Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
RSS
 

WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ IM DAĆ, PANIE.

24 lis

A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ IM ŚWIECI.

„Requim aetarnam dona eis, Domine,

et lux perpetua luceat.

Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie,

A światłość wiekuista niechaj im świeci.”

Tak śpiewał starożytny zachodni Kościół chrześcijański przy każdym pogrzebie chrześcijańskim. A że luteranizm nie zabrania modlić się za umarłych (tak bowiem czytamy w księgach wyznaniowych luteranizmu: „Jeśli zaś chodzi o to, co przeciwnicy przytaczają z ojców na temat „ofiary za zmarłych”, to wiemy, że dawni autorowie mówią o modlitwie za zmarłych, której nie zakazujemy, lecz nie godzimy się na odprawianie Wieczerzy Pańskiej za umarłych na podstawie samego jej dokonania (ex opere operato)”(Obrona, czyli Apologia Wyznania Augsburskiego w artykule XXVI p. 94), dlatego chcemy zadedykować wszystkim umarłym, którzy spoczywali na cmentarzu ewangelickim w Lipinach, a w dniu jutrzejszym spoczną na cmentarzu ewangelickim w Chorzowie II wokół kościoła im. Elżbiety.

O Lipinach, dawnej miejscowości położonej pomiędzy Chorzowem a Świętochłowicami, czytamy na jednej ze stron internetowych miasta Świętochłowice, następująco:

„Są w Świętochłowicach (w ich obecnym kształcie administracyjnym) miejsca, które nie tak dawno temu wyglądały zupełnie inaczej. Czas jednak zrobił swoje i obecnie tych miejsc już nie ma. Pod takim właśnie wspólnym tytułem chcemy zaprezentować to, co znika z naszego krajobrazu, a pośpiech dnia codziennego rzuca owe dawne obrazy w zapomnienie. Zacznijmy zatem od Lipin.

(Nieistniejący już od roku 1936 kościół ewangelicki w Lipinach oraz dom parafialny)

Ta dzielnica Świętochłowic sięga dwustu lat swego istnienia. Co prawda na mocy dekretu królewskiego samodzielna gmina Lipiny powstała w roku 1879, a jej rozkwit wiązał się ściśle z rozwojem przemysłu. W efekcie u schyłku XIX wieku osada liczyła około 16 tysięcy mieszkańców. Było wśród nich wielu ewangelików, przeważnie z niemieckiej mniejszości. Początkowo uczęszczali na nabożeństwa do Królewskiej Huty, ale od 1888 roku odprawiano msze w miejscowej szkole ewangelickiej.

Owe nabożeństwa jednoczyły mniejszość ewangelicką, która organizowała się także w różne inne związki i stowarzyszenia.
Postanowiono jednak zadbać o budowę własnej świątyni. Dzięki poparciu dyrektora Scherberinga kierującego hutą cynku „Silesia” oraz ze środków finansowych Śląskiej Spółki Akcyjnej wybudowano w pobliżu huty mały dom modlitwy, czyli „Bethaus”. Jednak luteran przybywało i „Bethaus” stawał się niewystarczający. Dlatego też ks. Harder (duszpasterz gminy protestanckiej) w porozumieniu z radcą górniczym i przewodniczącym Spółki Brackiej zdecydował się na opracowanie planu architektonicznego nowego kościoła i jego budowę.
Kościół powstał w ciągu jednego roku.

