll. Wir
begegnen sicher einem Spott und Hindernisse. Es ist jedoch ein Weg, der
mit einer wunderbaren Verheißung verbunden ist. In einer neuen
Sicherheit dürfen wir wissen, dass der entgültige Sieg dem Volk Gottes
geschenkt wird, denen, die Jesus Christus lieben und denen er heute
erinnert: „Wenn jemand mich liebt, so wird er mein Wort befolgen, und
mein Vater wird ihn lieben, und wir werden zu ihm kommen und Wohnung bei
ihm machen.“ Amen.

 
Komentarze są wyłączone

Kategoria: Kazania, Wiadomości z życia Kościoła Powszechnego

 

EKUMENICZNY TYDZIEŃ POWSZECHNEJ MODLITWY O JEDNOŚĆ CHRZEŚĆIJAN 2012

16 sty

Podczas tegorocznego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan 2012 rozważany będzie biblijny tekst

zaczerpnięty z 1. Listu ap. Pawła do Koryntian 15,51-58. Materiały do ekumenicznych modlitw przygotowali – po raz pierwszy w historii – chrześcijanie z Polski. W tym celu utworzono ekumeniczną grupę redakcyjną, w której skład weszli przedstawiciele Polskiej Rady Ekumenicznej oraz Konferencji Episkopatu Polski Kościoła Rzymskokatolickiego.

Tematy poszczególnych dni ekumenicznej oktawy będą następujące:

Dzień 1: Przemienieni przez Chrystusa – Sługę
Dzień 2: Przemienieni przez cierpliwe czekanie na Pana
Dzień 3: Przemienieni przez cierpiącego Sługę
Dzień 4: Przemienieni przez zwycięstwo Pana nad złem
Dzień 5: Przemienieni przez pokój zmartwychwstałego Pana
Dzień 6: Przemienieni przez wierną miłość Bożą
Dzień 7: Przemienieni przez Dobrego Pasterza
Dzień 8: Zjednoczeni w panowaniu Chrystusa

Materiały

Rada ds. Ekumenizmu Konferencji Episkopatu Polski i Polska Rada Ekumeniczna, podobnie jak w latach ubiegłych, przygotowały razem polską wersję broszury z materiałami na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan 2012. Zamieszczono w niej m.in. omówienie tematu przewodniego Tygodnia, propozycje liturgii nabożeństw ekumenicznych, modlitwy i rozważania, informacje o sytuacji ekumenicznej w Polsce.

Na stronie internetowej Światowej Rady Kościołów dostępnych jest też pięć innych wersji językowych broszury:
•    wersja angielska
•    wersja niemiecka
•    wersja francuska
•    wersja hiszpańska
•    wersja portugalska
(www.pre.pl)

EKUMENICZNY TYDZIEŃ POWSZECHNEJ MODLITWY O JEDNOŚĆ CHRZEŚCIJAN NA ŚLĄSKU I W ZAGŁĘBIU 18-25 stycznia 2012 r.
Hasło tygodnia: Przemieniani przez zwycięstwo Jezusa Chrystusa.
Tekst przewodni: 1 Kor 15, 51-58

18. 01. 2012 r. – środa:
Temat: Przemienieni przez Chrystusa – Sługę
Tekst: Syn Człowieczy przyszedł, aby służyć (por. Mk 10,45)
A. Kościół Chrześcijan Baptystów w Katowicach, ul. Morawska 10, godz. 18.00 Kazanie: ks. radca Andrzej Malicki, pastor Parafii Ewangelicko-Metodystycznej w Katowicach.
B. Katedra rzymsko-katolicka p.w. Podwyższenia Krzyża Św. w Opolu, ul. Katedralna, godz. 18.30: Msza pontyfikalna: ks. biskup prof. dr hab. Andrzej Czaja, Ordynariusz Opolski.
Kazanie: ks. radca Jan Gross, honorowy przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej.
C. Śląski Kościół Ewangelicki A.W. w Republice Czeskiej kaplica na cmentarzu w Suchej Górnej nieszpory ekumeniczne godz. 16.00
D. Rzymsko-katolickie sanktuarium w Gliwicach ul. Kopernika 63 a:
Kazanie: ks. Andrzej Wójcik
19. 01. 2011 r. – czwartek:
Temat: Przemienieni przez cierpliwe czekanie na Pana
Tekst: Ustąp teraz, bo powinniśmy wypełnić całą sprawiedliwość (Mt 3,15)
A. Godz. 18.00: Kościół Rzymskokatolicki św. Tomasza w Sosnowcu
Kazanie: ks. biskup Tadeusz Szurman, Biskup Diecezjalny E-A. Diecezji Katowickiej.
B. Godz. 17.00: Kościół ewangelicko – augsburski w Goleszowie k. Cieszyna.
Kazanie: ks. prałat Adam Dróżdż, proboszcz Parafii Rzym.-Kat. w Goleszowie.
C. Godz. 17.00: Kościół ewangelicko-augsburski im. Marcina Lutra w Białej (Bielsko-Biała).
Kazanie: ks. proboszcz dr Andrzej Mojżeszko z Parafii R-K. Opatrzności Bożej w Białej.

20.01.2012 r. – piątek:
godz. 18.00: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny w Katowicach, ul. Reymonta 4
Temat: Przemienieni przez cierpiącego sługę
Tekst: Chrystus cierpiał za nas (por. 1 P 2,21)
Kazanie: ks. biskup Paweł Anweiler, przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej, Biskup Diecezjalny E-A. Diecezji Cieszyńskiej.

21. 01. 2012 r. – sobota:
Temat: Przemienieni przez zwycięstwo Pana nad złem
Tekst: Zło dobrem zwyciężaj (Rz 12,21)
A. Godz. 17.00: Parafia Polsko-Katolicka św. Anny w Bielsku-Białej, ul. Krasińskiego 16
Kazanie: ks. prałat prof. dr hab. Józef Budniak, referent ds. ekumenizmu Rzymsko- Katolickiej Diecezji Bielsko-Żywieckiej.
B. Godz. 18.00: Kościół Rzymsko-Katolicki p.w. Opatrzności Bożej w Białej (Bielsko-Biała)
Kazanie: ks. Henryk Mach, proboszcz Parafii E-A. w Białej.

22. 01. 2012 r. – niedziela:
Temat: Przemienieni przez pokój zmartwychwstałego Pana
Tekst: Jezus stanął pośrodku nich i powiedział: Pokój wam! (J 20,19)
A. Godz. 17.00: Ewangelicko – augsburski kościół katedralny p.w. Zmartwychwstania Pańskiego w Katowicach, ul. Warszawska.
Kazanie: ks. arcybiskup dr Wiktor Skworc, Metropolita Katowicki
Nabożeństwo ekumeniczne transmitowane na żywo przez Polskie Radio Katowice od godz. 17.00 na UKF: 98,4 – Częstochowa, 89,3 – Gliwice, 97.0 – Racibórz, 102,2 i 101 – Katowice, 103 – Bielsko-Biała, oraz także na żywo Internet – http://nadaje.com/Polskie_Radio_Katowice.html
B: Godz.14.30: Kościół rzymsko-katolicki w Pruchnej (pow. Cieszyn).
Kazanie: ks. biskup – senior Władysław Volny z Śląskiego Kościoła Ewangelickiego Augsburskiego Wyznania w Republice Czeskiej, Stonawa.
C: Godz. 15.00 Kościół ewangelicki w Hawierzowie – Suchej Średniej (CZ) ul. Stará,
GPS: 49°48’7.865″N, 18°27’32.729″E
Kazanie: ks. Leszek Kostrzewa, dyrektor Domu Księży Emerytów im. Jana Pawła II w Bielsku – Białej.
D. Godz. 16.00 Kościół rzymsko-katolicki w Puńcowie k. Cieszyna.
Kazanie: ks. radca Grzegorz Giemza, dyrektor Centrum Misji i Ewangelizacji w Dzięgielowe.
E: Godz.11.00 Kościół ewangelicko-augsburski p.w. Zbawiciela w Gliwicach ul. Jagiellońska 19:
Kazanie: ks. dr Henryk Gerlic, proboszcz rzym.- kat. parafii p.w. św. Michała Archanioła, duszpasterz akademicki.
F: Godz. 13.00 Kościół rzym.-kat. p.w. św. Michała Archanioła w Gliwicach ul. Bolesława Krzywoustego 1:
Kazanie: ks. Andrzej Wójcik, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Gliwicach.

23. 01. 2012 r. – poniedziałek, godz.

Kazanie:

24. 01. 2012 r. – wtorek, godz. 17.00
Wyższe Śląskie Seminarium Duchowne w Katowicach, ul. Wita Stwosza 17
Temat: Przemienieni przez Dobrego Pasterza
Tekst: ks. radca Jan Gross, honorowy przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej  Rady Ekumenicznej.

25.01. 2012 r. – środa, godz. 17.00
Katedra rzymsko-katolicka św. Mikołaja w Bielsku-Białej
Temat: Zjednoczeni w panowaniu Chrystusa
Tekst: Zwycięzcy pozwolę usiąść ze Mną na Moim tronie (Ap 3,21)
Kazanie: ks. biskup Paweł Anweiler, przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej, Biskup Diecezjalny E-A. Diecezji Cieszyńskiej.

