Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
RSS
 

„STARY SZORSTKI KRZYŻ” W NOWYM KOŚCIELE

13 lut

Głęboka i piękna amerykańska pieśń pasyjna z początku XX wieku znajdująca się w naszym aktualnym Śpiewniku Ewangelickim z roku 2002 tak mówi:

Stary krzyż z roku 1906 w nowym kościele z roku 1995

Stary krzyż z roku 1906 w nowym kościele z roku 1995

Tam na wzgórzu wśród skał stary krzyż ongiś stał, symbol hańby, cierpienia i mąk…” [ŚE 163].

Gdy zbliżaliśmy się do zakończenia zasadniczych prac budowlanych i poświęcenia kościoła luterańskiego p.w. ap. Piotra i Pawła w Tychach, zastanawiałem się jak ma wyglądać ołtarz przyszłego kościoła?

Jaku luteranin uważałem, że głównym elementem powinien być duży krzyż, gdyż Lutrowa „teologia krzyża” (łac. „theologia crucis”) była mi zawsze bliska. Zresztą Apostoł Paweł jest podobnego zdania, gdy mówi: „My zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego? (1 Kor 1,23).

Marząc o tym, byłem zdumiony, gdy w czasie pewnej diecezjalnej konferencji księży Diecezji Katowickiej zwrócił się do mnie ks. proboszcz Józef Schlender z Parafii Pokój na Opolszczyźnie, z propozycją przekazania do nowo budującego się kościoła w Tychach (1987-1996) starego krucyfiksu. Ociągałem się z zobaczeniem tego krucyfiksu, gdyż uważałem, że do nowego kościoła nie może pasować stary krzyż. Okazuje się, że się pomyliłem. W końcu namówiony przez pewnego kolegę, znawcę antyków, abyśmy razem pojechali wreszcie do Pokoju i zobaczyli ten stary krzyż, zdecydowałem się z nim pojechać do Pokoju. Kiedyśmy zobaczyli ten krzyż na plebanii w Pokoju długo staliśmy przed nim w cichej zadumie i adoracji. Wtedy obaj powiedzieliśmy: tak, ten krzyż jest jakby wybranym do surowego, z cegły klinkierowej nowego kościoła ewangelickiego w Tychach.

W niedługim czasie wraz z ks. proboszczem Janem Badurą z Pszczyny pojechaliśmy po odbiór tego krucyfiksu. Był brudny od kurzu, posiadał liczne uszkodzenia, ale był piękny i wartościowy. Po konserwacji dokonanej Tychach przez krewnych pana kuratora Ernesta Adamusa, stanął w dniu 15 września 1995 r. w surowym, niedokończonym jeszcze kościele, w prezbiterium naszego kościoła, aby swą głęboką wymową pociągać do Chrystusa wszystkich którzy przed nim staną w cichej, modlitewnej zadumie i adoracji, pełnej uwielbienia dla Tego, który oddał Swoje życie za nasze grzechy.

Jaka jest więc jego historia?

Skąd się wziął ten krucyfiks, zanim trafił na plebanię w Pokoju, a potem do kościoła w Tychach?

Dokładną historię tego krucyfiksu przekazał mi pan Manfred Klisch z Seevetal (koło Hamburga) w Niemczech, pochodzący właśnie z Woskowic Górnych na Opolszczyźnie, gdy wraz z panem Stanisławem Maziarzem i jego małżonką odwiedzili kościół w Tychach.