Postawiono go w pobliżu huty „Silesia” (obecna ul. Chorzowska) Poświęcenie świątyni odbyło się 13 X 1901 roku i od tego czasu wierni z Lipin, Chropaczowa, Goduli, Orzegowa i Szarlocińca (dawna dzielnica Świętochłowic) tu znajdowali wsparcie i pociechę duchową. Owa ewangelicka gmina w okresie międzywojennym liczyła około 800 parafian. W samych Lipinach było ich ponad 300 osób (10% z tego było Polakami), a językiem nabożeństw, które odprawiano cztery razy w tygodniu, był niemiecki.
Niestety świątynia zaczęła w połowie lat dwudziestych pękać, co było wynikiem szkód górniczych. Próbowano kościół remontować. Bezskutecznie. Proboszcz parafii i kronikarz Gerhard Scholz wspomina: „(…) Sytuacja stała się w 1935 r. niebezpieczna, kiedy zaczął się odrywać drewniany dach kościoła od strony wieży i kiedy ujawniły się w pomieszczeniach zakrystii i na głównym murze rysy wielkości dłoni (…)” Zasadniczą przyczyną zniszczeń były bez wątpienia szkody górnicze, lecz wskazywano też na zbytni pośpiech w budowie i pewne zaniedbania w zabezpieczeniach na ewentualność tychże szkód.
Tak więc w roku 1936 kościół został rozebrany, a parafia stała się znów filią parafii chorzowskiej. Obecnie pozostał tylko ślad dawnej parafii w postaci zaniedbanego cmentarza. Nikt o groby spoczywających tu ewangelików nie dba, gdyż rodziny albo wyemigrowały do Niemiec lub po prostu nie żyją. Miejsca spoczynku zarastają, a wśród chaszczy można spotkać tak podejrzane typy, jak i tzw. żywy inwentarz z okolicznych domów. Obecny stan cmentarza nie dodaje urody okolicy, a przede wszystkim urąga ludzkiej przyzwoitości.”

Do tej notki należałoby dodać kilka wyjaśnień  i sprostowań, a mianowicie:

  1. Lipiny zamieszkiwała nie tylko ewangelicka mniejszość niemiecka, ale i ewangelicka mniejszość polska. Tu zarówno ewangelicyzm niemiecki jak i polski był zawsze w mniejszości. Do pracy na tym terenie przybywali zarówno Niemcy jak i Polacy  z Golasowic, Orzesza, Tychów). Skoro ewangelicy byli Niemcami, to skąd się wzięło tutaj w okresie  międzywojennym Towarzystwo Polaków Ewangelików, którym w Lipinach pierwszym prezesem był mój teść Józef Jarzembowski, który tu przybył do pracy z Nowego Miasta Lubawskiego. Tutaj należeli do parafii dziadkowie mojej żony Franciszek Ankes (zm. w roku 1938) pochodzący z Orzesza  i jego żona Paulina Ankes z domu Krótki pochodząca z Tychów – Czułowa (zm. w 1964 r.). Oboje na tym cmentarzu zostali pochowani,
  2. Aż się nie chce wierzyć aby nabożeństwa ewangelickie w Lipinach odbywały się tylko w języku niemieckim. Nie do wiary, skoro na terenie tzw. Polskiego Górnego Śląska nabożeństwa i księża byli dwujęzyczni, bo takie były społeczności wyznaniowe.
  3. Co do cmentarza. Jeszcze po II wojnie światowej cmentarz ewangelicki w Lipinach przez długie lata był zadbany. Były osoby, które się systematycznie przez wiele lat o niego troszczyły. Następnie ulegał stopniowej dewastacji, systematycznie niszczony przez miejscową młodzież, stawał się ośrodkiem „meliniarstwa”, okoliczni mieszkańcy cmentarza (domów przycmentarnych) budowali tutaj sobie tzw. „króliczoki” z królikami, hodowano kury, kaczki, gęsi. Niszczono i sprzedawano pomniki. Taka jest prawda.
  4. 4. Wreszcie. Nikt nie wspomina o wielkim proboszczu Lipin jakim był ksiądz Walter Drobnitzky (Drobnicki!) pochodzącym z Legnicy (Na zdjęciu z lewej strony). Ks. Walter Drobnicki był związany bardzo mocno z innym wielkim człowiekiem europejskiego protestantyzmu jakim był prof. d. dr Friedrich Heiler (1892-1967), który był profesorem historii religii na Fakultecie Teologicznym Uniwersytetu im. Filipa w Marburgu. Heiler pochodził z rodziny rzymskokatolickiej z Monachium. W roku 1919 poznał wielkiego luterańskiego arcybiskupa Uppsali i prymasa Szwecji (1914-1931) Larsa Olofa Jonathana Söderbloma, u którego przyjął Komunię Świętą, co spowodowało automatyczne ekskomunikowanie się z Kościoła Rzymskokatolickiego. Ten „katolicki luteranin” Heiler na terenie Niemiec był założycielem luterańskiego „ruchu wysokokościelnego„. W latach 1929 do 1933 i 1947 do 1962 był Heiler pierwszym przewodniczącym Wysokokościelnego Zjednoczenia Augsburskiego Wyznania. Dla tego stowarzyszenia przyjął w dniu 25 sierpnia 1930 r. w szwajcarskiej miejscowości Rüschlikon święcenia biskupie z sukcesję apostolską z rąk biskupa Pierre Gaston Vigué, który z kolei poprzez biskupa Joseph René Vilatte był w linii sukcesyjnej syryjsko-ortodoksyjnej (prawosławnej (jako imię biskupie przyjął – Ireneusz).