KAZANIE EKUMENICZNE
2012
(Opole, katedra Podwyższenia Krzyża świętego, dnia 18 stycznia 2012 r. godz. 18.30)

Przemieniani przez służącego Chrystusa.

Tekst (przekład ekumeniczny)– Mk 10,45:
Syn Człowieczy bowiem nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie za okup za wielu.

Ekscelencjo, drogi Księże Biskupie Ordynariuszu Diecezji Opolskiej, Czcigodne Duchowieństwo wszystkich Kościołów, Przewielebne Siostry Zakonne, drodzy bracia alumni. Drodzy bracia i siostry w Panu.

Jak każdego roku, tak i w tym roku w dniu dzisiejszym rozpoczyna się na całym świecie i we wszystkich Kościołach chrześcijańskich Ekumeniczny Tydzień Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan. W tym roku odbywa się on pod hasłem wziętym z 1 listu Apostoła św. Pawła do Koryntian z rozdziału 15, a więc z znanego hymnu Pawłowego na cześć zmartwychwstania (15,51-58). Tekst ten wybrali i hasła opracowali w ponad 100-letniej historii tygodni modlitw, w tym roku po raz pierwszy chrześcijanie z Polski, reprezentujący Kościół Rzymsko-Katolicki i wszystkie Kościoły Polskiej Rady Ekumenicznej. Hasło to brzmi:  „Przemienieni przez zwycięstwo Jezusa Chrystusa.” W ten sposób Kościół całego świata za Apostołem Pawłem pragnie przypomnieć, że przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa możemy doznać cudownej przemiany. Nie musimy pozostać takimi jakimi żeśmy się urodzili i jakimi jesteśmy. Jako chrześcijanie możemy stać się przez Jezusa Chrystusa, przez Jego śmierć krzyżową i chwalebne zmartwychwstanie nowymi ludźmi, nowym stworzeniem, jak to Paweł mówi na innym miejscu. Ta cudowna przemiana jest możliwa przez przyjęcie do serc swoich Jezusa Chrystusa, Jego Prawdy, Jego zbawienia, które nam daje w Swoim Słowie świętym i w Swoich Sakramentach świętych.
Siostry i bracia! To tyle tytułem wstępu do całego tegorocznego Tygodnia Modlitwy. A na dzisiejszy – pierwszy dzień Tygodnia Modlitwy, mamy rozważyć hasło na podstawie przeczytanej Ewangelii: „Przemienieni przez służącego Chrystusa.” Zarówno Ewangelia jak i to hasło przedstawia nam Jezusa Chrystusa jako Sługę. On sam o tym mówi: „Syn Człowieczy bowiem nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie za okup za wielu.” Dzisiaj w pierwszym dniu tu w katedrze opolskiej i na tysiącach różnych miejsc spotyka nas Chrystus – sługa, a więc nie jako Chrystus panujący, triumfujący, nie jako król, ale jako sługa, który nie przyszedł na ten świat aby Jemu służono, lecz aby On służył tym, do których w Betlejemie przyszedł przed dwoma tysiącami lat. Całe Jego życie było jedną wielką służbą. On służył głodnym, spragnionym, chorym, cierpiącym, zasmuconym. On zwiastował całemu światu słowa Ewangelii, czyli radosnej wieści o zbawieniu! On objawiał tajemnice Królestwa Bożego i wskazywał drogę do nieba, do zbawienia, do domu Ojca niebiańskiego. On służył we dnie i w nocy, na ziemi i na wodzie, wszędzie gdzie się dało i gdzie byli ludzie spragnieni Prawdy. A na końcu swego młodego życia służył na krzyżu Golgoty ofiara Swego życia, ofiarą Swego Ciała i Krwi. Pokutującemu złoczyńcy przyrzekł radość raju: „Dziś będziesz ze Mną w raju!”
A dziś służy tymi darami nam zgromadzonym tu w katedrze opolskiej i na wszystkich miejscach, gdzie to słowo jest zwiastowane. A przez to współczesny Kościół Jezusa Chrystusa jest wezwany do naśladowania w służbie   Pana Kościoła – Jezusa Chrystusa. Kościół, który jest Ciałem Chrystusa, kontynuatorem tu na ziemi dzieła Chrystusa, nie został powołany aby był Panem, aby panować, lecz aby służyć. Owszem były czasy, kiedy Kościół chciał panować, a ci którzy mieli być jego sługami byli panami. Ale Kościół panów już dawno się skończył. Dziś Kościół bardziej niż kiedykolwiek uświadamia sobie, że jak Jego Pan ma służyć temu światu. A  jeśli tu i ówdzie ta prawda nie dotarła do Kościoła, to poprzez dzisiejszy temat Kościół Powszechny, ekumeniczny przypomina jego członkom i stojącym na jego czele od najwyższych do najniższych szczebli, że Kościół przez służbę może doznać cudownej przemiany. Kościół ma stać się społecznością służącą. Naszej bowiem służby potrzebuje współczesny świat, ludzie Kościoła, ale i ci, którzy do niego nie należą, ci którzy od niego odeszli, może zaparli się go, a może przez zły przykład  zostali zrażeni do Kościoła.
I tu przypomina mi się czas okrutnego „stanu wojennego” w naszym Kraju przed 30 laty. Starsi pamiętają czasy ucisku, prześladowań, głodu, braku lekarstw. Wtedy Kościoły nie stały bezradnie z założonymi rękami jak inni, ale jego duchowieństwo od najwyższych do najniższych szczebli wzięło się do pracy, ciężkiej i żmudnej pracy. Jako wówczas przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej nadzorowałem także Komisji Charytatywnej w łączności z Kościołem katolickim, którego reprezentował śp. ks. biskup Czesław Domin z Katowic, późniejszy ordynariusz koszaliński. Praca ta była tak wyczerpująca, że niektórzy przepłacili ją nawet śmiercią lub ciężką chorobą, której skutki jeszcze po dzień dzisiejszy trwają. Jedno jednak wiedzieliśmy, że nie możemy ludzi, nie tylko chrześcijan, ale wszystkich naszych obywateli, niezależnie od wyznania, czy niewierzących pozostawić bez pomocy. To była wówczas nasza służba wynikająca z posłannictwa Kościoła. I takie posłannictwo Kościoła jest także i dzisiaj. Tu nic się nie zmieniło i zmienić się nie może, jeśli chcemy być tylko wierni Temu, który jest Panem i Sługą Kościoła Jezusowi Chrystusowi, który tak służył i tak się spalał w tej służbie, że w końcu oddał Swoje życie ”na okup za wielu!”    Wspominając tamte czasy nie wolno nam zapomnieć słowa Pana Jezusa: „Biednych zawsze mieć będziecie.” Dziś tez panuje bieda. Jest to bieda materialna, ale i bieda duchowa. Nasz Kraj i nasza Ojczyzna także po 30 latach od tamtych czasów potrzebuje służby nas chrześcijan. Aby to się mogło stać musimy koniecznie pozwolić aby Chrystus przemienił nasze serca i uzdolnił nas wszystkich do prawdziwej służby bliźniemu w jego niedoli, biedzie, chorobie i cierpieniu. Dziś także świat potrzebuje „miłosiernych Samarytan”. Użyjmy do tej służby tych darów łaski Bożej, w które Bóg każdą i każdego z nas wyposażył i uzdolnił.
Młodzież chrześcijańska śpiewa taką współczesna piosenkę religijną:
„Bo nikt nie ma z nas tego co mamy razem każdy wnosi z sobą to co ma najlepszego zatem aby wszystko mieć potrzebujemy siebie razem bracie siostro ręka w rękę z nami idź.”
Jaka w niej ukryta jest prawda. Każdy ma inne dary, a w sumie posiadamy ogromne bogactwo darów, ogromny potencjał. Dlatego wzywam was wszystkich: młodzi i starsi, bogaci i biedni, duchowni i świeccy, do realizowania słów tej piosenki w codziennym życiu: „Bo nikt nie ma z nas tego co mamy razem”. Także w Kościele, pomiędzy Kościołami „nikt nie ma z nas tego co mamy razem.” A kiedy wspólnie dla siebie używamy tych różnych darów, wtedy tworzymy prawdziwą jedność, wtedy tworzymy „jeden święty, powszechny i apostolski Kościół” przemieniony przez Chrystusa Sługę i służący na wzór Chrystusa każdemu człowiekowi.
Kończąc to ekumeniczne rozważanie Słowa Bożego, to dzielenie się Słowem, pragnę serdecznie podziękować Biskupowi Opolskiemu księdzu biskupowi profesorowi Andrzejowi Czai za zaproszenie mnie ze Słowem Bożym do tej starej, czcigodnej liczącej 717 lat katedry Podwyższenia św. Krzyża. Wam wszystkim bracia i siostry dziękuję za przybycie na to ekumeniczne nabożeństwo. Wszystkim życzę błogosławionego Nowego Roku Pańskiego.  AMEN. 

* * *

KAZANIE
Ekumeniczne

w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach, dnia 24 stycznia 2012 r. godz. 17.00

PRZEMIENIANI PRZEZ DOBREGO PASTERZA



Tekst J 21,15-19:
A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje.  Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje.
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: Pójdź za Mną!