Otóż krucyfiks tyski pochodzi z rodzinnej wioski pana Manfreda Klischa, z kościoła ewangelickiego w Woskowicach Górnych (przed II wojną światową – „Hennersdorf”) w powiecie Namysłów. Wieś ta kiedyś w przeważającej części była ewangelicka. W roku 1906 wybudowano tu duży murowany kościół ewangelicki, w którego ołtarzu umieszczono właśnie ten duży dębowy krzyż z piękną rzeźbioną w lipowym drzewie figurą Ukrzyżowanego. Kościół ten przetrwał nieuszkodzony II wojnę światową. Ostatnim nabożeństwem w tym kościele tuż po II wojnie światowej była niemiecka jeszcze konfirmacja siostry pana Manfreda Klischa, pani Gretel Klisch. Jednak z powodu nienawiści po II wojnie światowej do wszystkiego co niemieckie, w tym także i do wszystkiego co ewangelickie (w myśl szowinistycznej, fałszywej i jakże błędnej i krzywdzącej maksymy: „Ewangelik to Niemiec, a katolik to Polak”), kościół ewangelicki w Woskowicach Dużych został rozebrany prawdopodobnie w roku l947 (inne źródło podają, że w roku 1953!).

Jednak do zniszczenia krucyfiksu nie dopuścił mieszkaniec Woskowic Górnych, wyznania rzymsko – katolickiego, pan Antoni Maziarz (zmarł w roku 1970), który zabrał ołtarzowy krucyfiks i przechował go w sianie na strychu swojego domu żywiąc nadzieję, że jeszcze kiedyś wróci on do jakiegoś kościoła ewangelickiego.

Po upadku totalitaryzmu w Polsce, na Wielkanoc 1994 roku do Woskowic Górnych na groby swoich rodziców przyjechał dawny jej mieszkaniec wspomniany już pan Manfred Klisch, nawiązał kontakt z wnukiem pana Antoniego Maziarza, z panem Stanisławem Maziarzem i jego rodziną, którzy powiedzieli mu, że u nich na strychu od 50 laty ukryty jest krucyfiks z dawnego kościoła ewangelickiego w Woskowicach Górnych. W dniach przed Wszystkimi Świętymi 1994 r. państwo Maziarzowie byli gotowi oddać ten krucyfiks prawowitym właścicielom. Pan Manfred von Klisch chciał w dowód wdzięczności przekazać rodzinie, która przez 50 lat przechowała ten krucyfiks w swoim domu, jakieś wynagrodzenie, ale wtedy z ich ust usłyszał słowa: „Nie sprzedajemy Jezusa Chrystusa! Za Niego nie wolno nam brać żadnych pieniędzy, bo byśmy wtedy podobni byli do Judasza!”

Krucyfiks trafił na plebanię w Pokoju, gdzie również znajduje się zabytkowy kościół ewangelicki, a stamtąd w sierpniu 1995 roku do Tychów. W dniu 25 września 1995 r., jeszcze nie wykończony kościół wraz z zabytkowym krucyfiksem został poświęcony przez ks. biskupa Jana Szarka, ówczesnego zwierzchnika naszego Kościoła w Polsce.

W Dziękczynne Święto Żniw w roku 1996 pan Manfred Klisch i pan Stanisław Maziarz z Małżonką przyjechali do kościoła w Tychach, aby zobaczyć krucyfiks z Woskowic Górnych w nowym kościele ewangelickim w Tychach. Kiedy zapytałem Pana Stanisława o wynagrodzenie, wtedy usłyszałem te same słowa, które przed trzema laty usłyszał z jego ust pan Klisch. Niech więc te słowa zapisane na tych kartach będą wyrazem głębokiej wdzięczności zarówno mojej, jak i moich byłych, miłych parafian z Tychów, dla wszystkich, którzy uratowali ten krucyfiks i przyczynili się do umieszczenia go w naszym nowym kościele w Tychach. Niech on zawsze nam przypomina, że krzyż jest wieczny, że krzyż przetrwa wszystkie burze dziejowe, że „W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie! W krzyżu miłości nauka” dla wszystkich chrześcijan.

Wiedział o tym Marcin Luter – „wytrawny teolog, doskonały biblista” – jak go nazwał Arcybiskup prof. dr Alfons Nossol. Marcin Luter bowiem powiedział znamienne słowa: „Crux probant omnia” – „krzyż jest próbą wszystkiego”, „krzyż wszystko wypróbuje”, „krzyż jest probierzem wszystkiego”. Dlatego: „Ave Crux spes unica – Bądź pozdrowiony krzyżu jedyna nadziejo!”

(ks. Jan Gross)