I oto właśnie jednym z najbliższych przyjaciół i kontynuatorów dzieła Heilera był ewangelicki proboszcz lipiński związany z Ziemią Górnośląską – ks. Walter Drobnitzky (1900-1986), gorliwy i  prawy luteranin, urodzony w Legnicy w roku 1900.

Walter Drobnitzky jako 18 – letni młodzieniec zainteresował się powstającym na terenie ówczesnych Niemiec ruchem wysokokościelnym, był następnie jego wiodącym członkiem i tymczasowym przewodniczącym, propagował w słowie i piśmie liturgiczną i pobożnościową odnowę protestantyzmu, jak również powstającego młodego ruchu ekumenicznego.

Po  ewangelickich studiach teologicznych, ordynacji i krótkim wikariacie został proboszczem w Lipinach na Górnym Śląsku (obecnie Lipiny są jedną z 5 dzielnic Świętochłowic), gdzie w dniu 13 października 1901 r. został poświęcony nowy kościół ewangelicki, w którym młody duchowny (25) uczył i konfirmował w roku 1925 moją teściową Elżbietę Ankes pochodzącą z Orzesza (ochrzczona w Mikołowie), a na początku 1933 r. pobłogosławił małżeństwo moich teściów: Elżbiety z d. Ankes z Józefem Jarzembowskim z Nowego Miasta Lubawskiego. Pod koniec roku 1933 ks. Walter Drobnitzky ochrzcił w kościele w Lipinach pierwszego ich syna Mieczysława Jarzembowskiego.

Lipiny liczyły wtedy 18.280 mieszkańców. W roku 1936 wskutek licznych groźnych szkód górniczych, kościół ewangelicki został rozebrany. Nabożeństwa odprawiane były w sali parafialnej w plebanii.

Już w Lipinach, które od roku 1920 przypadły Polskiemu Górnemu Śląskowi, ks. Walter Drobnitzky odprawiał w pełnych szatach mszalnych codzienną „mszę luterańską”, a po południu w albie i stule nieszpory [Liturgię Godzin - patrz ŚE 967].

On to był nie tylko jednym z najbardziej cenionych współpracowników ks. profesora Fr. Heilera i kontynuatorem jego dzieła, ale także jednym z pionierów ruchu ekumenicznego w Lipinach, jak i później z ks. prof. dr Fr. Heilerem i innymi w Marburgu i w Műnster (Wesfalia). Mimo tego, że popierał tzw. „Kościół Wyznający” w Niemczech (podobnie zresztą jak jak i Heiler) i był ogromnym przeciwnikiem Adolfa Hitlera, został przymusowo zaciągnięty do wojska w II wojnie światowej, która zaprowadziła go na Łotwę, gdzie w roku 1944 został ranny i przewieziony do szpitala w Herford, w Westfalii. Jego żona już uprzednio znalazła miejsce w domu rodzinnym w Spenge w Westfalii.

Po leczeniu szpitalnym, ksiądz i jego najbliżsi znaleźli się razem, a ks. Walter Drobnitzky mógł zostać trzecim proboszczem parafii p.w. Apostołów w centrum Műnster, gdzie pozostał do końca swego życia.

Jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku jego i jego córkę odwiedziła  w Műnster moja teściowa Elżbieta Jarzembowska, z której krótkich odwiedzin jakże bardzo się cieszył. Moja teściowa (69) zmarła w roku 1980 w Mikołowie i tam została pochowana obok męża, a ks. Walter Drobnitzky w wieku 86 lat zmarł w roku 1986 w Műnster, i tam został pochowany. Ks. Waltera Drobnitzkego m.in. wspominał przede mną studiujący kiedyś w Műnster obecny słowacki biskup Milan Krivda, biskup zachodniego dystryktu Kościoła Luterańskiego w Słowacji w Zwoleniu.