* * *

Czcigodny Księże Rektorze. Czcigodni księża profesorowie i prefekci. Dostojni przedstawiciele Kościołów Chrześcijańskich zrzeszonych w Śląskim Oddziale Polskiej Rady Ekumenicznej. Czcigodne Siostry Zakonne i Duchowieństwo tu zgromadzone. Drodzy bracia – studenci teologii katolickiej Uniwersytetu Śląskiego.                            Umiłowani w Panu siostry i bracia!

Na pewno oczekiwaliście dzisiaj, że zgodnie z programem staniu tutaj ks. biskup Paweł Anweiler, ale niestety Ksiądz Biskup, jak i ks. biskup Tadeusz Szurman  ze względu na pilny wyjazd służbowy do Warszawy,  nie mogą być z nami tu dzisiaj, serdecznie pozdrawiają i przepraszają za nieobecność wśród nas.
Ksiądz biskup Paweł Anweiler prosił mnie abym w Jego imieniu przemówił dziś do was.
Moi drodzy! W dniu 10 stycznia 2012 r. Kościół Rzymsko-Katolicki obchodził 50-tą rocznicę pierwszego nabożeństwa ekumenicznego w kościele katolickim św. Marcina w Warszawie pomiędzy  rzymsko – katolickimi wierzącymi a wierzącymi Kościołów: prawosławnego, starokatolickiego i różnych Kościołów protestanckich. Później w dniu 22 stycznia 1962 r. podobne nabożeństwo odbyło się w ewangelicko-augsburskim kościele katedralnym Świętej Trójcy w Warszawie, gdzie witając zgromadzonych proboszcz parafii ks. biskup adiunkt Zygmunt Michelis powiedział: „Nikt mi nie może zabronić wyciągnąć bratniej dłoni do mego brata w Chrystusie z jakiegokolwiek Kościoła chrześcijańskiego i nikt nie odważy się stanąć między nim a mną, skoro staje między nami Chrystus i łączy nasze ręce w swojej dłoni”. Taki był początek oficjalnego polskiego ekumenizmu   pomiędzy Kościołami Polskiej Rady Ekumenicznej a Kościołem Rzymsko – Katolickim w Polsce, choć ja jako młody wikariusz diecezjalny Diecezji Mazurskiej byłem świadkiem czynnego udziału katolickiego proboszcza w ewangelickim nabożeństwie ekumenicznym w Szczytnie, gdzie proboszczem i zwierzchnikiem Diecezji Mazurskiej był wówczas dobry ekumenista ks. senior dr Alfred Jagucki. Rok później sam uczestniczyłem już w nabożeństwie ekumenicznym w Dąbrównie pod Grunwaldem, gdzie byłem administratorem parafii ewangelickiej. Od tego czasu mija dzisiaj 50 lat. Jak wiele od tego czasu się zmieniło, ale nie wszystko. Jeszcze i dla was, młodych braci, jest wiele do zrobienia. Jeszcze nie zostały usunięte wszystkie animozje pomiędzy chrześcijanami, nieraz nieufność, nieszczerość, fałsz i obłuda. Z tymi grzechami będziecie i wy musieli walczyć, aby je wyplenić z serc chrześcijańskich.
Do tego celu Bóg was powołał. Usłyszeliście zapewne już to końcowe słowo naszej dzisiejszej  Ewangelii: „Pójdź za mną!” A jeszcze usłyszycie z ust Pana Jezusa za pośrednictwem waszego biskupa w dniu święceń prezbiteratu, czyli ordynacji: „Paś owce moje.” Te słowa dzisiejszej Ewangelii wywarły na mnie wielkie wrażenie, gdy przed przeszło 51 laty  (2 X 1960) Biskup (prof. dr Andrzej Wantuła), który mnie święcił – ordynował, przed tym uroczystym aktem nałożenia rak przeczytał i rozważał właśnie ten dzisiejszy  tekst ewangeliczny. Te słowa towarzyszyły mnie przez całą moją dotychczasowa pracę duszpasterską: „Pójdź za Mną i paś owieczki moje!” Czy może być na tym świecie coś piękniejszego? Czy może być w tym świecie piękniejsza służba?  Ale do tej najpiękniejszej służby potrzeba abyśmy zostali przemienieni przez dobrego Pasterza Jezusa Chrystusa i to codziennie przemieniani. Potrzeba aby On przemieniał nasze serca i nasze codzienne życie. Potrzeba przemiany nastawienia do drugiego człowieka,  do innych Kościołów, do naszych zadań duszpasterskich i do naszej całej służby. Moi kochani! Chcąc być dobrym pasterzem, trzeba doznać przemiany poprzez tego jedynego dobrego Pasterza Jezusa Chrystusa. Pan Jezus powiedział kiedyś do bogatego młodzieńca: „Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” Tak też i my nie możemy być dobrymi pasterzami, jeśli nie uczyni w nas i poprzez tej cudownej przemiany w nas nasz dobry Pasterz Jezus Chrystus. Dlatego w Niego powinniśmy być zapatrzeni, w Niego powinniśmy być wsłuchani. Tylko On może nas upodobnić do siebie, do Swojej Boskiej natury. W teologii mówimy o „alter Christus” tzn., że mamy być drugimi Chrystusami, mamy nasz urząd sprawować „in persona Christi” – „w osobie Chrystusa.” , a to znaczy tak jakby Bóg przez nas przemawiał (2 Kor 5,20). Czy to jest możliwe? Czy to możliwe abyśmy upodobnili się do Chrystusa? Na pewno nie z siebie samych! Tego nie jesteśmy w stanie uczynić! Ale Apostoł św. Paweł powiada: „Wszystko mogę w Chrystusie, który mnie umacnia!” Wszystko możliwe jest w Chrystusie, a bez Niego nic! Przez Niego, przez dobrego Pasterza możemy zostac przemienieni, możemy stać się nowymi ludźmi, „nowym stworzeniem” jak pisze Paweł Apostoł. To dotyczy wszystkich chrześcijan, ale w szczególności nas, którzy w tym świecie mamy nieść Chrystusowe świadectwo o zbawieniu, o pokoju, o jedności.
W minionym roku miałem kazanie w czasie prymicji jednego z waszych kolegów. To było coś niebywałego: ewangelicki ksiądz na prymicjach katolickiego kapłana? Przed 50-laty to było jeszcze niemożliwe, ale ekumenizm sprawia, że to co kiedyś było niemożliwe, dziś staje się w pełni realne, bo jak Anioł w zwiastowaniu Marii Pannie powiedział: „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Mt 1,37). W tym kazaniu m.in. powiedziałem, że to iż w chrześcijaństwie w minionych wiekach było tyle walk, tyle nienawiści, męczeństwa i cierpienia, a nawet zbrodni, temu niestety nieraz winni byli sami księża. Niewiarygodne, a jednak  księża: ewangeliccy, prawosławni, katoliccy i innych wyznań, którzy tworzyli nieraz złą atmosferę pomiędzy chrześcijanami i podburzali lud do różnorakich ekscesów i nienawiści.    Uderzmy się dziś za to w piersi i prośmy Boga i bliźnich o przebaczenie! Dzisiejszy świat takich pasterzy nie potrzebuje! Dzisiaj świat potrzebuje duszpasterzy przemienionych przez Chrystusa dobrego Pasterza. Świat potrzebuje światłych, mądrych, a nade wszystko wierzących i pobożnych duszpasterzy, którzy by w miłości bliźniego i w Bożym pokoju  prowadzili Boże owce na pasze zielone i do wód spokojnych na spoczynek, do domu Ojca w niebie.
A to się może w nas stać tylko przez tę wewnętrzną przemianę, której może i chce dokonać w nas i w naszej służbie nasz dobry Pasterz, zmartwychwstały Pan i Zbawiciel – Jezus Chrystus. AMEN.

 
 

Kazanie w Niedzielę Diakonii (13. Niedziela po Trójcy Świętej) 2011

21 wrz

Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa, miłość Boga Ojca, i społeczność Ducha Świętego, niech będą z wami wszystkimi. Amen.

Dzisiejszym tekstem kazalnym są słowa z trzeciego rzędu perykop – z Ewangelii św. Marka 3,31-35

„Wtedy przyszli matka i bracia jego, a stojąc przed domem, posłali po niego i kazali go zawołać. A wokół niego siedział lud. I powiedzieli mu: oto matka twoja i bracia twoi, i siostry twoje są przed domem i poszukują cię. I odpowiadając, rzekł im: Któż jest matką moją i braćmi? I powiódł oczyma po tych, którzy wokół niego siedzieli, i rzekł: Oto matka moja i bracia moi. Ktokolwiek czyni wolę Bożą, ten jest moim bratem i siostrą, i matką.”

Oto jest Słowo Pańskie – Słowo żywota wiecznego, które niechaj Pan zechce pobłogosławić w sercach naszych. Amen.

„FAMILIA DEI”

PRAWDZIWA RODZINA BOŻA

Drodzy siostry i drodzy bracia  w Panu! Drodzy słuchacze Słowa Bożego!

Przed wielu laty w jednej z grup dyskusyjnych naszej Ogólnopolskiej Konferencji Księży  jeden z młodszych księży oświadczył, że często bardziej łączy ludzi „Rodzina Boża” niż własna cielesna, ziemska rodzina.

Takie oświadczenie wywołało burzę ze strony niektórych starszych księży.

Jednak jest wielu ludzi, którzy są też takiego samego zdania, że „rodzina Boża” nieraz bardziej łączy ludzi niż „rodzina ziemska, cielesna”. Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii wydaje podobną opinię.

Ewangelia mówi, jak to w języku łacińskim się nazywa, o owej „Familia Dei”, czyli o prawdziwej „Rodzinie Bożej’, którą Pan Jezus przedkłada nad rodzinę ziemską, nad związki ciała i krwi.

Rodziny ziemskiej nie możemy sobie wybrać. Nie możemy wybrać matki i ojca, brata i siostry, tak jak wybiera się żonę i męża, czy przyjaciół. Po prostu w rodzinie się rodzimy, ona jest nam dana, darowana taką, jaką ona jest.

Natomiast „Familia Dei” – „Rodzinę Bożą” możemy sobie świadomie wybrać, do niej się przyłączyć i stać się jej integralną częścią.

Stąd też nasza dzisiejsza Ewangelia mówi, w jaki sposób możemy sobie wybrać „Rodzinę Bożą” i w jaki sposób można do niej należeć.

Stary Symeon wypowiedział kiedyś nad Dzieciątkiem Jezus w świątyni prorocze słowa: „Oto ten przeznaczony jest, aby przezeń upadło i powstało wielu.” (Łk 2,34)

A to znaczy, że także w rodzinie, w rodzinie ludzkiej Jezus z jednej strony łączy, a z drugiej strony może dzielić ludzi. Rodzina ludzka może być jak to kiedyś przetłumaczył z języka czeskiego w piękny sposób poeta z niedalekiego Gnojnika, Jan Kubisz – „istnym rajem” na ziemi: „Ojcowski dom to istny raj, dar Ojca niebieskiego” [ŚE 465].

Ale w wielu rodzinach ten „ojcowski dom” staje się nieraz istnym piekłem na ziemi i to do tego stopnia, że dzieci nie mogą pozostać w takim domu, i albo są zabierane do domów dziecka, albo też do innych miejsc, gdzie tworzy się im ludzkie warunki bycia.

W niejednej, bowiem rodzinie, w niejednym małżeństwie odczuwa się wielki brak porozumienia, gdy jedna strona pragnie zdominować drugą stronę, pragnie siebie wywyższyć, a drugą stronę poniżyć. Taki brak ludzkiego porozumienia dochodzi nieraz na linii: rodzice – dzieci i dzieci – rodzice.

A jak osoba Jezusa dzieli widoczne jest nieraz w stosunkach rodzinnych wtedy, gdy w rodzinie niewierzącej lub zlaicyzowanej, zeświecczonej i obojętnej dla Chrystusa, ktoś jednak uwierzy i obiera inną drogę życia przez włączenie się do „Familia Dei”, do „Rodziny Bożej”.

Taki brak zrozumienia i brak porozumienia, który niejeden współczesny człowiek przeżywa w swojej własnej rodzinie, musiał także przeżyć przez krótki czas Pan Jezus. Świat, bowiem uważał, że Jezus zwariował, że ma ducha nieczystego, bo któż normalny mógłby takie cuda czynić i głosić taka naukę, która jest trudną do naśladowania. Uczeni w Piśmie i faryzeusze rozszerzali o Jezusie takie pogłoski.

Zapewne tylko z tych to względów Matka Jezusa – Maria, ta, o której jest powiedziane, że wszystko, co było w Betlejemie powiedziane o Jezusie, zachowywała głęboko w sercu swoim, przyszła wraz z braćmi jego, aby Go z tej drogi odciągnąć, aby Go zabrać do domu.

I wtedy to Pan Jezus rzucił to retoryczne, ale jakże ważne pytanie: „Któż jest matką moją i braćmi?

Jezus, który wypełnił IV przykazanie do końca, gdy Matka i Józef przyszli po Niego do świątyni, który w godzinie śmierci zatroszczył się o los, o przyszłość Swojej Matki, gdyż wiedział, że tam gdzie to przykazanie nie jest wypełniane upadają rodziny, społeczeństwa i całe narody, w tym wypadku przedkłada jednak „Rodzinę Bożą” ponad ziemską rodzinę, która jeszcze nie rozumie spraw duchowych.

Dlatego Pan Jezus gromadzi sobie w całym świecie, ze wszystkich narodów i wyznań prawdziwą „Rodzinę Bożą”. Jego polecenie „Idźcie na cały świat i czyńcie uczniami wszystkie narody moimi uczniami”, wysłało i wysyła ciągle na nowo wielu apostołów, ewangelistów, misjonarzy i męczenników, którym był także znany ekumeniczny Brat Roger Louis Schutz-Marsauche, przeor Wspólnoty Ekumenicznej z Taize pochodzący z Kościoła Reformowanego, który przed kilku laty w bestialski sposób został zasztyletowany i zamordowany w kościele w Taize. To On tworzył poprzez Taize taką „rodzinę Bożą” przez ponad 60 lat.”

Taka rodzina Boża powstaje przez Chrzest i żywą wiarę, przez nawrócenie i świadome obranie sobie Jezusa Chrystusa jako Pana swego życia. Ta „Rodzina Boża” rodzi się nieraz wśród cierpień i zmagań przez wiarę w Jezusa Chrystusa, jak On sam powiedział:, „Aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” (J 3,15). Prawdziwa „Rodzina Boża” jest wieczna. Wobec takiej „wiecznej rodziny”, Pan Jezus musiał powiedzieć swojej ziemskiej rodzinie stanowcze – nie! Oni musieli zostać przed domem.

Dopiero ci, którzy jak ap Paweł mogą powiedzieć o sobie: „Chrystus żyje we mnie”, należą do „Rodziny Bożej”. A to znaczy: ci, którzy naśladują Chrystusa w słowie i czynie zostają przez Chrystusa przyjęci do wielkiej rodziny Bożej.

„Familia Dei” – „Rodzina Boża” zostaje przez Chrystusa wezwania do naśladowania Go w codziennym życiu: „ktokolwiek czyni wolę Bożą, ten jest moim bratem i siostrą i matką.” Dlatego Pan Jezus potrzebuje w tym świecie wielu braci i sióstr, wiele matek i ojców.

Jeszcze bowiem w XXI wieku na świecie panuje wciąż wielka niedola, głód, wiele dzieci i rodzin umiera z głodu, panuje ogromna nędza materialna i duchowa, terror, brak poszanowania godności ludzkiej i przestrzegania praw człowieka, wzmaga się na całym świecie ogromne bezrobocie, nawet wiele ludzi wykształconych i dobrze przygotowanych do pracy, nie znajduje jej nigdzie, także w naszej Ojczyźnie  i w krajach sąsiednich. Tam gdzie niedawno młodzi Polacy wyjeżdżali do pracy, dzisiaj uważa się, ze tam już nie ma pracy.

Dlatego do wielu rodzin zawitał smutek i choroba. I właśnie tam pragnie Jezus posłać swoją rodzinę – matki i ojców, braci i siostry. Takich świadków wiary, którzy potwierdzili swoją przynależność do owej wielkiej „Rodziny Bożej” miał Jezus w całej długiej historii Kościoła. Byli to tacy ludzie, jak:

- Św. Franciszek z Asyżu,

- Matka Ewa z Miechowic,

- Ks. Albert Schweitzer

- Ks. Senior Karol Kulisz,

- Matka Teresa z Kalkuty,

- zamordowany wspomniany już brat Roger Schutz i tysiące, tysiące innych braci i sióstr, matek i ojców.

Bracia i siostry! Dziś w 13. Niedzielę po Trójcy Świętej Kościół nasz w Polsce, w Niemczech, w Szwecji i w wielu krajach obchodzi               NIEDZIELĘ DIAKONII

ustaloną niegdyś przez Synod Kościoła na 13. Niedzielę po Trójcy Świętej ze względu na teksty biblijne przypadające od wieków na tę niedzielę.

Czy więc w ten dzień nie powinniśmy się siebie samych zapytać: co uczyniliśmy dla diakonii?

Czy pragniemy należeć do „Rodziny Bożej”, która jak matki, ojcowie, bracia i siostry służą innym, pomagają innym w niesieniu ich krzyża, ich doli?

My chrześcijanie potrafimy dobrze dyskutować na temat „Rodziny Bożej”, ale jaki jest z tego pożytek?

Katolicy zgodnie z najstarszą tradycją sięgającą IV wieku po Chrystusie twierdzą, że Jezus nie miał własnych, rodzonych braci i siostry. Tradycja mówi, że byli to tzw. „bracia i siostry cioteczni”, a więc kuzyni, gdyż greckie nowotestamentowe słowo „adelfoi” znaczy zarówno „bracia”, jak i „kuzyni”.

Natomiast niektórzy ewangelicy, protestanci, stanowczo upierają się, mimo, że księgi symboliczne luteranizmu mówią, że Maria była „semper virgo”, a więc „zawsze Dziewicą”, upierają się przy dosłownym rozumieniu tekstu o braciach i siostrach.