Liczne dzieła naukowe ks. W. Drobiztkyego, lipińskiego proboszcza, znajdują się po dzień dzisiejszy w Niemieckiej Bibliotece Narodowej w Berlinie.

Ks. Walter Drobnitzky należał do tej generacji teologów ewangelickich, którzy przeżyli w roku 1918 w Kościele koniec rządów „Panów i Królów”, koniec kościelnego ustroju „summus episcopus”, a początek właściwej luterańskiej eklezjologii, sakramentologii i urzędu Kościoła. Należał on do tej generacji teologów luterańskich XX wieku, którzy chcieli dać Kościołowi to co się jemu należy!

Wspominając dzisiaj wszystkich, którzy spoczywali na cmentarzu w Lipinach, którzy od jutra spoczną na cmentarzu w Chorzowie, nie sposób było w Wigilię Niedzieli Wieczności nie wspomnieć wielkiego proboszcza Lipin ks. Waltera Drobniztkyego, jego teologii i wkładu w życie luterańskiego Kościoła Wysokościelnego w Europie w XX stuleciu, a zarazem nie przywołać z listu do Hebrajczyków 13,14 słowa hasła zbliżającego się roku 2013:

„Nie mamy tu miasta trwałego, ale tego przyszłego szukamy.”

Nie mamy go także na naszych cmentarzach,

dlatego szukamy trwałego miejsca, które jest w Domu Ojca.

* * *

W sobotę, dnia 17 listopada 2012 r. odbyła się na cmentarzu w Lipinach ekumeniczna modlitwa zamykająca cmentarz i pożegnania tych, którzy tam spoczywali na nowe

(Od lewej modlą się wspólnie: katolicki kapłan ks. mgr Bogdan Wieczorek, proboszcz parafii św. Augustyna w Lipinach, ks. proboszcz Marcin Brzóska z Świętochłowic i ks. proboszcz Bogusław Cichy z Chorzowa)

miejsce na cmentarz ewangelicki w Chorzowie II przy kościele im. królowej Elżbiety. Przewodniczyli jej: proboszcz chorzowski ks. mgr Bogusław Cichy, proboszcz świętochłowicki ks. mgr Marcin Brzóska oraz kapłan katolicki – proboszcz parafii św. Augustyna w Lipinach ks. mgr Bogdan Wieczorek.

Krzyż pogrzebowy niósł wnuk Ankesów spoczywających dotąd na tym cmentarzu – Jan Mituła. Wśród świętochłowickich parafian wziął udział także zasłużony parafianin świętochłowicki i były długoletni radca Konsystorza Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego  w RP mgr inż. Jerzy Pilarski.

W Niedzielę Wieczności, dnia 25 listopada 2012 r. o godzinie 15.00 w kościele im. królowej

Elżbiety w Chorzowie II przy ul. Katowickiej 92 odprawione zostanie nabożeństwo żałobne w związku ze złożeniem szczątek na nowym miejscu pochówku.

(Ks. Jan Gross)

Zdjęcia: fot. Lucyna Nenow 2012, Herta 1970 i widokówki ze starej fotografii.

+ + +

Nowe miejsce spoczynku

Zlikwidowano zamknięty cmentarz

w Świętochłowicach-Lipinach

01.12.2012

W Niedzielę Wieczności, 25 listopada 2012 odprawione zostało w kościele Elżbiety w Chorzowie nabożeństwo żałobne ku uczczeniu pamięci osób pochowanych na cmentarzu ewangelickim w Świętochłowicach-Lipinach. Cmentarz ten, zamknięty przez ówczesne władze państwowe w roku 1964, został zlikwidowany, a szczątki osób tam pochowanych ekshumowano i złożono we wspólnej mogile na cmentarzu ewangelickim w Chorzowie.

Nowe miejsce spoczynku

Żałobne nabożeństwo odprawili ks. proboszcz Bogusław Cichy z Chorzowa i ks. proboszcz Marcin Brzóska ze Świętochłowic, który wygłosił kazanie.

Po nabożeństwie, kondukt żałobny udał się na cmentarz, gdzie po rozważaniu wygłoszonym przez ks. Bogusława Cichego pobłogosławiono nowe miejsce spoczynku szczątków ekshumowanych w Lipinach i zmówiono modlitwę.