Ale czy to jest naprawdę potrzebne do zbawienia?  Ważne jest, drodzy bracia i siostry” to abyśmy, właśnie my wszyscy stali się prawdziwymi braćmi i siostrami Jezusa Chrystusa i w ten sposób należeli do „Familia Dei”, do „Rodziny Bożej”, która nie tylko sobie samym, ale też i wszystkim ludziom służy, abyśmy im pomagali, wspierali ich i „jedni drugich brzemiona nosili i tak wypełnili Zakon Chrystusowy!” (GL 6,2), w ten sposób po prostu naśladowali tego największego „DIAKONA” Jezusa Chrystusa, który nie przyszedł po to, aby Mu służono, lecz aby służył w miłości. Aby to czynić w Kościele Ewangelickim w okresie tzw. „wiosny ludów”, czyli w roku 1848, w latach straszliwego głodu, zamieszek, rewolucji i biedy, powstały pierwsze diakonaty żeńskie i męskie, które skupiały ludzi, którzy tworzyli taką „Familia Dei” – „Rodziny Boże”, które chciały służyć jak miłosierny samarytanin ludzim będącym potrzebie materialnej, fizycznej, psychicznej i duchowej. W roku 1833 pierwszy diakonat żeński „Keiserswerth” w Dűsseldorf założył ks. Teodor Fliedner, a w roku 1842 w Hamburgu diakonat założył ks. Jan Henryk Wicher. W roku 1867 w Bielefeld założony został „BETHEL”, którym kierował Ojciec Friedrich von Bodelschwingh, do którego w roku 1886  do szkoły poszła z Miechowic Ewa Thile von Winkler, która w roku 1893 założyła własne zakłady opiekuńcze i diakonat na Górnym Śląsku w Miechowicach w roku 1893.

Ta błogosławiona idea zaszczepiona została na Śląsku Cieszyńskim w roku 1923, a więc przed 88 laty, przez ks. seniora Karola Kulisza Męczennika hitlerowskich obozów koncentracyjnych, który za sprawę Kościoła i Ojczyzny zginął w obozie koncentracyjnym w Buchenwald 8 maja 1940 r. On to założył domy opieki i diakonaty: „Betezda” w Ligotce Kameralnej na Zaolziu, oraz w Dzięgielowie pod Cieszynem – „Eben-Ezer”. Takie diakonaty powstały także w Warszawie – Skolimowie „Tabita”, w Łodzi, w Bielsku – Białej i na wielu wielu innych miejscach. Siostry Diakonise jak te „matki” i „siostry” Chrystusowe, a diakoni jak „bracia” Chrystusowi z dzisiejszej Ewangelii służyli wszystkim potrzebującym. Najstarsi z nas nie mogli sobie wyobrazić aby w naszych parafiach, szpitalach, przedszkolach zabrakło siostry diakonisy. A dzisiaj?

Nasze diakonaty w całej Europie są prawie, że puste.

Przed dwoma laty odwiedziłem ponownie „Bethel”, w którym jeszcze przed 30 laty było 1000 sióstr diakonis. I co zastałem? Pustkę, jeśli chodzi o nowe siostry. Bogu dzięki, że jeszcze pozostało kilka set emerytek, często sędziwe staruszki.

U nas jest podobnie. Pozostało jeszcze kilkanaście Sióstr Diakonis w czynnej służbie. Brak jest nowych, młodych powołań. Brak jest „matek i braci, sióstr i ojców”, którzy by chcieli służyć sędziwym, biednym, chorym, potrzebującym pomocy.

Dlatego powinniśmy się gorąco modlić o nowe powołania, bo „źniwo jest wielkie ale robotników mało.”

Słowo Chrystusowe o „matkach, siostrach i braciach” ciągle nas – Kościół; a Kościół – to znaczy nas wszystkich, obowiązuje i zobowiązuje do czynu.

Kościół stara się dzisiaj w tej sytuacji, w jakiej żyje w inny sposób zaradzić. Dlatego właśnie z troski o współczesnych biednych, chorych, opuszczonych, dzisiaj opustoszałe diakonaty zaczynają gromadzić ludzi tzw. „świeckich”, czyli nieordynowanych na diakonow, diakonise i diakonki, którzy chcą jednak służyć w inny sposób swoim bliźnim.

Z tym spotykamy się, jak już powiedziałem, także w naszym Kraju. Powstała „Polska Diakonia” z siedzibą w Warszawie, są  stacje diakonijne w wielu diecezjach i parafiach. Np. w Ustroniu od wielu lat pięknie pracują w parafii „Samarytanki” skupione w związku o nazwie „Samarytanin”, które służą potrzebującym.

A w okresie stanu wojennego w naszym Kraju, a więc w latach naszego głębokiego kryzysu narodowego lat 80-tych, wielkiej biedy, nieraz poniżenia godności ludzkiej, pracę charytatywną przejęli duchowni całego Śląska i ich „świeccy” współpracownicy i współpracownice. Spełnialiśmy wtedy wspólnie ową służbę „matek, sióstr i braci” Jezusa Chrystusa zarówno poprzez Śląski Oddział Polskiej Rady Ekumenicznej, którym wraz z braćmi różnych Kościołów kierowałem, jak również prowadzono tę samą pracę w diecezjach i parafiach.

Dziś mało, kto już o tym pamięta. Ale dziś także potrzeba nam na wielu miejscach takich „matek, sióstr i braci” Jezusa Chrystusa, którzy wypełniają Jego wolę w tym świecie, bo dziś także wielu jest biednych, głodnych, chorych, samotnych i opuszczonych.

W Mikołowie, gdzie byłem 25 lat proboszczem,  przy wejściu do cmentarza znajduje się stara figura „Jezusa zapraszającego” – kopia dłuta słynnego duńskiego rzeźbiarza Thorvaldsena. Jezus ma przez II wojnę światową ubite obie dłonie. Chciano je naprawić, ale nie pozwoliłem. Dlaczego?

Bo te ubite dłonie mają świadczyć o tym, że Jezus w tym świecie posługuje się naszymi dłońmi, naszymi rękami. Nasze ręce mają być w tym świecie rękami Jezusa, które służą bliźnim, jak On służył do końca.

Siostry i bracia, uczmy się od Jezusa Chrystusa, od tego największego „Diakona” wszystkich czasów, który w tym świecie wypełnił do końca wolę Ojca, uczmy się wypełniać Jego wolę.

A On dając nam przykład godny naśladowania „umiłował nas aż do końca” i tak nauczył nas miłować do końca wszystkich ludzi. AMEN.Nabożeństwo w Salmopolu 18.09.2011.

Nabożeństwo w Niedzielę Diakonii w Salmopolu odprawił ks. Jan Gross w asyście studenta teologii ewangelickiej Zbigniewa Obracaja z Białej.

Przed kościołem w Salmopolu: ks. Jan Gross i stud. teol. Zbigniew Obracaj 18.09.2011.

(Nabożeństwo odprawił w Białej i Salmopolu, dnia 18 września 2011 r. ks. radca Jan Gross w asyście studenta teologii Zbigniewa Obracaja z Białej. Kazania: Ks. Jan Gross)

 
Komentarze są wyłączone

Kategoria: Kazania

 

KAZANIE NA PAMIĄTKĘ POŚWIĘCENIA KAMIENIA WĘGIELNEGO POD NOWY KOŚCIÓŁ W WIŚLE – GŁĘBCACH

30 sie
Uczestnicy nabożeństwa w dniu 14 sierpnia 2011

Uczestnicy nabożeństwa w dniu 14 sierpnia 2011

Łaska Pana Jezusa Chrystusa i miłość Boga Ojca, i społeczność Ducha Świętego, niech będzie z wami wszystkimi. Amen.              (2  Kor 13, 13)

 

Nabożeństwo ewangelickie w budującym się kościele w Wiśle Głębcach

Nabożeństwo ewangelickie w budującym się kościele w Wiśle Głębcach

Tekst:  Mt 9,35-38.10,1(2-4)5-7

I obchodził Jezus wszystkie miasta i wioski, nauczał w ich synagogach i zwiastował ewangelię o Królestwie, i uzdrawiał wszelką chorobę i wszelką niemoc. 36.A widząc lud, użalił się nad nim, gdyż był utrudzony i opuszczony jak owce, które nie mają pasterza. 37.Wtedy rzekł uczniom swoim: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. 38.Proście, więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje. 1.I przywołał dwunastu uczniów swoich, i dał im moc nad duchami nieczystymi, aby je wyganiali i aby uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc. 6. Idźcie do owiec, które zginęły z domu Izraela. 7.A idąc, głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios.

Suspirium

Ojcze święty! Poświęć nas w prawdzie Twojej;  Słowo Twoje jest prawdą. Amen. (J 17,17)

  Umiłowani w Panu: bracia i siostry w Chrystusie!

Dziś obchodzimy w waszej Parafii uroczystość pamiątki poświęcenia kamienia węgielnego pod budujący się tu piękny Wasz kościół, w którym się znajdujemy. Patrząc na tę piękną budowlę i podziwiając ją, przypomina nam się kilka wydarzeń ewangelicznych związanych z świątynią jerozolimską. Przypominamy sobie Jezusa Chrystusa  siedzącego z uczniami na górze i przyglądając się pięknej Jerozolimie z jej świątynią i Jego prorocze słowa, które wypowiedział, że tu kamień na kamieniu nie zostanie. Wspominamy tę scenę, którą Jezus widział w świątyni, mianowicie sprzedających w niej ptactwo, bydło i posiadaczy mówiąc współczesnym językiem, kantorów. A gdy to oglądał co się dzieje w świątyni ze łzami w oczach wołał: „Nie czyńcie z Domu Ojca mego domu targu”, bo na targu się sprzedaje, głośno rozmawia, a nieraz się krzyczy, lub zamienia świątynię na różne cele. W świątyni ma panować powaga, cisza i skupienie.  Świątynia nie może się upodabniać do targowiska.

Kazanie wygłasza ks. Jan Gross, były Prezes Synodu KEA w latach 2002-2007

Kazanie wygłasza ks. Jan Gross, były Prezes Synodu KEA w latach 2002-2007

Siostry i bracia! Jakie myśli nas nachodzą, gdy to słyszymy i gdy patrzymy na tę piękną powstającą tu świątynię, w którą Wasz proboszcz i wy wszyscy tyle serca i miłości wkładacie?

Z jednej strony wspominamy wypełnienie Jezusowego proroctwa dotyczącego zburzenia świątyni jerozolimskiej, które miało miejsce 10 sierpnia 70 r., a z drugiej strony patrzymy jak tu w Wiśle – Głębcach powstaje nowa świątynia i pytamy dzisiaj, gdy słyszmy, że kościoły się sprzedaje, zamienia na świeckie cele, nieraz na kawiarnie i restauracje, jak to jest np. z byłym ewangelickim kościołem na rynku Nowego Miasta Lubawskiego?

Pytamy, czy dzisiaj jeszcze w prawie post chrześcijańskiej Europie potrzebne są jeszcze świątynie?

Stąd niedaleko w Czeskim Cieszynie, tamtejsza parafia luterańska składająca się w większości z Polaków, nie mająca własnej świątyni zakupiła od władz miasta byłą przycmentarną synagogę żydowską, która od II wojny światowej nie była używana do celów kultowych. Dziś garstka, bo licząca około 200 zapisanych zborowników zmaga się finansowo z remontem i przystosowaniem do użytku tej świątyni.

Dawna synagoga cmentarna- przyszły kościół luter. w Czeskim Cieszynie

Wnętrze świątyni przed remontem

Wnętrze świątyni przed remontem

Czy znajdą się w Polsce ludzie, oprócz Parafii w Pszczynie, którzy chcieliby tym zaolziańskim Polakom – ewangelikom pomóc?

Prezbiterium - obecny stan w czasie remontu

Zresztą wy sami tu w Głębcach takiej pomocy też potrzebujecie, aby zakończyć to wielkie przedsięwzięcie. Z tego wynika, że z jednej strony Kościoły europejskie wyzbywają się niektórych świątyń, a z drugiej strony kościoły są nam potrzebne.
Jak to wszystko rozumieć? Od czego to jest zależne?

Drodzy moi! Choćbyśmy mieli jak wspaniałe świątynie, a nie byłoby w nich Ducha Bożego, zdrowej Ewangelii i oddanych nauczycieli Słowa Bożego to nic nam nie pomogą wspaniałe świątynie.

Pierwsi chrześcijanie nie mieli jeszcze świątyń, zbierali się gdzie tylko było można, ale mieli wspaniałych nauczycieli Słowa Bożego, gorliwych apostołów, biskupów, prezbiterów, diakonów i ewangelistów.

Dlatego też to Słowo Ewangelii wybrałem dla was z Pisma Świętego.  Wiem bowiem po 50 latach służby w Kościele czego Kościołowi potrzeba. Potrzeba nam żywego Kościoła składającego się z żywych oddanych całym sercem ludzi. Bowiem gdyby nie było żywego Kościoła, tej społeczności świętych, nie potrzebne by nam były świątynie. Apostoł Paweł w liście do Rzymian (10,13) pisze: „
Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny
!”  Właśnie o tym mówi dziś Ewangelia, która dla Was wybrałem na dzisiejszą piękną uroczystości parafialną.  Ona właśnie mówi o powołaniu przez samego Pana Jezusa pierwszych 12 apostołów, których Pan Jezus wysyła w ten świat dając im pewne uprawnienia i zadania: moc uzdrawiania i wyganiania demonów, oraz głoszenia Ewangelii o tym, że przybliżyło się w Jezusie Chrystusie Królestwo Niebios, a w późniejszym okresie prawo i moc odpuszczania grzechów w imieniu Jezusa Chrystusa, jak też sprawowania i udzielania sakramentów świętych: Chrztu świętego i Sakramentu Ołtarza. To prawo i te uprawnienia apostołowie przekazywali swoim następcom: biskupom, prezbiterom, diakonom, ewangelistom i nauczycielom. I tak pozostało po dzień dzisiejszy w Kościele. Dziś bowiem nadal aktualne jest słowo Pana Jezusa: „żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało.”

 

 


Duchowni za prowizorycznym ołtarzem w Wiśle - Głębcach

Duchowni za prowizorycznym ołtarzem w Wiśle - Głębcach


 

 Dobrze o tym wiedzieli Ojcowie Reformacji przed 500 laty i dlatego napisali o urzędzie posługiwania duchownego w księgach wyznaniowych naszego Kościoła, w Konfesji Augsburskiej w artykule V czytamy: „Abyśmy tej wiary dostąpili, ustanowiona jest służba nauczania Ewangelii i udzielania sakramentów. Albowiem przez Słowo i sakramenty, jak gdyby przez środki, udzielany jest Duch Święty, wzniecający wiarę, gdzie i kiedy Bóg zechce, w tych, co słuchają Ewangelii”.  A w artykule XIV tejże Konfesji Augsburskiej tak czytamy: „O urzędzie kościelnym naucza się, iż nikt  w Kościele nie powinien publicznie nauczać ani wygłaszać kazań, ani udzielać sakramentów, jeżeli nie został we właściwy sposób powołany.”

Reformacja trzymała się tu porządku Kościoła Powszechnego, który był stosowany od apostołów aż po dzisiejsze czasy. Ci, których do tej oficjalnej, publicznej służby Kościoła powoływał Kościół musieli być powołani „we właściwy sposób.” Tekst łaciński Konfesji Augsburskiej używa tu słów: „rite vocatus”, tzn. „zgodnie z rytem”, „zgodnie z porządkiem”, a więc porządkiem pierwotnego Kościoła.

A jakim był ten porządek, jakim był ten ryt pierwszych chrześcijan?

W Dziejach Apostolskich i listach apostolskich czytamy, że ci, którzy byli wybrani do posługiwania kościelnego zostali ordynowani, czyli wyświęcani, lub poświęcani (consecrare = konsekrowani) przez modlitwę i włożenie rąk: apostołów, biskupów, prezbiterów, którzy wówczas byli pomocnikami i najbliższymi współpracownikami biskupów. Taki był porządek Kościoła apostolskiego i taki porządek zachowała Reformacja, w swoich Agendach. Ten porządek potwierdza także nasza nowa Agenda zatwierdzona przez Synod Kościoła dla naszego duchowieństwa. Niestety, nie wiadomo dlaczego nie wydana drukiem. Popatrzmy, porządek, który ustanowił Pan Jezus przez powołanie pierwszych apostołów, został przez nich wiernie wykonywany przez modlitwę i włożenie rąk. To jest właśnie ta sukcesja apostolska, czyli nieprzerwany łańcuch przekazywania urzędu. O niej dzisiaj tyle się pisze mówi. Jest to „sukcesja urzędu” Kościoła i jeszcze ważniejsza „sukcesja nauczania” wiary apostolskiej, zwiastowanego Słowa Bożego, Chrystusowej Ewangelii o Królestwie Bożym.

Cała historia Kościoła jest świadectwem tego, że do tej służby powoływani byli różni ludzie: biedni i bogaci, wykształceni i mniej wykształceni, ale na pewno szczerze oddani sprawie Bożej, aż do przelania krwi. Niestety, byli także  i niegodziwcy, zdrajcy, których nazywano „traditoris”. Nieraz chrześcijanie gorszyli i gorszą się takimi sługami. Dlatego już pierwszy Kościół wypowiedział się na ten temat, podobnie jak i Apostoł Paweł, który pisze, że nie ważne czy szczerze, czy nieszczerze głoszone jest przez nich Słowo Boże, byle by Ewangelia o Chrystusie była zwiastowana. Jej moc nie jest zależna od ludzi, którzy ją głoszą, czy są tego godni, czy niegodni. Ona posiada swoja moc, niezależną od godności człowieka zwiastującego. W naszej Ewangelii, bowiem jest powiedziane, że do grona apostolskiego powołany został – „zdrajca” – „Judasz Iskariot, ten, który go też wydał.” Przez to Pan Jezus chce nam powiedzieć, że nie mamy pytać o godność człowieka zwiastującego, ale o treść zwiastowanej Ewangelii, która jak zboże zasiane na polu bez względu na to czy rolnik śpi, czy czuwa, wydaje owoce.

Naszym zadaniem jest:

1. Słuchanie i wczytywanie się w treść tej Ewangelii,

2. Naszym zadaniem jest także modlitwa: .Proście, więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo Swoje.”

To jest bardzo ważne zadanie każdego zboru i całego Kościoła: prosić, aby Pan Kościoła budził w sercach ludzi młodych powołania do tej służby, aby sam Pan wysyłał właściwych „robotników na źniwo swoje.”