Już wkrótce na tym miejscu stanie pomnik upamiętniający lipińskich ewangelików. W samych Lipinach, przy ulicy Chorzowskiej, stanie zaś ściana pamięci, na której znajdą się informacje o tym miejscu, gdzie w latach 1901-1936 stał kościół, istniał cmentarz, a do chwili obecnej stoi były dom parafialny.

Na tym miejscu w sobotę – 17 listopada odbyła się modlitwa, która poprzedziła prace ekshumacyjne. Podobnie jak nabożeństwo żałobne poprowadzili ja ks. Bogusław Cichy i ks. Marcin Brzóska. Wraz z grupą parafian – potomków ewangelików z Lipin, a także ks. Bogdanem Wieczorkiem – proboszczem rzymskokatolickiej parafii św. Augustyna w Lipinach i jego parafianami, podziękowali Bogu w modlitwie i rozważaniu Słowa za to, że miejsce to było od ponad 110 lat miejscem spoczynku ludzi wiary objętym Bożym błogosławieństwem i obietnicą zmartwychwstania.

Lipiny – dzisiejsza dzielnica Świętochłowic były w przeszłości samodzielną gminą. Miejscowość związana w przeszłości z górnictwem węgla kamiennego i hutnictwem cynku rozwinęła się szczególnie u schyłku XIX wieku. Wówczas to za pracą przybyło do Lipin i sąsiednich miejscowości także wielu ewangelików. Wpierw w miejscowości powstała ewangelicka szkoła, w której odprawiano pierwsze nabożeństwa, później wybudowano dom modlitwy, a gdy ten okazał się zbyt mały dla rosnącej społeczności, z fundacji księcia Henckel von Donnersmarck, właściciela lipińskich dóbr i zakładów przemysłowych, w roku 1901 postawiono kościół, dom parafialny i założono cmentarz. Wówczas też erygowano samodzielną parafię i wyłączono ja z parafii chorzowskiej. Skupiała ona społeczność ewangelików z Lipin i Chropaczowa – dzisiejszych dzielnic Świętochłowic oraz, będących dzisiaj dzielnicami Rudy Śląskiej, Chebzia, Goduli i Orzegowa. Parafia liczyła w okresie międzywojennym około 800 osób. Niestety kościół w Lipinach uległ w latach 30-tych zniszczeniom w wyniku szkód górniczych. Niebezpieczne pęknięcia konstrukcji sprawiły, że świątynię zamknięto, a później w roku 1936 rozebrano. Zatrzymanie rozwoju parafii sprawiło, iż zdecydowano się nie odbudowywać kościoła i włączyć formalnie Lipiny na powrót do parafii w Chorzowie. W rzeczywistości ewangelicy z Lipin i Chropaczowa znaleźli nowy duchowy dom w kościołach w Chorzowie i Świętochłowicach, zaś mieszkańcy Chebzia, Orzegowa i Goduli zaczęli uczestniczyć w życiu parafii w Wirku. Po wojnie cmentarz oraz stojący obok budynek parafialny zostały utracone przez Kościół. Nadal jednak był czynny cmentarz, który jednakże władze państwowe zamknęły w roku 1964. Niestety od tego momentu teren cmentarza niszczał stając się często łupem wandali. Przed kilkoma laty teren ten został wydzierżawiony wieczyście od skarbu państwa przez jedno z przedsiębiorstw, które wyraziło wolę nowego zagospodarowania tej działki, zwracając się ze stosownymi wnioskami do władz kościelnych i odpowiednich urzędów. Po spełnieniu wszystkich wymogów formalnych cmentarz został zlikwidowany.

Likwidacja cmentarza w Lipinach zamyka pewien etap historii tej miejscowości – dzisiejszej dzielnicy Świętochłowic, lecz mamy nadzieję, że nie wymaże pamięci o tym miejscu i jego historii, stąd starania o trwałe upamiętnienie tego miejsca – mówi ks. Marcin Brzóska. Jesteśmy to winni zarówno naszym ojcom wiary, tym, którzy kiedyś żyli na tym miejscu, chrzcili swoje dzieci, byli konfirmowani, zawierali małżeństwa i chowali swoich bliskich zmarłych, jak i tym, którzy będą po nas – przyszłym pokoleniom.

(xmb)

[Ze strony: http://www.luteranie.pl/nowosci /nowe_miejsce_spoczynku,511.html#!prettyPhoto]