Drodzy moi, w ubiegłym miesiącu w Dzięgielowie miałem możność przeprowadzenia dłuższej rozmowny z Księdzem Biskupem naszego Kościoła. Mówiliśmy o wielu sprawach, ale najwięcej czasu zajęła nam rozmowa na temat „urzędu Kościoła”, przyszłych ale i obecnych kadr duchowieństwa, zwiastunów Słowa Bożego. Byłem świadkiem wielkiej troski Księdza Biskupa o przyszłość Kościoła, o przyszłe kadry Kościoła, gdyż wielu naszych współbraci pójdzie niebawem na emeryturę. W tym miesiącu będzie ich dwóch. Nie ma natomiast wystarczającej ilości studentów teologii. W tym roku poszedł na studia teologiczne z naszego Kościoła tylko jeden student z Chorzowa, a dotąd umarło w tym roku 3 księży. Ksiądz Biskup stwierdził, że dla zaspokojenia wszystkich potrzeb duchowych potrzebuje rocznie przynajmniej 4-5 kandydatów do ordynacji.

Moi drodzy bracia i siostry, przez  11 lat byłem członkiem najwyższej władzy administracyjnej Kościoła, jaką jest Konsystorz. Od czasu do czasu słyszałem z ust naszych kolejnych biskupów, że mamy za dużo księży, co z nimi zrobić, gdzie ich wysłać? Niewątpliwie podyktowane były te słowa troską o ich przyszłość. Przyznam się, że mnie te słowa przerażały, bolały i raziły do tego stopnia, że raz w rozmyślaniu na posiedzeniu Konsystorza skrytykowałem w delikatny sposób takie podejście do sprawy urzędu Kościoła.

Co się, bowiem okazało? Za każdym razem, gdy takie obawy padały na posiedzeniu Konsystorza, jeden lub nawet kilku księży umarło, albo przez jakiś inny sposób zabrakło ich w służbie Kościoła.

A to mnie przekonało, że naszym zadaniem nie jest narzekanie, iż mamy za duże powołań i za mało pieniędzy, za mało wolnych miejsc do obsadzenia, lecz dziękczynienie i nieustanna prośba o nowe powołania, i to nie tylko do urzędu księży i biskupów, ale także do służby diakonackiej, a więc diakonów, diakonek i przede wszystkim diakonis, także katechetek, katechetów, ewangelistów i prowadzących szkółki niedzielne, jak też do wszelkiej służby w Kościele.

Kilka lat temu wierzący, młody mężczyzna zwrócił się do mnie z zapytaniem, skoro nie przybywa w naszym diakonacie sióstr diakonis, to może Kościół powinien założyć dom dla diakonów, lub męski klasztor, na wzór analogicznych luterańskich klasztorów w innych krajach Europy, np. w Szwecji czy w Niemczech.

Jeden z księży zwrócił się do mnie z propozycją: „Czy w Polsce nie powinna powstać dla księży i wiernych poszukujących głębszego życia liturgicznego i modlitewnego „Ewangelicka Wspólnota Braterska Michała Archanioła” (Evangelische Michaelsbruderschaft) działająca i rozwijająca się obecnie w Niemczech, w Austrii i w innych krajach, która powstała przecież w okresie międzywojennym w latach 1923-1927, nie gdzie indziej jak na terenie obecnego naszego Pomorza Zachodniego w ewangelickich dobrach rycerskich we wsi Barnówko koło Dębna.?”

A może nad tymi poważnymi propozycjami powinniśmy się też poważnie zastanowić, jeśli chcemy, aby nasz Kościół w Polsce żył i rozwijał się? Samorzutnie powstała taka wspólnota bratersko – siostrzana składająca się z jednego biskupa, kilku księży, studentów i kilku innych nieordynowaych osób, która zbiera się dwa razy w roku w Jaworniku. Ale wielu naszych księży i świeckich, nieraz bardzo pobożnych uważa nas za jakąś sektę, od której trzeba się zdala trzymać.  Jak tak będziemy patrzeli na życie duchowe naszego Kościoła, to daleko nie zajdziemy. Czy nie powinniśmy przede wszystkim o te sprawy się modlić, skoro Pan Jezus daje nam dziś takie zadanie i polecenie: „Proście, więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje.”?

Czy nie żal nam tego ludu polskiego, który nieraz wygląda jak owce nie mające pasterza? Czy nie żal nam tych, którzy są utrudzeni i potrzebują duchowego odpoczynku właśnie na modlitwie, może nawet w zamkniętym gronie modlitewno – liturgicznym?

Nie możemy tylko konserwować naszego stanu posiadania. Musimy iść naprzód! Musimy rozwijać to co dobre, co może przyczynić się do wzrostu naszego życia duchowego. Bo tylko wtedy będzie miała sens budowa naszych nowych świątyń.

Życzę wam, kochani moi, aby taki sens miała budowa i dokończenie budowy Waszej świątyni tu w Głębcach. Dziękuję Księdzu Proboszczowi i Radzie Parafialnej za zaproszenie mnie tu dzisiaj do zwiastowania Słowa Bożego. Niech Pan Bóg wam błogosławi w codziennych zmaganiach.

Niech PAN Kościoła wysłucha wszystkich modlitw o powołania duchowne w całym swoim Kościele Powszechnym na całym świecie, a szczególnie tu u nas, w naszym Kraju i w naszym Kościele.

Spraw to, o Panie Boże! AMEN.

(Wisła – GŁĘBCE, dnia 14.08. 2011 r. godz. 10.00)

 
Komentarze są wyłączone

Kategoria: Kazania

 

Kazanie na jubileusz 50-lecia erygowania Parafii Polskokatolickiej w Strzyżowicach, dnia 20 sierpnia 2011 r. godz. 11.00.

20 sie

Pozdrawiam was wszystkich słowem Apostoła Pawła:

Pokój niech będzie braciom i miłość wraz z wiarą od Boga Ojca i Pana Jezusa Chrystusa. Łaska niechaj będzie ze wszystkimi, którzy miłują Pana naszego, Jezusa Chrystusa, miłością niezniszczalną. Amen.

Nasz Pan Jezus Chrystus tak powiada w Kazaniu na Górze do tych, których powołał. Czytamy  w Ewangelii świętego Mateusza w rozdziale 5 i w wierszach od 14 – 16:

Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapalają tez świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.”

Umiłowani w Panu bracia i siostry!

Ekscelencje Księża Biskupi. Przewielebni księża infułaci, dziekani i proboszczowie!

Kochani bracia i siostry ze Strzyżowic. Drodzy Goście!

Spotkało mnie wielkie wyróżnienie, bo być kaznodzieją na takiej uroczystości jaką jest dzisiejsza uroczystość jubileuszowa 50-lecia erygowania Parafii Polskokatolickiej tu w Strzyżowicach, wobec tak dostojnego grona z kraju i zagranicy, to naprawdę wyróżnienie, ale i poważne zadanie. Dlatego pragnę miejscowej Radzie Parafialnej i miejscowemu proboszczowi a zarazem dziekanowi, księdzu infułatowi Eugeniuszowi Stelmachowi, gorąco i serdecznie podziękować za takie wyróżnienie.

Dziś jubileusz 50 – lecia obchodzi nie tylko parafia w Strzyżowicach i jej proboszcz, który tu jest 49 lat, a wstępuje także w 50 rok święceń kapłańskich, ale także dwaj moi koledzy z lat młodości obchodzą 50 – lecie swoich święceń kapłańskich. Są to ks. infułat Kazimierz Fonfara, były administrator tej Diecezji, z którym razem uczęszczałem do tego samego Liceum Ogólnokształcącego w Chorzowie Batory, oraz ks. Stanisław Maciejczyk, z  którym razem przed ponad 50 laty odbywaliśmy studia teologiczne w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie i który niedawno obchodził jubileusz 80 – lecia urodzin.

Drogim Braciom w imieniu własnym, a także myślę, że mogę to uczynić w imieniu wszystkich tu zgromadzonych, życzę wiele Bożego błogosławieństwa na dalsze lata życia słowem Apostoła Pawła: „We wszystkim okazujemy się sługami Bożymi, w wielkiej cierpliwości,  w uciskach, w potrzebach, w utrapieniach.” (2 Kor 6,4)

Siostry i Bracia w Chrystusie!

Czy to nie dziwne i czy to nie znamię czasów, że duchowny luterański zwraca się do Was ze Słowem Bożym w takim wielkim dniu Waszej parafii?

Czy to nie dziwne i czy to nie znamię czasów, że 3 miesiące temu zostałem zaproszony do kazania na prymicjach do kościoła rzymskokatolickiego?

Myślę, drogi przyjacielu Eugeniuszu, że to nie jest dziwne, choć na pewno znamię czasów, a przede wszystkim to owoc naszej długoletniej pracy ekumenicznej na Ziemi Śląskiej i tu w Zagłębiu.

Pan Jezus powiada, że jeszcze większe rzeczy ujrzymy, choć nie każdemu jest dane ujrzeć owocu swej trudnej pracy. Ale jedna z ewangelickich pieśni pietystycznych powiada tak pięknie i mądrze: „Siej, choćbyś plonu nie widzieć miał. Szczęśliw kto ziarno w nadziei siał. …”

Nie jesteśmy też pierwszymi, którzy to ziarno siali na polskiej ziemi ekumenicznej.

Oto w czasach międzywojennych umiera w Warszawie chyba pierwszy proboszcz parafii narodowej ś.p. ks. Marian Piechociński, pochowany na cmentarzu ewangelickim w

I Synod P.N.K.K.1928

I Synod P.N.K.K.1928

Warszawie przy ul. Młynarskiej, który był gospodarzem I Synodu Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego w Warszawie (27-29 VI 1928 r.), w którym uczestniczyli księża biskupi: Franciszek Hodur i Leon Grochowski z USA. Osierocona parafia, podobnie jak to przed śmiercią uczynił ś.p. ks. Marian Piechociński, zwróciła się z prośbą o pomoc do luterańskiego II proboszcza parafii św. Trójcy ks. Zygmunta Michelisa, późniejszego założyciela Polskiej Rady Ekumenicznej i jej I prezesa (1946-1960), a także biskupa pomocniczego Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego w  Polsce. (1952-1958), który jako luterański duchowny odprawiał polskokatolickie nabożeństwa.

Mój ojciec pochowany w Warszawie, był przed 60 – laty nieomalże świadkiem męczeńskiej śmierci narodowego biskupa ś.p. ks. biskupa Józefa Padewskiego, Polaka i obywatela Stanów Zjednoczonych zakatowanego na śmierć przez „ubowców” z ul. Rakowieckiej w Warszawie. Obaj przedtem osadzeni byli w psich budach.

W ostatnich latach biskupi: Wiesław Skołucki (1979-2004) i Zygmunt Koralewski (1987-2002 +)  (konsekrowani 27.05.1987 r.) we Wrocławiu, a zmarły 3 tygodnie temu ks. biskup Jerzy Szotmiller (+31.07.2011 r.), który tak bardzo chciał tu dzisiaj być z nami, w Katowicach w dniu 6 stycznia 2002 r.  przez włożenie rąk wraz z ks. infułatem Eugeniuszem Stelmachem przekazali biskupom luterańskim starokatolicką sukcesję apostolską (ks. biskup Ryszard Bogusz we Wrocławiu i ks. biskup Tadeusz Szurman w Katowicach).

Można by jeszcze mnożyć wiele przykładów wzajemnych bratreskich, dobrych i chrześcijańskich kontaktów, ale czas przejść do tego co najważniejsze i zasadnicze – do jubileuszowego słowa naszego Pana Jezusa Chrystusa, który powiada dziś do nas wszystkich, a zwłaszcza do was Jubilaci – księża i parafianie strzyżowiccy: „Wy jesteście światłością świata!”

Czy nas te słowa nie szokują i nie wprowadzają nas w osłupienie? Jak to – my? My o spracowanych rękach  i pomarszczonych czołach?  My biedni ludzie? My prości i nieraz niewykształceni?

  • A jednak! Do kogo Pan Jezus wypowiedział po raz pierwszy te słowa? Do prostych rybaków znad jeziora galilejskiego, do rolników, do ludzi prostych i niewykształconych. Tak, „wy jesteście światłością świata!” Te słowa usłyszeli przed 50 laty także ci, którzy tę parafię zakładali i Ty, drogi Bracie Eugeniuszu, który za niedługo potem tu przyszedłeś. Inny by się w takich warunkach załamał. Ty wytrwałeś, zakasałeś rękawy wraz z wielką gromadą wiernych i przystąpiłeś do budowy tej świątyni. Przyświecało wam to słowo: „Wy jesteście światłością świata!” Chcieliście tu na tym miejscu świecić, ale nie swoją światłością, lecz światłością tego, który sam o sobie powiedział: „Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota.” (J 8,12). Wyście poszli za Nim, aby nie chodzić w ciemnościach tego świata i aby, jak akumulator, mieć w sobie „światłość żywota”, by innym przyświecać. Współczesny świat, który tak bardzo potyka się w wielu ciemnościach  potrzebuje tego światła Chrystusowego. A kto ma je przynieść na świat, jak nie uczniowie Pana Jezusa, jak nie Jego wyznawcy, jak nie Jego czciciele? Świat potrzebuje światła Chrystusowego, aby:
    • nim świecić w ciemnościach,
    • tym światłem ogrzać ten zimny świat.

Siostry i bracia! Światło przyciąga do siebie, nie tylko owady, ale i statki na morzu płynę w kierunku latarni morskiej. Tak też światło, którym świecą chrześcijanie może przyciągnąć do Kościoła wielu obojętnych, niewierzących, także tych, którzy kiedyś odpadli od Kościoła.

Światło także grzeje! Jakże wiele dziś jest ludzi oziębłych, którym brakuje tego ciepła, które daje Chrystus, prawdziwej, rodzinnej społeczności parafialnej wśród ludzi wierzących.

Słowo Boże powiada, że w ostateczne czasy: „oziębnie miłość u wielu.” Nieraz zastanawiam się nad tym, czy to już ostateczne czasy, bo takim chłodem wionie od wielu ludzi, także i chrześcijan, także i od Kościołów. Nasze Kościoły popadają w różnego rodzaju trudności, partyjniactwo, niezgodę, kłótnie i wewnętrzne waśnie i spory, tak bardzo szkodzące Kościołom. Nieraz wydaje się, że nie ma Kościoła, który by lśnił światłem Chrystusa. Dlatego każdemu Kościołowi potrzeba zarówno nawrócenia jak i tego światła Chrystusa. Ogrzejmy  światłem Chrystusa wielu ludzi, którzy tego ciepła wśród nas szukają. Nie stawiajmy tego światła, które mamy od Chrystusa, a którego zaledwie słabym odbiciem jesteśmy „pod korcem, lecz na świeczniku”, aby „świeciło wszystkim, którzy są w domu.”

Bracia i Siostry! Greckie słowo „oikouménē” znaczy świat zamieszkały. Słowo „ekumena” to obszar stale zamieszkany przez człowieka, to ruch głoszący porozumienie i współpracę pomiędzy różnymi Kościołami. Psalmista powiada podobnie: „O, jak dobrze i milo, gdy  bracia w zgodzie mieszkają! (Ps 133,1). Dzisiaj w Strzyżowicach jest przecież reprezentowany cały świat _ „oikoumene”.

Są tu wyznawcy różnych Kościołów i różnych narodów. Jest pośród nas bardzo zacny Gość – Pierwszy Biskup Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego w Stanach Zjednoczonych ks. biskup dr  Antoni Mikovsky wraz z Małżonką, jest wywodzący się stąd ksiądz Grzegorz Młudzik z Małżonką, który służy w Ameryce;  jest duszpasterz ks. Rafał Bukowiecki wraz z luteranami z Czeskiego Cieszyna, a więc z Czech. Są biskupi luterańscy z obydwu śląskich diecezji, księża i wierni różnych Kościołów z naszej Ojczyzny – Polski.

Tworzymy więc tu na tym miejscu ten dom – oikouménē, któremu Pan Jezus każe świecić w dobrych uczynkach.

Właśnie te „dobre uczynki” kiedyś nas zbliżyły do siebie i  zjednoczyły. Wielu z nas starszych bowiem przypomina sobie trudne czasy w naszej Ojczyznie – stan wojenny i po nim następujące lata. Kto nam wzajemnie wtedy przyszedł z pomocą? Włośnie „Ekumena”! Ile dobra wydała wówczas „Ekumena”, ta polska, ale i ta amerykańska, niemiecka, szwedzka, szwajcarska, holenderska i z innych krajów świata.

Pamiętam lata, gdyśmy z ks. Eugeniuszem pojechali do Niemiec i do Szwajcarii, aby nie dla siebie, ale dla nas wszystkich zorganizować pomoc  i ją jeszcze poszerzyć.

Takimi naśladowcami św. Franciszka, „żebraczyny” z Asyżu okazali się z Waszego Kościoła także: zmarły w ub. roku ś.p. ks. infułat Henryk Buszka z Bielska – Białej i zmarły 3 tygodnie temu wspomniany już ś.p. ks. biskup Jerzy Szotmiller, którzy w Kraju i zagranica dosłownie „żebrali” pomocy dla swoich wiernych.

To samo można także powiedzieć o wielu żyjących tu obecnych i nieobecnych.

„Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.”

Przez takie dobre uczynki, które mogą świadczyć o tym, że jesteśmy światłością tego świata, jesteśmy odbiciem światła Chrystusowego wśród nas. A z tego względu wielu ludzi będzie chwaliło nie nas, ale „Ojca naszego, który jest w niebie.”

A to jest przecież najważniejsze, aby ludzie nie nas chwalili, ale aby chwalili i uwielbiali naszego wspólnego Ojca w niebie. Chodzi o to, aby chwalili i uwielbiali Go także i przez ten dzisiejszy Jubileusz. Tego Wam wszystkim i sobie także, życzę z całego serca. AMEN.

======================================================================================================================================================================================================================================================================================================================

50 - lecie Parafii

Ks. Pierwszy Biskup A. Mikowsky i Ks. Infułat E. Stelmach z Małżonkmi oraz Ks. Grzegorz Mudzik

 
Komentarze są wyłączone

Kategoria: Jubileusze - życzenia, Kazania, Ruch ekumeniczny